Dziennik "Algemeen Dagblad" podaje, że Holandię zalewają nielegalne rowery typu FatBike z Chin, a władze są bezsilne wobec działań przemytników. Na poziomie europejskim walka z chińską mafią rowerową przynosi jednak sukcesy.
Grecja rozbiła siatkę przemycającą chińskie rowery do Europy
Zeszłego lata greckiej prokuraturze generalnej udało się rozbić siatkę, która przez lata zalewała Unię Europejską tanimi rowerami elektrycznymi i innymi chińskimi towarami, wykorzystując do tego port w Pireus.
"Metoda? Przykład staromodnej korupcji. Grupa celników przymykała oko za opłatą, gdy tylko kontenery przybywały do portu" - informuje holenderski dziennik.
Śledczy przechwycili 2435 kontenerów, wypełnionych elektrycznymi rowerami i fatbike'ami, często podrasowanymi. W ramach operacji Calypso służby dokonały zatrzymań i przeszukań także w Atenach, w Madrycie i w Paryżu. Aresztowano dziewięć osób, a u trzech podejrzanych znaleziono broń. Zarekwirowano miliony euro w gotówce oraz środki w kryptowalutach, zajęto też luksusowe jachty i wille.
Zdaniem ekspertów z Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) przez grecki port w Pireus w ostatnich latach przemycono do UE co najmniej pół miliona rowerów z Chin. Mafii pomagali nie tylko skorumpowani celnicy, ale także spedytorzy, przewoźnicy i księgowi.
Kraje UE straciły na przemycie rowerów z Chin 700 mln euro
Jednak jak informuje "Algemeen Dagblad" szlak przemytniczy nie kończy się w Grecji. Z chińską mafią walczy też Polska, gdzie w ubiegłym roku przechwycono 20 tys. rowerów elektrycznych. We Francji zarekwirowano 10 tys., we Włoszech - 7 tys., a w Irlandii - 5 tys.
Dziennik podaje, że rowery są sprzedawane w Holandii i innych krajach UE za około 600-1000 euro (około 2 567 - 4 279 zł).
"Zysk jest ogromny. [...] Bruksela nakłada cła antydumpingowe w wysokości do 80 procent na chińskie rowery elektryczne. Kto ich uniknie, zarobi krocie. Według UE rządy straciły już przez to, co najmniej 700 milionów euro" - podaje gazeta.
Chińscy przemytnicy mają różne sposoby na oszukanie służb celnych. Wysyłają transport przez Tajwan lub przez Turcję, by zmylić celników co do kraju pochodzenia ładunku. Czasami w papierach transportowych rowery są wózkami inwalidzkimi. Niekiedy w dokumentach widnieje informacja, że kontener zawiera chińskie rowery, ale ich liczba jest znacznie zaniżona.
Chińska mafia wykorzystuje Polskę do magazynowania rowerów
Holenderski dziennik informuje, że po dotarciu do UE rowery "trafiają do odbiorców" - czyli firm fasadowych, które mają tylko adres skrzynki pocztowej. W rzeczywistości przestępcy przewożą je do magazynów w Polsce, Francji lub we Włoszech, a potem sprzedają na czarnym rynku.
"Kiedy podjęliśmy decyzję o zbadaniu importu rowerów elektrycznych, nie spodziewaliśmy się przechwycenia tak wielu kontenerów. Zakładaliśmy, że będzie ich niewiele, kilkadziesiąt. Jednak problem wydaje się znacznie poważniejszy" - informują eksperci z OLAF cytowani przez gazetę.
Zdaniem Brukseli walkę z przemytem będzie skuteczniejsza, dzięki lepszej współpracy celników ze wszystkich krajów UE. Od marca kraje członkowskie muszą przesyłać swoje dane celne do Brukseli, a w 2028 roku powstanie centralny "unijny węzeł celny". Jak wyjaśnia "Algemeen Dagblad" będzie to swego rodzaju "cyfrowe centrum dowodzenia", dzięki któremu łatwiej będzie rozpoznać schemat przemytu.










