Reklama

Chiny oficjalnie współpracują z Rosją "bez ograniczeń"? Dane o eksporcie pokazują coś zupełnie innego

Trzeba patrzeć nie na to, co Chiny mówią, ale na to, co robią. Jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę poparły Rosję. Dane pokazują, że pomimo obietnicy współpracy „bez ograniczeń” z Rosją, Chiny stosują się do znacznej części sankcji wprowadzonych przez Zachód – twierdzi Martin Chorzempa, badacz w waszyngtońskim Peterson Institute for International Economics.

Po inwazji na Ukrainę 24 lutego tego roku sankcje przeciwko Rosji wprowadziło w sumie 38 państw, czyli zdecydowana mniejszość świata. Jeszcze przed inwazją, w czasie Olimpiady w Pekinie doszło do spotkania Władimira Putina z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, który to obiecał współpracę z Rosją "bez ograniczeń". Wiadomo, że Chiny kupują "bez ograniczeń" rosyjską ropę i gaz, co oczywiście osłabia skuteczność sankcji Zachodu, które zresztą oficjalnie potępiły. Mimo to ich eksport do Rosji gwałtownie się załamał.

- Sytuacja jest złożona i dynamiczna, ale dowody sugerują, że ograniczenia i sankcje eksportowe uderzają w rosyjską gospodarkę i wojsko. Import Rosji znacznie spadł, nie tylko z krajów należących do koalicji (która wprowadziła) sankcje, ale, co zaskakujące, także z krajów, które odmówiły wprowadzenia sankcji, w szczególności z Chin - napisał Martin Chorzempa na stronach PIIE.

Reklama

Skutek sankcji to spadek rosyjskiego importu

Pod wpływem sankcji nałożonych na Rosję gwałtownie spadł jej import z państw, które wprowadziły sankcje. W porównaniu ze średnią z 2021 roku import Rosji skurczył się aż o 60 proc. do końca kwietnia. Teoretycznie Rosja powinna i mogłaby wypełnić te luki poprzez import z krajów, które do sankcji się nie przyłączyły.

Ale import Rosji z pozostałych państw w tym samym okresie spadł o 40 proc. Od czasu napaści na Ukrainę tylko trzy kraje - Izrael, Uzbekistan i Brazylia - sprzedawały do Rosji więcej niż w 2021 roku. A Chiny są po Unii Europejskiej drugim co do wielkości krajem, który odnotował największy spadek importu przez Rosję od czasu inwazji. Jeszcze w 2021 roku dostarczały jedną czwartą importowanych przez nią towarów.

Wiadomo, że nie chodzi to o t-shirty, buty sportowe czy nawet rowery. Według bazy danych Comtrade Organizacji Narodów Zjednoczonych, Chiny były kluczowym dostawcą surowców i towarów wykorzystywanych przez rosyjską gospodarkę - i prawdopodobnie - wojsko. W 2020 roku dostarczyły 57 proc. kupionych przez Rosję półprzewodników i 20 proc. układów scalonych.

I właśnie ten eksport, bądź reeksport do Rosji (wiele towarów o wysokim zaawansowaniu technologiczny było w Chinach przepakowywane i wysyłane dalej) mocno spadł po jej napaści na Ukrainę. Chiny mogłyby próbować naruszać amerykańskie prawo dotyczące kontroli eksportu (mówi ono, że jeśli jakaś firma z dowolnego kraju wysyła zabroniony towar do kraju objętego sankcjami USA - sama podlega sankcjom), ale się boją. Po kwietniu tego roku eksport Chin do Rosji spadł o 38 proc. w porównaniu z II połową 2021 roku.

Jak Chiny stosują się do "kontroli eksportu"

- (...) chińscy eksporterzy wydają się internalizować ryzyko naruszenia kontroli eksportu i sankcji. Zgodnie z amerykańskimi przepisami dotyczącymi kontroli eksportu i sankcji chińskie firmy naruszające zakaz sprzedaży towarów wrażliwych do Rosji mogą stracić dostęp do kluczowych technologii, towarów i waluty - napisał Martin Chorzempa.

Jego analiza obala także pewien istotny mit. Oczekiwania, że sankcje nałożone na Rosję zadziałają natychmiast, że z dania na dzień doprowadzą do gospodarczego krachu, jak też do natychmiastowego unieruchomienia machiny wojennej, były nadmierne. Sankcje mają "efekt kumulacyjny". Stopniowo wyczerpują się zapasy części zamiennych do samolotów, czołgów, pocisków kierowanych, a ich produkcja wymaga zagranicznej wiedzy technicznej. Spadek importu przez Rosję stopniowo dławi jej gospodarkę.

Martin Chorzempa przestrzega jednak, że Rosja ma duże doświadczenia w obchodzeniu sankcji - w ukrywaniu źródła zakupów, wykorzystywaniu podejrzanych pośredników, rozmaitych handlarzy bronią itp. Te doświadczenia na pewno będzie teraz wykorzystywać, a oficjalne dane o eksporcie z innych państw do Rosji mogą tych wolumenów handlowych wcale nie ujmować. Analitycy PIIE już wcześniej pisali o tym, że same sankcje to za mało by wymusić zakończenie wojny. Będą one jednak - kropla po kropli - drążyć skałę.

- (...) jednym z kluczowych sukcesów sankcji jest to, że Chiny i inne kraje, które chciałyby ratować Rosję, przekonały się, że jest to trudne i obawiają się próbować - napisał badacz.

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »