Reklama

Ciąg dalszy afery. Lada moment ruszą kontrole

Służby weterynaryjne biorą pod lupę próbki wołowiny, które wykazały obecność końskiego DNA. Domieszkę koniny wykryto w trzech próbkach pobranych w polskich zakładach.

Zastępca głównego weterynarza Krzysztof Jażdżewski mówi w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową , że laboratoria badają teraz dokładnie ile koniny znaleziono w mięsie deklarowanym jako wołowe.

Trzeba poznać dokładna zawartość procentową. - Zanieczyszczenie do dwóch czy trzech procent może wynikać z zupełnie innych sytuacji niż celowe dodanie mięsa końskiego. O fałszerstwie możemy mówić w momencie, kiedy mamy powyżej dziesięciu, dwudziestu procent mięsa końskiego. Wówczas ma to dla oszustów uzasadnienie ekonomiczne - mówi IAR Krzysztof Jażdżewski.

Reklama

Inspekcja weterynaryjna stwierdziła obecność końskiego DNA w trzech ze 121 próbek pobranych z polskich zakładów mięsnych. We wszystkich przypadkach były to zakłady wykonujące wyroby gotowe. Korzystały one z mięsa, które zamawiały w innych firmach. Do przebadania pozostało jeszcze osiemdziesiąt próbek.

Lada moment ruszą także kontrole w sklepach, hurtowniach i punktach gastronomicznych. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i działają na zlecenie UOKiKu Inspekcja Handlowa będą poszukiwać koniny w produktach spożywczych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »