Reklama

Czy możliwy jest rozpad Zjednoczonego Królestwa?

Już za tydzień dowiemy się, czy Brytyjczycy na drodze referendum zdecydują o opuszczeniu Unii Europejskiej. Najnowsze sondaże wskazują na większą liczbę zwolenników niż przeciwników Brexitu. Jeśli tak się stanie należy przygotować się na sporą burzę zarówno na rynku ogólnoświatowym, jak i brytyjskim.

Konsekwencje dla Wielkiej Brytanii

Reklama

Czy jeśli Brytyjczycy zdecydują, że chcą opuścić Unię Europejską to będzie to dla nich najlepsze rozwiązanie? Czy Anglia na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że taki krok może być dla ich gospodarki bardzo kosztowny? Czy te żądania, które nie zostały spełnione na pewno są warte takiego zamieszania, jakie może przynieść Brexit? Te i jeszcze wiele innych pytań rodzi się na samą myśl o tym, co się może stać ze Zjednoczonym Królestwem, po odcięciu się od UE.

Londyn może przestać być europejskim centrum finansowym. Wyjście z Unii Europejskiej może doprowadzić do zakrzywienia obrazu brytyjskiej potęgi biznesowej i doprowadzić do niemałych wstrząsów. Zerwanie ustaleń handlowych, powiązań gospodarczych, utrata wiarygodności stabilnego partnera biznesowego, z tym należy się liczyć w sytuacji wypowiedzenia umowy Unii. Odbudowa relacji międzynarodowych może potrwać długo. Stany Zjednoczone już zapowiedziały, że negocjacje nowych warunków współpracy na pewno nie będą dla Anglii łatwe.

Jednak ta część rządu Wielkiej Brytanii, która opowiada się za Brexitem zapewnia, że ma przygotowane gotowe rozwiązania i plany na przyszłość. Jednym z takich pomysłów jest renegocjacja warunków dostępu do europejskiego rynku. Niestety może on okazać się tylko snem. Władze UE, po opuszczeniu jej szeregów przez Anglię, mogą nie być skore do dopuszczenia jej do swobodnego handlu, a jeśli już to na innych niż dotychczas warunkach. Negatywny stosunek UE do dostępu Szwajcarii, czy Norwegii do wspólnego rynku już teraz powinien być dla Brytyjczyków sygnałem ostrzegawczym w tej kwestii.

Przejściowe wykluczenie Anglii z handlu na terenie Europy to nie jedyny problem dla jej dotychczasowych partnerów biznesowych. Czy możliwy jest rozpad Zjednoczonego Królestwa?

Szkocja już zapowiedziała, że w sytuacji odcięcia się Anglii od Unii przeprowadzi referendum w sprawie odłączenie się od reszty Wielkiej Brytanii, którą wspólnie tworzą. W opinii wielu ekspertów w sytuacji gdyby do tego doszło Szkocja, jako oddzielny naród z pewnością sobie poradzi i będzie czerpać spore korzyści z przynależności do Unii Europejskiej.

Jeśli chodzi o gospodarkę Anglii to najczęściej podkreślaną przez analityków konsekwencją Brexitu, jest spadek wzrostu gospodarczego, który najprawdopodobniej będzie odczuwalny już na początku 2017 roku. Jest to jedynie prognoza, która jest brana pod uwagę w sytuacji, gdy rozwiązanie umowy z Unią Europejską nastąpi w trybie natychmiastowym.

A tak raczej nie będzie. Cały proces wystąpienia z szeregów UE może potrwać około dwóch lat, a powrót do unormowania stosunków międzynarodowych drugie tyle. Zwolennicy Brexitu uważają, że po okresowym kryzysie nastąpi burzliwy rozkwit brytyjskiej gospodarki, ale tylko w sytuacji, gdy rząd konsekwentnie będzie trzymał się założonego planu a jego założenia okażą jest realne.

Im bliżej sądnego dnia tym uczestnicy rynku z większym dystansem podchodzą do coraz to nowszych sondaży. Słychać już komentarze sugerujące, że u uczestników referendum weźmie górę duma i emocje, a nie rozsądek i dobro państwa.

Konsekwencje dla Polski

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może mieć społeczno-ekonomiczne konsekwencje również dla Polski. Ten wybór spowoduje spore zamieszanie w handlu. Anglia jest drugim największym odbiorcą naszych towarów w całej UE. Jest również bardzo ważnym partnerem w handlu usługami. W sytuacji wystąpienia z Unii następuje zachwianie tej współpracy i nieokreślony w czasie zastój gospodarczy. Polska będzie miała problem z nadprodukcją i z szybkim znalezieniem nowego rynku zbytu.

Wstrząsy gospodarcze to nie jedyny problem. Polacy stanowią najliczniejszą grupę imigrantów w Zjednoczonym Królestwie. Według najnowszych obliczeń przeprowadzonych w 2015 roku przez Organizację Narodów Zjednoczonych 2 % społeczeństwa stanowią Polacy. Na skutek Brexitu kilkaset tysięcy osób może być zmuszonych do powrotu do kraju, ponieważ zmianie ulegnie prawo do stałego pobytu. Tylko te osoby, które przebywają na Wyspach powyżej pięciu lat prawdopodobnie będą mogły się o taki status ubiegać.

Pozostali będą mieli spory problem, aby utrzymać się na tamtejszym rynku pracy, w związku z czym ich powrót do Polski wpłynie na wzrost bezrobocia, co z kolei będzie sporym obciążeniem dla budżetu państwa.

Mimo przewagi takich opinii, pojawiły się również pozytywne komentarze. Niektórzy analitycy twierdzą, że napływ nowych już wykwalifikowanych pracowników tylko pomoże poprawić sytuacji na naszym rynku pracy. Biorąc pod uwagę aktualnie trwający program pomocy rodzinom (500+) może poprawić się również nasza sytuacja demograficzna. Oprócz tych kwestii Brexit wpłynie na wzrost ograniczeń związanych z dostępem do rynku pracy, co prawdopodobnie może czasowo zniechęcić Polaków do wyjazdu za granicę.

Konsekwencje globalne

Konsekwencją wynikającą z opuszczenia UE przez Zjednoczone Królestwo, o której należy również wspomnieć jest powrót do dyskusji o sankcjach nałożonych na Rosję w związku z nielegalną aneksją Krymu. Rząd Wielkiej Brytanii i Polski twardo obstawał za tym, aby ograniczenia gospodarcze nałożone na Rosję były w dalszym ciągu przedłużane.

Problem polega na tym, że na koniec lipca kończy się okres ostatnio nałożonych sankcji, a decyzja w tej sprawie musi zostać podjęta przez wszystkie państwa członkowskie jednomyślnie. Już teraz pojawiają się sygnały, że kilka państw chce się wyłamać, m.in. Niemcy, których Rosja jest największym partnerem handlowym zwłaszcza w sektorze przemysłowym. Również Francja i Włochy mocno odczuły gospodarcze konsekwencje ograniczenia handlu z Rosją.

Może dojść do sytuacji, w której Polska pozostanie jedynym państwem naciskającym na przedłużenie Rosji sankcji. Brak poparcia Anglii może osłabić determinację innych do głosowania za zniesieniem ograniczeń. Ustępstwo w tej kwestii niestety może przynieść negatywne konsekwencje dla Europy w postaci kolejnych bezkarnych postępowań Kremla.

Decyzję Brytyjczycy podejmą w jeden dzień, 23 czerwca, natomiast jej konsekwencje mogą być odczuwalne przez długie lata. Ewentualne opuszczenie struktur Unii Europejskiej osłabi nie tylko pozycję jej samej, ale również ośmieli inne państwa wspólnoty do używania podobnej groźby celem negocjowania swoich interesów W Brukseli. Oby przy oddawaniu głosu górę wziął rozsądek, a nie - jak uważa większość ekspertów obserwujących przygotowania do tego wydarzenia - emocje.

Dowiedz się więcej na temat: Wielka Brytania | brexit uk ue | brexit | emigranci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »