Przypomnijmy - Sąd Najwyższy USA wydał 20 lutego orzeczenie, że wprowadzone powszechnie przez Donalda Trumpa cła tzw. wzajemne nie miały podstawy prawnej. Uznał, że tylko Kongres jest uprawniony do nakładania podatków, a nie prezydent. Donald Trump zadekretował w zeszłym roku cła powołując się na ustawę o Międzynarodowych Nadzwyczajnych Uprawnieniach Gospodarczych (IEEPA) z 1977 roku, a sędziowie stosunkiem głosów 6:3 stwierdzili, że nie miał prawa tego zrobić.
Decyzja sądu oznacza, że uchylone zostały 10-procentowe cła na towary z niemal wszystkich państw, 15-procentowe cła na towary z Unii oraz podwyższone taryfy na import z m.in. Chin, Kanady, Meksyku, Brazylii, Japonii, Korei Południowej, Wietnamu. Donald Trump tego samego dnia podpisał rozporządzenie w sprawie 10-procentowych ceł na towary z niemal wszystkich państw, na podstawie artykułu 122. ustawy o handlu (Trade Act) z 1974 roku. Daje ona możliwość nałożenie ceł na import w wysokości do 15 proc. w przypadku nadmiernego deficytu w bilansie handlowym, ale tylko przez 150 dni. Dzień później Donald Trump ogłosił, że nałoży 15-procentowe cła na tej samej podstawie, ale dotąd tego nie zrobił.
Dotychczasowe badania naukowe wskazywały, że zastąpienie unieważnionych taryf stawką 15 proc. na mocy artykułu 122. bez żadnych wyłączeń dla poszczególnych produktów lub krajów, spowodowałoby wzrost efektywnej stawki taryfowej do 24,1 proc. Gdyby natomiast utrzymane zostały obecnie stosowane wyłączenia, efektywna stawka wyniosłaby 20 proc.
Inflacja będzie trochę niższa
Według badaczy z Budget Lab obecna efektywna stawka taryfowa, czyli bez zakwestionowanych przez sąd taryf nałożonych na podstawie ustawy IEEPA, obniżyła się do 9,1 proc. Gdyby cła z tytułu IEEPA pozostały w mocy, stawka ta wynosiłaby 16,9 proc, a jeszcze na początku zeszłego roku, zanim Trump zaczął wprowadzać nowe cła, było to 2,7 proc.
Spadek przeciętnej stawki celnej (jeśli - rzecz jasna - nie nastąpią zmiany) będzie miał wpływ na sytuację całej amerykańskiej gospodarki. Poziom cen wzrośnie w wyniku taryf w krótkim okresie o 0,6 punktu proc. Gdyby jednak cła Donalda Trumpa wprowadzone na podstawie ustawy IEEPA nie zostały podważone i obowiązywały nadal, wpływ te wyniósłby 1,2 punktu proc. Tu ważna uwaga - wyliczenia te zakładają pełne przeniesienie wzrostu cen spowodowanego wyższymi cłami w całości na konsumentów. Wiemy, że tak się jednak nie dzieje, wyższe ceny pokrywają częściowo amerykańscy importerzy i pośrednicy obniżając swoje marże.
Przypomnijmy, że główny wskaźnik cen konsumpcyjnych w USA w ubiegłym roku wyniósł 2,7 proc. rok do roku, a wskaźnik inflacji bazowej - 2,6 proc. W styczniu główny wskaźnik inflacji obniżył się do 2,7 proc, a inflacja bazowa do 2,5 proc. rok do roku, głównie z powodu efektów bazy sprzed roku i spadków cen paliw. Wpływ efektu wzrostu cen w wyniku taryf szacowany był w ubiegłym roku przez różne ośrodki na od 0,7 do 1,2 punktu proc. To znaczy, że gdyby nie cła inflacja byłaby zgodna z celem banku centralnego lub zaledwie niewiele wyższa. Dla Fed najważniejszym wskaźnikiem inflacji jest delator cen konsumpcyjnych PCE, który w grudniu wzrósł trzeci miesiąc z rzędu do 2,9 proc. rok do roku, a wskaźnik bazowy PCE wzrósł do 3 proc.
Co najbardziej podrożeje?
Wyroby metalowe, elektronika i pojazdy. Gdyby Sąd Najwyższy orzekł inaczej, wśród najbardziej drożejących produktów byłaby też odzież i towary spożywcze. Po tej decyzji wzrosty ich cen powinny być niższe.
Sąd Najwyższy USA nie wydał postanowienia, czy rząd ma zwrócić pobrane bezpodstawnie cła, jednak wyrok otwiera importerom drogę do takich roszczeń. Gdyby zwroty nastąpiły - a administracja zapowiedziała już, że będzie się im sprzeciwiać - według badaczy z Budget Lab dałoby to tymczasowy pozytywny impuls fiskalny i w przybliżeniu zrównoważyłoby negatywny wpływ pozostałych taryf na wzrost gospodarczy w tym roku. Najnowsze szacunki Służby Celnej i Ochrony Granic Stanów Zjednoczonych (US Customs and Border Protection) wskazują, że w 2025 roku z ceł wprowadzonych na mocy IEEPA zostało pobranych 142 mld dolarów. Taka może być skala roszczeń.
W dłuższej perspektywie wzrost gospodarki USA będzie stale mniejszy o 0,1 punktu proc. rocznie czyli o ok. 30 mld dolarów z 2025 roku. Gdyby jednak taryfy IEEPA nie zostały unieważnione, długoterminowe osłabienie wzrostu wyniosłoby 0,3 proc. W perspektywie dekady, czyli do 2035 roku, polityka handlowa USA prawdopodobnie wpłynie na zmniejszenie wielkość gospodarki, ale wiele zależy od realokacji, jaka nastąpi w sektorze wytwórczym. Wyższe taryfy mocniej wpływały na realokację, dzięki czemu wzrost produkcji w przedsiębiorstwach mógł silniej wpływać dodatnio na PKB.
Budget Lab szacuje, że stopa bezrobocia w USA wzrośnie o ok. 0,3 punktu proc. do końca 2026 roku. z powodu utrzymujących się taryf. Przypomnijmy, że w grudniu wyniosła ona 4,4 proc., o jeden punkt procentowy więcej niż rekordowo niska z kwietnia 2023 roku. W styczniu obniżyła się do 4,3 proc. Gdyby jednak nie unieważnione cła, spadek zatrudnienia w 2026 roku byłby około dwukrotnie większy - szacuje Budget Lab.
Kto i ile płaci cła
Taryfy wprowadzone przez Donalda Trumpa miały też cel fiskalny. Przychody z cła miały zwiększyć dochody budżetu i zmniejszyć deficyt. Szacunki Budget Lab mówią, że gdyby nie unieważnienie taryf IEEPA dochody budżetu w ciągu 10 lat byłyby większe o 2,7 biliona dolarów. Po ich zniesieniu wzrost dochodów budżetowych oszacowany został na 1,4 biliona dolarów, jeśli nie będzie zwrotów bezpodstawnie pobranych ceł i na 1,2 biliona dolarów, jeśli do takich zwrotów dojdzie. Te dochody zostaną jednak częściowo zniwelowane poprzez to, że słabszy wzrost gospodarki dostarczy mniejszych wpływów podatkowych.
Zwroty - jeżeli do nich dojdzie, a firmy już rozpoczęły walkę o nie - nie są pewne, podobnie jak ich mechanizm. Będą miały jednak duże konsekwencje ekonomiczne, bo chodzi o ok. 140 mld dolarów. Pierwsza konsekwencja jest oczywista - każdy zwrot zmniejszy dochody fiskalne. Kolejne zależą od zachowania firm w wielu różnych aspektach. Firmy, które otrzymają zwroty, mogą zdecydować się na "przekazanie" ich konsumentom obniżając ceny. To mogłoby mieć wpływ na obniżenie inflacji. Mogą te środki reinwestować lub przekazać je właścicielom poprzez np. dywidendy. Reinwestycje mogłyby mieć dodatni wpływ na wzrost PKB.
Amerykańskie gospodarstwa domowe w wyniku decyzji Sądu Najwyższego stracą od 600 do 800 dolarów. Kwota ta zależy od tzw. efektu substytucji, czyli od tego, czy ludzie będą kupować to samo, co do tej pory, czy też szybciej znajdą rodzime odpowiedniki towarów importowanych.
W ujęciu nominalnym najmniej stracą najbiedniejsze gospodarstwa domowe - z pierwszego decyla dochodów - ok. 430 dolarów w ciągu roku. Najwięcej stracą najbogatsi - ponad 1800 dolarów na gospodarstwo domowe. Gdyby nie decyzja Sądy Najwyższego, byłoby to odpowiednio ponad 900 i blisko 2300 dolarów.
Realnie jednak - czyli w proporcji do osiąganych dochodów - cła wciąż najbardziej uderzają najbiedniejszych i w obecnej sytuacji oznaczają stratę 1,1 proc. dochodów rocznie. W przypadku najbogatszych, czyli górnego decyla, jest to 0,4 proc. ich dochodów. Gdyby cła obowiązywały po staremu, byłoby to odpowiednio 2,5 proc. i 0,8 proc. dochodów rocznych
Jacek Ramotowski














