Reklama

Czy Polska będzie drugą Argentyną?

Do końca 2011 r. może nie być emisji bonów skarbowych - poinformował wczoraj wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.

Reklama

"Myślę, że do końca 2011 r. nie będzie emisji bonów skarbowych. Będziemy emitowali obligacje, emisje (w nadchodzących miesiącach - PAP) będą rozłożone równomiernie" - powiedział dziennikarzom Radziwiłł.

Ministerstwo Finansów pod koniec lipca podało, że w III kwartale 2011 roku planuje sprzedać na 3 przetargach obligacje za 6-12,5 mld zł. W ostatni czwartek MF sprzedało obligacje DS1021 za 3,0 mld zł przy popycie 5,6 mld zł i średniej rentowności 5,803 proc.

_ _ _ _ _

Zdaniem Pracodawców RP, rosnący dług publiczny nie tylko sprawia, że rosną wydatki budżetowe na jego obsługę (zgodnie z projektem budżetu na rok 2012 o 11,6 proc. w porównaniu z 2011 r.), ale także w znaczący sposób wpływa na gospodarkę i możliwości rozwoju przedsiębiorstw.

- Zadłużanie się państwa nie będzie mogło narastać w nieskończoność - prędzej czy później rząd postawiony pod ścianą zdecyduje się na podwyżkę podatków. Chyba że zdecyduje się na reformy po stronie wydatkowej budżetu. Na to chyba jednak nie możemy liczyć - mówi ekspert Pracodawców RP, Piotr Rogowiecki. Ta sytuacja w oczywisty sposób odbije się na kondycji przedsiębiorstw.

Drugim ważnym elementem będącym wynikiem wzrastającego zadłużenia jest fakt, że rząd na obsługę długu potrzebuje pieniędzy, które musi uzyskać zapożyczając się. Podobnie jak w przypadku deficytu, mamy tu do czynienia z mechanizmem wypierania. - Środki, które w normalnych warunkach płynęłyby do przedsiębiorstw i służyły do wzrostu inwestycji, są pożyczane przez państwo na obsługę długu publicznego - tłumaczy Rogowiecki.

Państwo jest dla banków idealnym klientem, ponieważ ryzyko jego bankructwa jest nieporównywalnie mniejsze niż w przypadku jakiegokolwiek przedsiębiorstwa. W związku z tym przedsiębiorcy by uzyskać środki na rozwój, muszą płacić wyższe oprocentowanie.

Gdyby opierać się jedynie na kolejnych ekstrapolacjach Ministerstwa Finansów zawartych w kolejnych strategiach, można byłoby spać spokojnie - wskaźniki obrazujące stan finansów publicznych mają się poprawiać. - Trudno jednak znaleźć uzasadnienie dla tych prognoz - ponieważ dynamika PKB gwałtownie nie przyspieszy, by ratować finanse państwa rząd może zdecydować się na kolejne podniesienie podatków, np. podwyższenie stawki CIT - kończy Rogowiecki.

PRACODAWCY PR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »