Reklama

Balcerowicz: Plan Morawieckiego jest częścią złego scenariusza rozwoju Polski

Wiele osób mówi o planie Mateusza Morawieckiego. Należy jednak pamiętać, że plan to nie zestaw sloganów, ale fachowo ustalone cele, które odpowiadają sytuacji kraju oraz środki dobrane na podstawie istniejącej wiedzy.

- To nie jest plan w poważnym znaczeniu tego słowa - powiedział serwisowi eNewsroom.pl prof. Leszek Balcerowicz.

- Mamy w nim bowiem mnóstwo sloganów, jedną deklarację osiągnięcia przez Polskę w perspektywie 15 lat poziomu zamożności porównywalnego z pozostałymi członkami UE, ale brak konkretnych rozwiązań i środków do realizacji tego założenia. W zamian mamy do czynienia z propozycjami obejmującymi zwiększenie interwencjonizmu polityków i urzędników, którzy mieliby decydować co ma się rozwijać. Takie populistyczne trendy były widoczne w socjalizmie lub niektórych krajach Ameryki Łacińskiej. W mojej ocenie, plan Morawieckiego jest częścią złego scenariusza rozwoju Polski i niczym nie różni się od zapowiedzi już wcześniej realizowanych przez PiS - dodaje Balcerowicz.

Reklama

- - - - -

Sadowski: Wolność gospodarcza receptą na poprawę wizerunku Polski

Obniżenie ratingu Polski przez agencję Standard&Poor's odbiło się negatywnie - zwłaszcza wśród inwestorów - na reputacji naszego kraju na świecie. Jak powiedział agencji eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, ekonomista i komentator gospodarczy z Centrum im. A. Smitha, najlepszą dla polskiego rządu strategią na neutralizację wszystkich negatywnych opinii byłoby uwolnienie gospodarki od jarzma kilkunastu tysięcy szkodliwych przepisów odziedziczonych po poprzednim rządzie.

W wyniku wadliwych regulacji polska gospodarka traci łącznie kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie i bez wątpienia zaoszczędzenie tych pieniędzy, a w konsekwencji uwolnienie gospodarki byłoby najlepszą odtrutką na nieprzychylne opinie komentatorów. Warto zaznaczyć, że negatywne komentarze o Polsce są dosyć ograniczone co do wiarygodności - w roku 2008 agencje ratingowe autoryzowały aktywność różnych instytucji finansowych aż do momentu ich ostatecznego upadku. W związku z tym jedną, odosobnioną opinię agencji ratingowej należy potraktować wyłącznie jako sygnał ostrzegawczy i działać w obszarze uwalniania gospodarki oraz przywracania normalności, czyli wolności gospodarczej - ocenia Sadowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »