Reklama

Apteki w coraz gorszej kondycji finansowej

Po półtora roku obowiązywania ustawy refundacyjnej, branża aptekarska coraz bardziej liczy na wprowadzenie w niej modyfikacji. Oczekują doprecyzowania i zmian w przepisach, które powstrzymają dalsze pogarszanie się sytuacji finansowej aptek, a które także przyczynią się do wypełnienia podstawowych założeń ustawy: poprawy sytuacji pacjentów.

Ubiegłoroczny spadek sprzedaży w aptekach to tylko jeden z czynników wpływających na kondycję finansową aptek. Podczas Dnia Farmacji - branżowego spotkania przedstawicieli środowiska aptekarskiego, zwracano także uwagę na, wynikającą z ustawy, coraz niższą marżę tak hurtową, jak i detaliczną, częste zmiany listy leków refundowanych, a także całkowity zakaz reklamy aptek i ich działalności, który wszedł w życie 1 stycznia 2012r.

- Inne podmioty, np. supermarkety czy stacje benzynowe mogą obniżać ceny leków i informować o tym klientów, natomiast apteki tego robić nie mogą - zwraca uwagę w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Aleksandra Paczkowska, prezes zarządu DOZ SA.

Reklama

- W związku z tym część tego obrotu wychodzi z apteki i przenosi się do sieci ogólnodostępnych.

Apteki większość zysku wypracowują na sprzedaży leków nierefundowanych lub OTC, materiałów opatrunkowych i kosmetyków, natomiast sprzedaż leków refundowanych stanowi 35 proc. obrotu apteki. Zdaniem aptekarzy, ustawa refundacyjna powinna być w tym względzie zmieniona i to właśnie leki refundowane powinny objęte być zakazem reklamy, w pozostałym obszarze powinny obowiązywać zasady wolnorynkowe.

- To wcale nie zwiększy, jak niektórzy sugerują, konsumpcji leków, dlatego że leki te są dziś powszechnie reklamowane w mediach - mówi prezes DOZ SA. - Apteka oprócz tego, że spełnia swoją misję, jest biznesem. By istniała i właściwie obsługiwała pacjentów, musi zarabiać, musi mieć zysk.

Tym bardziej, że na przepisach w dzisiejszym kształcie, jak mówią farmaceuci, tracą nie tylko oni, ale i pacjenci.

- Jako farmaceuci nie możemy informować pacjenta o tańszym leczeniu, opiece farmaceutycznej, oferować mu programów propacjenckich, które obniżają koszty leczenia - wyjaśnia Aleksandra Paczkowska. - Nawet wywieszenie kartki, że apteka akceptuje karty płatnicze, według interpretacji urzędników okazało się niezgodne z ustawą - ich zdaniem naruszało bowiem zapis o zakazie reklamy.

Podczas spotkania, przedstawiciele branży aptekarskiej zwracali także uwagę, że ogólne koszty przeceny magazynu w aptekach w 2012 roku, będące wynikiem zmian na listach refundacyjnych, wyniosły kilkadziesiąt milionów złotych. Konsekwencją tej sytuacji jest nie tylko pogorszenie wyników finansowych aptek, ale i znaczące ograniczanie przez nie zapasów magazynowych, skutkujące utrudnieniami w dostępności leków dla pacjentów.

- To powoduje, że dzisiaj mamy do czynienia z wędrówką pacjenta od apteki do apteki, po to by dostać lek - mówi Paczkowska. - Nie mówimy tu nawet o poszukiwaniu niższej ceny, ale o tym, żeby go w ogóle dostać.

Szefowie aptek mówią, że dalsze trwanie przy takich rozwiązaniach prawnych, jakie obowiązują dzisiaj, przyniesie pogłębianie się kłopotów finansowych aptek. Niektóre placówki może zmusić do redukcji zatrudnienia, a nawet do ich zamknięcia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »