Cukier nadal drogi, bo jest go za mało

Ministerstwo Rolnictwa nie rezygnuje z prób podwyższenia limitu dopuszczalnej produkcji cukru. Jesienią, przy okazji rozmów o reformie wspólnej polityki rolnej, może wrócić sprawa tzw. kwoty cukrowej. Marek Sawicki, szef resortu deklaruje, że ponownie przedstawi na forum UE propozycję zwiększenia limitów o 15 proc. Ma to uchronić rynek przed dalszym wzrostem cen.

Cukier na świecie drożeje co najmniej od drugiej połowy 2010 roku. Złożyło się na to kilka przyczyn. Pierwsza to wysoki poziom cen na świecie. Wziął się on z niższej podaży w 2010 roku. Tacy producenci jak Indie czy Rosja notowali niższe zbiory trzciny cukrowej i buraków przez serię klęsk żywiołowych. Na dodatek surowiec - jak trzcina - jest wykorzystywany w innych gałęziach przemysłu, np. do produkcji bioetanolu, co dodatkowo zmniejszało podaż cukru.

Brazylia sobie nie radziła

Były i inne kłopoty w 2010 roku. Brazylia - jeden z największych producentów cukru - nie radziła sobie z logistyką i ciągłość dostaw z tego kraju została zaburzona. W to wszystko włączyli się inwestorzy finansowi, którzy na rynkach towarowych lokowali nadwyżki taniego kapitału z USA. Efekt był taki, że ciągu ubiegłego roku cena cukru na światowych rynkach wzrosła o około jedną czwartą.

Reklama

Wysokie ceny na świecie zachęcały do eksportu cukru z Polski. Za granicę wyjechało jego ponad 360 tys. ton. To prawie dwukrotnie więcej niż w poprzednim sezonie. A sama produkcja też nie była duża: z cukrowni na rynek trafiło 1,43 mln ton cukru, co oznacza, że limit dopuszczalnej wielkości produkcji cukru na cele spożywcze został przekroczony w niewielkim stopniu (wynosi on niewiele ponad 1,4 mln ton). Konsumenci i przemysł spożywczy w Polsce zużywają tymczasem rocznie 1,6 mln ton. Niedobór trzeba więc było importować - czyli kupić około 200 tys. ton drogiego cukru z zagranicy.

Skutki tej całej układanki były widoczne niemal natychmiast. Cena kilograma cukru w marcu była wyższa aż o 79 proc. w porównaniu z marcem 2009 r. W ciągu ostatniego miesiąca pierwszego kwartału ceny wzrosły o 40 proc. Media donosiły, że w niektórych małych sklepach za kilogramowe opakowanie trzeba było płacić 6 zł. W supermarketach było taniej, ale te wprowadziły reglamentację sprzedaży - klienci mogli kupić jednorazowo najwyżej 10 kilogramów.

- Wzrost cen w Polsce w I kwartale tego roku częściowo można wytłumaczyć fundamentalnymi czynnikami. Produkcja cukru była mniejsza, znacznie wzrósł eksport, import z kolei spadł. I cukru zabrakło na polskim rynku. Skala wzrostów cen świadczy jednak o tym, że brak ten może być spowodowany nie tylko fundamentami, musiał mieć charakter spekulacyjny - ocenia Łukasz Chmielewski analityk z zespołu monitoringu zagranicznych rynków rolnych fundacji FAMMU/FAPA

Czy była zmowa?

Minister rolnictwa Marek Sawicki także uważa, że trudno wytłumaczyć duży marcowy skok cen detalicznych tylko czynnikami fundamentalnymi.

- Z pewnością na rynku cukru mieliśmy do czynienia z jakąś paniką, być może ze zmową cenową handlowców. To dziwne, że mimo jednolitego rynku europejskiego cena cukru w Polsce rosła zdecydowanie szybciej niż u naszych południowych, czy zachodnich sąsiadów. Ona się dopiero teraz wyrównuje - mówi w rozmowie z "Obserwatorem".

Duży wzrost ceny detalicznej cukru na krajowym rynku skłonił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów do sprawdzenia, czy doszło do zmowy cenowej.

- Badanie rynku cukru w Polsce zostało wszczęte pod koniec marca przez urząd i jest prowadzone w ramach postępowania wyjaśniającego. Trwa analiza materiałów przesłanych przez producentów cukru - mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK. Według niej, jest zbyt wcześnie żeby wyrokować w tej sprawie.

- Nie wykluczamy, że wzrost cen, który odczuliśmy jako konsumenci kilkanaście tygodni temu był wywołany nagłym wzrostem popytu - dodaje.

Według szefa resortu rolnictwa, władze nie mają instrumentów, którymi mogłyby zapobiegać wydarzeniom na rynku podobnym do tych z początku roku.

- I wcale nie powinny ich mieć. Większą rolę powinny odgrywać organizacje producentów, zrzeszenia plantatorów - mówi minister. Dodaje, że aby zmniejszyć napięcia na rynku należałoby zwiększyć unijny limit dopuszczalnej produkcji cukru. W maju zgłosił propozycję na forum unijnym zwiększenia kwoty produkcji cukru w UE o 15 proc. od sezonu 2011-2012 lub po 5 proc. przez trzy lata.

- Będziemy wracać do tej sprawy w październiku-listopadzie - mówi dziś.

Powinno być taniej

Minister uważa, że propozycja zwiększenia limitów ma sens, bo spadek cen cukru wcale nie jest przesądzony, jakby chcieli tego niektórzy analitycy.

- Wszystko wskazuje na to, że do pomysłu podwyższenia kwoty produkcyjnej cukru trzeba będzie wrócić ze względu na rosnące ceny cukru trzcinowego na świecie - mówi Marek Sawicki.

Według prognoz Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wysoka cena cukru na naszym krajowym rynku może utrzymywać się jeszcze przez cały trzeci kwartał. Spadki powinny nastąpić pod koniec roku ze względu na nową kampanię buraczaną. Tegoroczne zbiory oceniane są na około 10,5 mln ton, co powinno pozwolić na wyprodukowanie 1,5-1,55 mln ton cukru.

- Gdyby sprawdziły się prognozy mówiące o produkcji cukru w kraju na poziomie 1,5 mln ton w sezonie 2011-2012, byłby to poziom optymalny. Nadwyżka nie byłaby duża, ale wystarczyłaby, aby nie było problemów z zaopatrzeniem, a producentom zależało na tym, żeby się pozbyć cukru. Taka skala produkcji powinna raczej spowodować obniżkę cen w stosunku do tych, które są dziś. Dużo będzie zależeć od wielkości importu i eksportu - mówi Łukasz Chmielewski. Analityk liczy też na korektę na światowych giełdach towarowych.

- Cukier powinien w tym roku tanieć choćby dlatego, że może się pojawić dodatkowy cukier z Indii, a wysyłka z Brazylii idzie sprawnie i nie ma takich przestojów jak w ubiegłym roku. Światowa cena powinna się obniżyć o około 100 dolarów za tonę, czyli tona cukru białego powinna kosztować około 700 dolarów na koniec 2011 roku. Zbiory trzciny cukrowej mają być co prawda gorsze, ale skutki tego będą widoczne na rynku dopiero w przyszłym roku - mówi.

Analityk dodaje jednak, że prognozowanie ceny cukru jest obarczone dużym ryzykiem błędu.

- Sytuacja makroekonomiczna jest bardzo napięta na świecie, co może skutkować wzrostem cen surowców, m.in. cukru. Gdy pojawia się kapitał spekulacyjny łatwo windować ceny w obie strony, nawet przy okazji drobnych informacji - mówi Łukasz Chmielewski.

Marek Chądzyński

Obserwator Finansowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »