Reklama

Ceny energii zagrożą ich działalności

Ministerstwo Energii opublikowało treść opinii, jakie napłynęły do niego w ramach konsultacji publicznych projektu rozporządzenia wykonawczego do ustawy o cenach prądu. Zapisy w projekcie rozporządzenia Ministra Energii do ustawy ws. cen energii zagrażają dalszej działalności większości jej sprzedawców - oceniają spółki obrotu. Wytykają też liczne błędy w projekcie.

Reklama

Branża przede wszystkim zwraca uwagę, że rozporządzenie w proponowanym kształcie zagrozi dalszej działalności większości sprzedawców energii.

Według Towarzystwa Obrotu Energią (TOE), projekt nie uwzględnia indywidualnych warunków działania spółek obrotu i ich sytuacji kontraktowych. Brak jest zastosowania indywidualnego sposobu rozliczania rekompensat na podstawie faktycznie utraconych przychodów przez każdą ze spółek obrotu - wskazało TOE.

Według organizacji, przyjęte i proponowane rozwiązania "z dużym prawdopodobieństwem mogą negatywnie wpływać na kontynuację działalności większości sprzedawców na rynku".

"Biorąc pod uwagę niską rentowność sektora obrotu to ryzyko jest w naszej ocenie bardzo realne" - oceniło TOE.

Podobną opinię wyraził PKN Orlen. Spółka napisała, że projekt nie uwzględnia indywidualnych warunków działania spółek, w tym również spółek z Grupy Kapitałowej PKN Orlen, m.in. ich zróżnicowanej sytuacji, również w zakresie łączących je umów.

"To zaś może negatywnie wpłynąć na prowadzenie przez nie działalności w zakresie obrotu energią. Wejście w życie rozporządzenia w tym kontekście może doprowadzić do zaburzenia ich stabilności finansowej" - podkreślił PKN Orlen.

Również Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, w ramach uzgodnień napisało, że rozporządzenie może zagrozić kontynuacji działalności przez spółki obrotu, szczególnie w przypadku tych mniejszych. "Grozi to falą upadłości lub próbami zrywania kontraktów przez sprzedawców" - oceniło MPiT.

W opiniach powtarza się też wytknięcie zapisu, który zmniejszy wszystkim sprzedawcom rekompensaty o 15 zł za MWh poprzez odjęcie różnicy w wysokości akcyzy pomiędzy rokiem 2018 a 2019 r. Ustawa o cenach prądu obniżyła bowiem od 1 stycznia 2019 r. stawkę akcyzy na energię elektryczną z 20 do 5 zł/MWh. "W obecnie proponowanym wzorze od kwoty różnicy ceny aż dwukrotnie odejmowana jest różnica pomiędzy stawkami akcyzowymi. Jest to ewidentny błąd wymagający skorygowania" - napisało TOE.

Konfederacja Lewiatan wytknęła, że "w proponowanej formie rozporządzenie odnosi się do cen pomniejszonych o obniżkę akcyzy o 15 zł, a nie do cen obowiązujących 30 czerwca 2018 r. z wyższą akcyzą, czyli o 15 zł spada rekompensata".

Według Lewiatana, wejście w życie rozporządzenia w proponowanej formie będzie miało poważne skutki, gdyż "doprowadzi do zaprzestania składania ofert odbiorcom przez sprzedawców". Sprzedawca, składając w 2019 r. ofertę sprzedaży nie będzie znał wysokości przychodów ze sprzedaży energii i z rekompensaty - ta bowiem będzie wyliczana w oparciu o parametry zmienne co miesiąc, a nawet co godzinę - napisał Lewiatan. Uczestnicy konsultacji zwracają też uwagę, że rozporządzenie powinno precyzować kwestie podatku VAT od rekompensat, bowiem w obecnym brzmieniu wszelkie rekompensaty będą podlegały rozliczeniu VAT i będą o VAT obniżane.

TOE postuluje też wydłużenie vacatio legis, ponieważ stopień skomplikowania rozporządzenia uniemożliwia wprowadzenie go do rozliczeń w terminie 30 dni od wejścia w życie, jak przewiduje ustaw.

Tauron z kolei zwrócił uwagę, że rozporządzenie w nieuzasadniony sposób pomija grupy taryfowe O i R, w których rozliczani są odbiorcy końcowi.

Cytowany przez "Puls Biznesu" CEZ Trade zwraca uwagę, że jeden z przyjętych do wyliczeń współczynników spowoduje "brak możliwości uzyskania rekompensaty i obniżenie średnioważonej ceny energii elektrycznej poniżej poniesionych przez CEZ Trade Polska kosztów, co z dnia na dzień doprowadzi do wielomilionowych strat w tej spółce wynikających z wadliwej regulacji i doprowadzi do konieczności jej likwidacji bądź upadłości, co generować będzie potencjalne spory sądowe".

Towarzystwo Gospodarcze Polskie Elektrownie poddała pod rozwagę pomysł, aby spółki obrotu należące do grup produkujących energię otrzymywały niższe rekompensaty niż te, które do takich grup nie należą.

Uczestnicy konsultacji oraz Urząd Regulacji Energetyki zgłosili też długą listę zastrzeżeń do składników skomplikowanych formuł i wzorów, jakie zawiera projekt, wytykając ME wiele niejasności, albo wręcz błędów.

W opublikowanych wynikach uzgodnień znajduje się też opinia MSZ, w której stwierdzono, że projekt "nie jest sprzeczny z prawem Unii Europejskiej".

Projekt rozporządzenia zawiera m.in. formuły wyznaczania średnioważonej ceny energii na rynku hurtowym. Różnica między nią a ustaloną ceną sprzedaży będzie rekompensatą dla sprzedawcy. Cena ta będzie kalkulowana oddzielnie dla wszystkich typów umówi zawieranych w 2018 i 2019 r. oraz dla transakcji samodzielnego zakupu przez odbiorcę końcowego na giełdzie.

"Puls Biznesu" zwraca uwagę, że minął już pierwszy kwartał, w którym udało się zamrozić stawki za energię dla gospodarstw domowych. Inaczej jest w przypadku firm i samorządów, co tłumaczy pośpiech Ministerstwa Energii w przygotowywaniu rozporządzenia. Tempo to budzi jednak obawę branży. Zarządca Rozliczeń, czyli spółka, która ma wyliczać kwoty rekompensat oraz TGPE zaproponowały vacatio legis "umożliwiające przygotowanie się do prawidłowej realizacji rozporządzenia". "Skomplikowanie rozporządzenia uniemożliwia wprowadzenie go do rozliczeń w 30 dni od wejścia w życie, jak przewiduje ustawa. Proponujemy wydłużyć okres vacatio legis, aby nie narażać z góry przedsiębiorstw obrotu na kary w związku z nieterminową realizacją ustawy" - napisało cytowane przez "Puls Biznesu" TGPE.

Ustawa o cenach prądu ustala na rok 2019 ceny dla odbiorców końcowych energii elektrycznej na poziomie ich cenników bądź taryf z 30 czerwca 2018 r. Różnica między ceną zakupu energii a ustaloną ustawą ceną sprzedaży będzie sprzedawcom rekompensowana ze specjalnego funduszu, zasilonego m.in. pieniędzmi ze sprzedaży dodatkowej puli uprawnień do emisji CO2.

PAP, Puls Biznesu

- Słyszymy o kolejnej nowelizacji ustawy o cenach energii, co tylko pogłębia chaos na rynku - mówi w rozmowie z MarketNews24 Wojciech Jakóbik, red. Nacz. BiznesAlert.pl.

Powodem nowelizacji jest zapewnienie jednolitości interpretacyjnej i wyjaśnienie powstałych niejasności wokół ustawy przyjętej 28 grudnia 2018 r. To odpowiedź na zastrzeżenia Komisji Europejskiej, która miała wątpliwości, co do tego, czy ustawowe regulowanie stawek za dystrybucję i przesył energii nie naruszają uprawnień regulatora rynku energii w Polsce, czyli Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

W efekcie rozmów z przedstawicielami Komisji Europejskiej pod koniec stycznia, minister energii zapowiedział pilną nowelizację ustawy z grudnia ubiegłego roku. Zakładała ona zmniejszenie akcyzy na energię z 20 do 5 zł za MWh i obniżenie o 95 proc. opłaty przejściowej. Ustaliła ona także ceny dla odbiorców końcowych na 2019 rok, na poziomie z 30 czerwca 2018 roku. Różnicę między rynkową ceną zakupu a ceną dla odbiorcy końcowego ma pokrywać Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, który w 80 procentach ma być zasilany środkami pochodzącymi ze sprzedaży w 2019 roku dodatkowych 55,8 mln uprawnień do emisji CO2.

Niepewność na rynku jest gigantyczna, czego efektem jest całkowita zapaść ofertowania klientów końcowych.

Swoje obawy wyraził URE. Według regulatora zaistniała sytuacja jest bezprecedensowa i niepokojąca. W efekcie prezes URE zwrócił się ministra energii i prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o przyjrzenie się sprawie i podjęcie stosownych działań.

Lista wątpliwości jest dłuższa, jak ocenia BiznesAlert.pl. Dotyczą kosztów nowelizacji ustawy, w której wskazano, że jej zapisy obejmą wszystkie rodzaje umów zawieranych pomiędzy przedsiębiorstwem obrotu a odbiorcą końcowym, np. jeśli są one wynikiem przetargu albo indywidualnych negocjacji.

Zdaniem prezesa URE, koszty ustawy są niedoszacowane i mogą być o 30 proc. wyższe, niż pierwotnie zakładano. Przypomnijmy, że koszt mechanizmów wprowadzonych przez ustawę z grudnia 2018 roku miał oscylować wokół 9 mld złotych, z których 4 mld złotych miały zostać przeznaczone na rekompensaty dla spółek energetycznych.

Jednak nie były to jedyne zastrzeżenia ze strony regulatora. Według prezesa URE ustawa cofa Polskę o 30 lat i oznacza w naszym kraju koniec rynku energii. Mimo to uważa, że przewidziane ustawą obniżenie akcyzy i opłaty przejściowej są krokami w dobrą stronę.

- Niepewności dodaje też to, że o to jak subsydiować ceny energii spierają się dwa ministerstwa - komentuje Wojciech Jakóbik.

Pobierz darmowy: PIT 2018

Dowiedz się więcej na temat: minister energii | URE | ceny energii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »