Decyzja została podjęta przez Radę Generalną Bukaresztu. Pieniądze muszą płacić wszyscy nocujący w mieście, niezależnie od tego, czy spędzają noc w hotelu, pensjonacie, czy w apartamencie typu Airbnb. Kwota 10 lejów za nocleg jest pobierana przez biuro podróży, obiekt noclegowy lub za pośrednictwem platform rezerwacyjnych takich jak np. Booking.
10 lejów za noc. Albo kara
Opłata nie jest uzależniona od ceny noclegu. Jednak jej pomijanie będzie karane. Jak podają lokalne, rumuńskie media, za nieprzestrzeganie przepisów osoby fizyczne zapłacą mandat sięgający do 1500 lejów, równowartość 1244 zł. Firmy muszą się liczyć z karami do 4000 lejów - równowartości 3317 zł.
Administracja stolicy Rumunii prognozuje, że podatek turystyczny przyniesie rocznie około 15 milionów rumuńskich lejów, czyli ponad 2,9 miliona euro dochodu. Pieniądze zostaną zainwestowane w promocję Bukaresztu i poprawę jakości życia turystów. "Mają wzmocnić wizerunek miasta jako destynacji wysokiej jakości" - informuje rumuński portal informacyjny Ziare.
Podatek w Bukareszcie. Hotelarze krytykują
Pomysł nie spodobał się branży hotelarskiej. Tamtejsza Federacja Przemysłu Hotelarskiego (FIHR) skarży się, że decyzja została podjęta bez konsultacji z ekspertami. Ostrzegła też, że może mieć negatywny wpływ na turystykę w Bukareszcie - informuje portal Euro News.
Projekt wprowadzenia podatku został opublikowany przez ratusz na początku grudnia i przyjęty wkrótce potem. Jego akceptacji nie poprzedziły rozmowy z branżą turystyczną ani ekspertami - wskazuje Euro News. Obawy sektora turystycznego wzbudza też brak konkretnego planu dotyczącego sposobu wykorzystania pozyskanych dzięki podatkowi środków.
Urzędnicy twierdzą, że podatek, który ma przynieść 15 milionów lejów rumuńskich rocznie (około 2,9 miliona euro), wesprze lokalna turystykę. Odpowiadając na krytykę hotelarzy władze Bukaresztu wskazują na inne europejskie ośrodki. Przypominają, że podobne podatki są pobierane od turystów m.in. w Paryżu, Barcelonie, Rzymie, Wenecji, Berlinie, Amsterdamie i Atenach. Opłaty wprowadziła też Chorwacja, archipelag Balearów, Grecja i Portugalia.











