Reklama

Amerykański rynek pracy - sztuczki Fedu nie działają na bezrobocie?

W zeszłym tygodniu szef Fedu Ben Bernanke posłużył się starym empirycznym prawem - a właściwie niepisaną zasadą - według której istnieje liniowa zależność pomiędzy stopą bezrobocia a wzrostem gospodarczym. Bernanke odwołał się do prawa Okuna, aby obronić pomysł kolejnych rund luzowania. Jednak jeżeli tak rzeczywiście jest, sądzimy, że przynajmniej po części obecne problemy na amerykańskim rynku pracy wiążą się ze zmianą strukturalną, jaka miała miejsce na rynku pracy.

Czy niedawne zmiany stopy bezrobocia można przypisać prawu Okuna?

Reklama

Bezrobocie w USA wynosi obecnie 8,3 proc., czyli znacznie mniej niż dwa lata temu (10 proc.). Stopa bezrobocia zanotowała wyraźny spadek szczególnie przez ostatnie pół roku - 0,8 pp. W zeszłym tygodniu na swoich wykładach Bernanke przypisywał ten stan rzeczy prawu Okuna, według którego wraz z 2-proc. wzrostem (spadkiem) PKB stopa bezrobocia spada (rośnie) o 1 pp - i vice versa. Dlatego też niedawny spadek bezrobocia jest jedynie spóźnioną korektą zaskakująco wysokiego wzrostu (według prawa Okuna) podczas Wielkiej Recesji, proporcjonalnego do spadku PKB.

Na powyższym wykresie widać, że udział osób pozostających bez pracy krócej niż pięć tygodni (linia niebieska) w ogólnym poziomie bezrobocia spadł do 19,9 proc., podczas gdy udział bezrobotnych przez co najmniej 27 tygodni (linia czerwona) znacząco wzrósł i dopiero zaczyna opadać do 42,6 proc. z górki na poziomie 45,5 proc. Innymi słowy, im dłuższy okres na bezrobociu, tym trudniej znaleźć nową pracę.

Ludzie poza rynkiem pracy mogą stracić swoją sieć kontaktów, umiejętności etc. Z drugiej strony, krótki okres na bezrobociu oznacza większe szanse na znalezienie zatrudnienia. Oczywistym jest również to, że sytuacja gospodarcza to o wiele bardziej skomplikowany temat, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Wielka Recesja z klasycznym cyklem gospodarczym wiele wspólnego nie miała. O wiele większe znaczenie miał proces delewarowania sektora prywatnego i zmiany demograficzne.

Kontynuacja luzowania ilościowego jako recepta na naprawę gospodarki i, co za tym idzie, rynku pracy ma swoich zwolenników. Jednak biorąc pod uwagę zmianę struktury rynku pracy, dalsze drukowanie pieniądza może nie być ani konieczne, ani korzystne. Nie jest to jedynie problem wzrostu gospodarczego, ale również edukacji, zdobywania (i doskonalenia) umiejętności, czy innowacji.

Mads Koefoed

Dowiedz się więcej na temat: bezrobocie | Ben Bernanke | Fed | makroekonomia | amerykański | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »