Reklama

Chcemy pieniędzy za dreamlinery

Jest kłopot z wypłatą odszkodowania za dreamlinery dla LOT-u. Wcześniejsze doniesienia RMF FM potwierdza Ministerstwo Skarbu. Producent maszyny, amerykański Boeing nie chce narazić się na wizerunkową porażkę i nie chce nazywać zadośćuczynienia odszkodowaniem. Nalega również, aby nie wypłacać pieniędzy w całości i w gotówce.

Minister skarbu Włodzimierz Karpiński przyznaje w rozmowie z RMF FM, że Polska nie ma zamiaru odpuszczać w negocjacjach z Amerykanami. Sam minister nie chce ujawnić jednak żadnych szczegółów. Ze względu na dobro skomplikowanych rozmów - twierdzi. Od jednego z wysokich urzędników ministerstwa usłyszeliśmy, że Polska "zamierza iść na ostro" w sprawie odszkodowania od producenta samolotów.

Boeing nie chce wypłacać odszkodowania jednorazowo w gotówce. Chce m.in. dać LOT-owi rabat na kolejne dreamlinery. Amerykański Boeing ma teraz spory kłopot wizerunkowy. Z powodu nieustających awarii samolotów 787 kolejne linie lotnicze zamawiają konkurencyjne Airbusy. Dla Boeinga oznacza to poważne straty.

Boeing chce wypłacić tylko część odszkodowania w gotówce. Chce zaoferować LOT-owi znacznie więcej w innych świadczeniach. Może również przedłużyć kosztowny serwis maszyn.

Polski przewoźnik nie komentuje negocjacji z Boeingiem. Jedyny komunikat, jaki płynie ze spółki brzmi, że negocjacje powinny zakończyć się do końca roku. Jeśli się to nie uda, to obie firmy spotkają się w sądzie. Prezes LOT-u Sebastian Mikosz liczy jednak na pozytywny scenariusz.

Jak wynika z szacunków, straty LOT-u wynikające z awarii dreamlinerów przekraczają już 100 milionów złotych.

Krzysztof Berenda

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »