Reklama

"Die Welt": Polska i Węgry działają na własną szkodę

Chociaż Węgry i Polska dostają z UE grube miliardy euro, to rządy tych krajów nie chcą uznać unijnych zasad. Blokada unijnego budżetu byłaby działaniem na własną szkodę - pisze Jacques Schuster w "Die Welt".

"Warszawa i Budapeszt dostają z Brukseli dużo pieniędzy. Rządy tych krajów nie chcą jednak uznać zasad Unii Europejskiej i grożą wręcz blokadą budżetu, jeżeli miałyby być poddane zbyt ostrej kontroli. W ten sposób zaszkodziłyby same sobie" - pisze Jacques Schuster w "Die Welt". 

Polska wpłaca do unijnego budżetu ok. 4 mld euro, a otrzymuje z kasy UE ponad 12 miliardów euro. Węgry wpłacają ok. 1 mld euro i dostają 5 mld - wylicza niemiecki dziennikarz.

Skąd biorą się unijne pieniądze?

Reklama

"Pieniądze nie spadają z nieba, lecz przekazywane są przez obywatelki i obywateli, między innymi Niemiec, największego płatnika netto" - zaznacza autor. Większość z nich kieruje się nakazem solidarności, zgodnie z którym silniejszy pomaga słabszemu - dodaje.

Celem uwagi o funduszach nie jest "przemówienie do słuchu" rządom w Warszawie i Budapeszcie. Chodzi raczej o skłonienie obu rządów do zastanowienia się, jak będzie wyglądała przyszłość, jeżeli społeczeństwa starej Unii (przed rozszerzeniem w 2004 r.) zwątpią w sens solidarności. Europejska wspólnota solidarności nie oznacza, że jedni dają pieniądze, a inni tworzą wspólnotę - pisze Schuster.

Możliwości nacisku na Polskę i Węgry

"Polska i Węgry od momentu wstąpienia do europejskiego klubu zobowiązane są do przestrzegania praworządności. Naruszając państwo prawa, naruszają podstawowe zasady. Logiczną konsekwencją (tego podejścia) jest zamiar UE stworzenia możliwości wstrzymania wypłaty środków dla Warszawy i Budapesztu" - czytamy w "Die Welt".

Zapowiedź weta wobec całego wieloletniego budżetu UE właściwie nie dziwi - pisze Schuster. Jego zdaniem postawa Polski i Węgier daje możliwość nacisku na te kraje. "Jeżeli budżet zostanie zablokowany, oba kraje nie dostaną ani centa, i to w czasie pandemii Covid-19, gdy pilnie potrzebne są zastrzyki gotówki" - ostrzega Schuster.

Zdaniem komentatora Unii potrzebne są teraz "mocne nerwy i determinacja, aby przewalczyć ten konflikt". Zgoda nie może być w tej sytuacji dobrem najwyższym. Gdyby uznać (zgodę) za wartość najwyższą, to losy Unii Europejskiej stałyby się zależne od najbardziej bezwzględnego członka Wspólnoty - konkluduje Schuster w komentarzu na łamach "Die Welt".

Jacek Lepiarz

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: budżet UE

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »