Reklama

Dlaczego polskie banki z trudem zarabiają

Polskie banki na tle europejskich mają przeciętną rentowność. Jednak spada ona od lat, a jest już niepokojąco niska wśród mniejszych instytucji. To trend stawiający nowe wyzwania przed polskim sektorem bankowym, wymuszający jego konsolidację

W grudniu 2018 roku wskaźnik ROE (return on equity, zwrot na kapitale) dla polskich banków wynosił 7,4 proc. To oznacza, że nadwiślańskie instytucje cechowały się zyskownością nieco poniżej średniej w skali całego Starego Kontynentu, ale powyżej średniej, jeśli chodzi o banki Unii Europejskiej (6,5 proc.). Warto podkreślić, że w większości krajów Europy rentowność banków jest niższa od kosztów kapitału.

Na tle największych banków świata, największe polskie banki również nie wypadają źle, jeśli chodzi o wskaźniki rentowności. Zarówno Pekao, jak i PKO BP mają wyższe ROE, niż np. Citigroup czy HSBC. Mają też wyższy wskaźnik ROA (return on assets, zwrot na aktywach) niż np. Bank of China czy Agricultural Bank of China.

Reklama

Coraz mniejsza rentowność

Problem w tym, że od wielu lat wskaźniki rentowności polskich banków spadają. Podczas niedawnej gali zorganizowanej przez "Gazetę Bankową" prof. Andrzej Kaźmierczak z Narodowego Banku Polskiego (NBP) zaalarmował, że rentowność polskich banków jest niska, zwłaszcza wśród mniejszych instytucji, co może rodzić wyzwania dla całego sektora. Istnieje rozdźwięk między mniejszymi i większymi polskimi bankami, jeśli chodzi o rentowność. Niska rentowność zwiększa podatność na szoki i ogranicza zdolności do absorpcji strat oraz odbudowy kapitału w przyszłości - wskazywał prof. Kaźmierczak.

Rzeczywiście, gdy spojrzymy na wskaźniki rentowności polskich banków, to widać wyraźny trend spadkowy od czasu kryzysu finansowego, czyli mniej więcej od lat 2007-2008. Jednym z wyjątków jest m.in. Alior Bank, którego zyskowność znacząco wzrosła w ostatniej dekadzie (bank zaczął działać w listopadzie 2008 roku). A wskaźniki rentowności niektórych małych i średnich banków wręcz przerażają - tutaj trzeba wspomnieć choćby o wielu bankach spółdzielczych czy notowanych na giełdzie spółkach Getin Noble Bank i Idea Bank (obie należą do biznesmana Leszka Czarneckiego).

Niskie stopy i regulacje robią swoje

Skąd bierze się zjawisko niskiej i malejącej rentowności polskich banków? Jakie czynniki grają tutaj decydującą rolę? Według ekspertów to zjawisko ma dwa podstawowe źródła. Pierwszą przyczyną jest środowisko niskich stóp procentowych. Od czterech lat Rada Polityki Pieniężnej (RPP) utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie. Efekt? - Stopa dla kredytów, czyli WIBOR 3M plus marża w ujęciu pojedynczych transakcji kredytowych, mocno spadła w ostatnich latach, szczególnie w relacji do okresu sprzed 2012 roku. Tymczasem marża odsetkowa ma zdecydowanie największy udział w wyniku na działalności bankowej. Tym zjawiskiem szczególnie mocno doświadczone zostały banki spółdzielcze, gdzie wynik na prowizjach ma niezwykle małe znaczenie, a możliwości jego zwiększenia są bardzo ograniczone ze względu na bezwzględną dominację operacji depozytowo-kredytowych - wskazuje dr hab. Emil Ślązak, profesor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Drugie źródło malejącej rentowności banków to znaczący wzrost kosztów administracyjnych w ostatnich latach. Związany on jest głównie z koniecznością kosztownej implementacji w bankach regulacji nadzorczych. - Pojawiły się regulacje, które spowodowały spadek przychodów, np. ogranicznie interchange fee. Oraz takie, które wygenerowały wzrost kosztów, tutaj można wskazać wysokie składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Poza tym nadzorca zwiekszył wymogi kapitałowe, co negatywnie wpłynęło na zwrot z kapitału, czyli ROE - wylicza Andrzej Powierża, analityk Domu Maklerskiego Banku Handlowego.

Prof. Emil Ślązak przypomina również o MREL, czyli europejskim wymogu dla funduszy własnych i zobowiązań podlegających umorzeniu lub konwersji. - MREL w horyzoncie 2023 roku nakłada na banki konieczność emisji obligacji w mało sprzyjających warunkach, to jest po wysokim koszcie w wyniku dużej podaży i pogorszenia sentymentu rynkowego w ostatnich latach - zwraca uwagę naukowiec. - Dodatkowe duże koszty, jakie banki muszą obecnie ponosić, są związane z działaniami zgodności w poszczególnych obszarach działalności banków, jak AML, czy dostosowanie systemów IT do dyrektywy PSD2 - dodaje.

Co ważne, od lutego 2016 roku obowiązuje w Polsce tzw. podatek bankowy od aktywów, który wynosi 0,44 proc. rocznie. Podstawa pomniejszana jest, w przypadku banków, o 4 mld zł oraz o fundusze własne, obligacje skarbowe i aktywa nabyte od NBP, stanowiące zabezpieczenie kredytu udzielonego przez NBP. Andrzej Powierża wskazuje, że w niektórych krajach Europy podatek bankowy - nawet jeśli występuje - to jego stawki są dużo niższe, niż w Polsce. - Warto zwrócić uwagę na to, że rentowność banków w krajach z podatkiem bankowym jest niska, bo często dochodzą jeszcze problemy z niskim wzrostem gospodarczym i słabą jakością portfela kredytowego. To jest przestroga dla Polski: cykliczności w gospodarce nie da się uniknąć, a to oznacza, że w następnym dołku koniunktury zyskowność polskich banków będzie jeszcze niższa - ostrzega analityk DM Banku Handlowego.

Uwaga na maluchy

Malejąca rentowność polskich banków może więc niepokoić. Szczególnie groźna jest niska rentowność małych i średnich banków. Według prof. Kaźmierczaka jest ona niższa od średniej zarówno z uwagi na wyższe koszty, w stosunku do przychodów, jak i na niższe marże oraz gorszą jakość portfela kredytowego. - Te problemy są szczególnie widoczne wśród banków spółdzielczych. Niska efektywność związana z modelem biznesowym i niski poziom integracji sektora stanowią wyzwanie dla ich rozwoju w przyszłości - twierdzi ekspert NBP.

Według Andrzeja Powierży, niska zyskowność małych i średnich banków jest poważnym zagrożeniem dla stabilności polskiego sektora bankowego z dwóch powodów.

- Po pierwsze, kiedy sektor "zagospodaruje" obecnie posiadaną nadwyżkę kapitałową, to nie będzie w stanie szybko zwiększać akcji kredytowej, ani organicznie, ani poprzez pozyskanie nowych kapitałów, bo ROE będzie poniżej kosztu kapitału, więc nowi inwestorzy nie będą chcieli dołożyć kapitału. Po drugie, pęknięcie sektora na dwie części, czyli duże banki o przyzwoitym zwrocie z kapitału oraz małe i średnie banki, generujące niskie stopy zwrotu, zachęca do konsolidacji. Tymczasem zbytnia koncentracja, na dłuższą metę, może zagrozić innowacyjności i stabilności finansowej polskiego sektora bankowego - alarmuje analityk DM Banku Handlowego.

Jak zwiększyć zyskowność

W jaki sposób banki powinny "walczyć" ze zjawiskiem niskiej rentowności? Gdzie jest pole do podwyżek opłat i prowizji, do poszukania wyższych marż? - Polskie banki od dawna podejmują działania skierowane na poprawę rentowności. Przede wszystkim poprawiły marżę odsetkową, głównie po stronie pasywnej. Redukują koszty zmniejszając liczbę pracowników, oddziałów i zwiększają swoje bilanse - wskazuje Kamil Stolarski, szef działu analiz rynku akcji w Santander Biurze Maklerskim. Banki nie powinny być jednak zbyt agresywne w swojej walce o poprawę wskaźników rentowności. - W przypadku pogorszenia sytuacji makroekonomicznej i wzrostu bezrobocia problemy mogą ujawnić się w bankach, które dzisiaj poprawiają wyniki, zwiększając swój apetyt na ryzyko, np. poprzez zwiększanie sprzedaży kredytów gotówkowych i kredytów dla najmniejszych firm - ostrzega Stolarski. Problem w tym, że banki nie mogą zbytnio podnosić opłat. Po pierwsze dlatego, że mają silną konkurencję zarówno ze strony innych banków, jak i firm pozabankowych, w tym tzw. fintechów. - Jest to naturalny i zdrowy efekt rynkowej konkurencji. Problemem jest to, że konkurecja nie jest równa. Konkurenci polskich banków mają wiele przewag. Po pierwsze, nie płacą wysokiego podatku bankowego. Po drugie, nowo założone firmy nie mają obciążenia w postaci starych systemów informatycznych, nowe są tańsze i szybsze oraz ułatwiają szybkie wprowadzanie zmian. Po trzecie, podmioty niebankowe nie są regulowane albo są regulowane w dużo mniejszym stopniu, niż banki. Po czwarte, często regulacje w innych krajach są łagodniejsze lub bardziej przewidywalne niż w Polsce - wylicza Andrzej Powierża.

Banki nie mogą za bardzo podnosić opłat także ze względu na zmianę ich postrzegania przez klientów - zwraca uwagę Marcin Materna, szef działu analiz Millennium Domu Maklerskiego. - Banki na całym świecie stały się branżą użyteczności publicznej, w anglosaskiej terminologii określa się ją słowem "utilities". Każda podwyżka cen w bankach jest postrzegana przez społeczeństwo bardzo negatywnie. Media nie chwalą banków, jeśli te poprawiają ofertę, ale wszyscy je ganią za jakąkolwiek podwyżkę prowizji czy opłat.

Banki postrzegane są czasami wręcz jako zdziercy, mający miliardowe zyski, a przecież tak naprawdę ich rentowność jest znacznie niższa, niż choćby spółek z branży paliwowej - wskazuje Materna.Prof. Emil Ślązak uważa, że należy oczekiwać dalszych zniżek w zakresie kosztów depozytów, z uwagi na stały napływ kapitału od oszczędzających. - Nadzieje na wyższe marże sektor bankowy może mieć w związku z szybkim rozwojem bankowości transakcyjnej, czyli faktoringu czy leasingu. Ale to realna opcja na wyraźny wpływ na wynik dla największych banków, mających odpowiednio duże kompetencje, skalę finansowania i bazę klientów - wskazuje prof. Ślązak. W opinii Andrzeja Powierży, jedyną drogą dla polskich banków, prowadzącą do znacznej poprawy rentowności, jest konsolidacja. - Banki mają małe pole manewru. Mogą ograniczać koszty, m.in. przez automatyzację i cyfryzację procesów i poszerzać zakres oferowanych produktów, wychodząc nawet poza produkty czysto bankowe. Jednak takie działania wymagają stałych i dużych nakładów na rozwój i innowacje, które zwracają się tylko przy dużej skali działania, a więc znowu mamy silną zachętę do konsolidacji - wskazuje analityk DM Banku Handlowego.

Zdążyć przed MREL

Zdaniem prof. Kaźmierczaka, banki powinny jak najszybciej poprawić swoją rentowność, bo w sytuacji gdy stopa zwrotu z kapitału kształtuje się poniżej kosztu pozyskania kapitału na rynku trudno im będzie spełniać wspomniany już wymóg MREL. - Banki powinny już teraz stopniowo realizować obowiązek MREL. Pozwoli to na uniknięcie efektu kumulacji, tzw. cliff effect, tuż przed datą graniczną wyznaczoną na 2023 rok - wskazuje prof. Kaźmierczak. - Poza tym inwestowanie we własny rozwój jest i będzie szczególnie ważne w kontekście konkurencji ze strony podmiotów fintech, w tym działających transgranicznie - dodaje.

MREL będzie stanowił istotną część finansowania polskich banków. - Zakładam, że rentowności obligacji MREL emitowanych przez polskie banki będą podobne. Jeżeli byłoby inaczej, i część banków pozyskiwałaby finansowani po cenie istotnie wyższej, niż reszta, to prawdopodobnie utraciłyby one zdolność do konkurowania - mówi Kamil Stolarski.

Jeśli polskie banki giełdowe nie zaczną się konsolidować i przygotowywać na MREL, za kilka lat mogą stać się nieatrakcyjne dla inwestorów. Dlaczego? - Wymóg MREL będzie miał negatywny wpływ na możliwości wypłaty dywidend przez banki - uważa Marcin Materna.

Wydaje się więc, że w polskim interesie narodowym jest dążenie do jak najszybszego wyrównywania pozycji polskich banków wobec innych podmiotów - jak uważa Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego. - Zniesienie podatku bankowego na pewno by znacząco pomogło.

Regulacja sektora bankowego w UE będzie się pewnie cały czas zwiększać, ale można na poziomie europejskim dyskutować o efektywności poszczególnych rozwiązań i starać się wdrażać regulacje unijne w sposób dostosowany do polskich realiów, czyli m.in. do skali i modeli biznesowych polskich instytucji. Fundamentalną sprawą jest przejrzystość stanowienia i stosowania prawa oraz jakość legislacji, bo nadążanie za ciągłymi nowelizacjami sporo kosztuje - wskazuje Powierża. - Poza tym niebankowe instytucje, oferujące produkty będące substytutami produktów bankowych, powinny być w podobny sposób regulowane jak banki, zwłaszcza jeżeli operują w dużej skali - podsumowuje analityk.

AUTOR: Piotr Rosik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »