Część leków na raka prostaty zdrożała o tysiąc procent, bo NFZ przestał je refundować

Na raka prostaty cierpi w Polsce ok. 45 tysięcy mężczyzn, głównie po 65. roku życia. Rocznie diagnozuje się około 13 tysięcy nowych przypadków. Po ostatnich zmianach niektóre leki zdrożały nawet o 1000 proc., co może oznaczać, że chorzy nie będą mogli kontynuować terapii i zdecydują się na tańsze leczenie. Eksperci ostrzegają, że w przypadku nowotworu prostaty zmiana terapii nie jest tak prosta i korzystna dla pacjenta. Warto pamiętać, że każdego roku na ten typ nowotworu umiera 5 tysięcy mężczyzn.

- Rak prostaty to ogromne zagrożenie - mówi Leszek Borkowski, pacjent i ekspert fundacji Wygrajmy Zdrowie, były prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, ekspert ds. leków UE.

Jego zdaniem, nowa lista refundacyjna, mimo że otwiera dostęp do nowoczesnego leku ważnego w leczeniu raka prostaty, nie jest do końca korzystna dla chorych.

- Pacjenci chorzy na nowotwory prostaty są zmuszani do większego płacenia. Leki, które dotychczas mieli stosunkowo tanio, bo kosztowały nieco ponad 9 zł czy 19 zł, zdrożały o ponad 1000 proc. To jest ogromne uderzenie w ludzi, którzy są chorzy, biedni i nie dysponują nieograniczonymi środkami finansowymi i to jest ogromny zarzut w stosunku do tych wszystkich, którzy układają listy refundacyjne, że nie interesują się możliwościami finansowymi pacjentów - podkreśla Leszek Borkowski.

Reklama

Chodzi o leki zawierające leuprorelinę i goserelinę. Ekspert wyjaśnia, że jest to efekt obniżenia przez państwo gwarancji finansowych dla tych leków. Teraz na liście refundacyjnej podstawą refundowania jest preparat zawierający tryptorelinę, do którego NFZ będzie dopłacać mniej niż w przypadku leuproreliny i gosereliny. Będzie on dostępny za 3,20 zł.

W praktyce oznacza to, że pacjent może wybrać między kontynuowaniem dotychczasowej terapii, która zamiast kilkunastu złotych będzie kosztowała nawet o ok. 200 zł więcej, albo zmianą sposobu leczenia. Dla wielu chorych, ze względu na ich sytuację finansową, wybór tak naprawdę nie istnieje.

Zdaniem Leszka Borkowskiego, zmiana leczenia nie jest dla pacjenta korzystna.

- To jest szalenie trudne, dlatego że można sobie zmienić kompot na colę, jak ktoś chce się napić czegoś innego, natomiast w przypadku leczenia chorób nowotworowych nie można w sposób dowolny zmieniać leku - podkreśla ekspert. - Jest zasada, że jeżeli pacjentowi jakiś lek pomaga, jest skuteczny i dobrze przez niego tolerowany, to powinien być podawany pacjentowi, ponieważ każda zmiana może zaowocować złą odpowiedzią organizmu na nowy lek lub brakiem odpowiedzi w niszczeniu nowotworu.

Drugi aspekt dotyczy samego przebiegu leczenia. Eksperci podkreślają, że do tej pory stosowane leczenie było nie tylko dostępne cenowo, ale również wygodniejsze dla najbardziej chorych pacjentów, ponieważ wymagało wizyt u lekarza raz na kwartał lub raz na pół roku.

- Wprowadzanie leków, które są bardzo podobne do już stosowanych, tylko różnią się tym, że trzeba częściej odwiedzać lekarza, żeby doszło do implantacji podskórnej kapsułki z substancją czynną, powoduje dodatkową uciążliwość - mówi Leszek Borkowski.

Szczególnie dla tych chorych, którzy mieszkają z dala od ośrodków służby zdrowia.

- Jeżeli pacjentem jest pan Kowalski, który mieszka w Warszawie i musi przejechać dwa przystanki tramwajem czy autobusem, to on sobie poradzi. Ale jeżeli jest to pacjent mieszkający na wsi w regionach Polski, gdzie służba zdrowia nie jest tak łatwo dostępna jak w stolicy kraju, to dla niego to jest ogromny problem. On do tego lekarza może się nie dostać i wtedy mogą nastąpić przerwy w terapii - mówi ekspert. - A w przypadku leczenia nowotworów, jeżeli stosujemy lek z przerwą, to jest to równoznaczne jak byśmy powiedzieli nowotworowi: a może wygrasz?

Alternatywą w tej sytuacji mógłby być drugi lek z listy refundacyjnej, również w przystępnej cenie, ale zawierający kilkakrotnie mniejszą dawkę substancji czynnej niż w dotychczas stosowanych analogach. Eksperci wskazują, że brakuje potwierdzenia o jego skuteczności.

Pacjenci i lekarze liczą na to, że sytuacja zmieni się wraz z publikacją kolejnej listy refundacyjnej. Zgodnie z przepisami minister zdrowia co dwa miesiące publikuje obwieszczenie o lekach refundowanych.

- Jest na to szansa już od 1 stycznia 2013 roku. Przy tym nowym obwieszczeniu jest świetna okazja, żeby pomóc chorym pacjentom - mówi Leszek Borkowski. - Ze strony pacjentów i pracowników służby zdrowia jest ogromny apel do ministra zdrowia z bardzo uprzejmą prośbą, żeby zechciał pochylić się nad tym problemem i w miarę możliwości skorygować ten błąd, według mnie niezamierzony, który tak bardzo krzywdzi pacjentów chorych na nowotwór prostaty.

Źródło informacji

Newseria Biznes
Dowiedz się więcej na temat: raki | leki | refundowanych | Narodowy Fundusz Zdrowia | procent
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »