Reklama

Dolar nabrał mocy

Janet Yellen dała do zrozumienia, że jeszcze w tym roku powinna nastąpić podwyżka stóp. OK, czerwiec zapewne odpada, być może też i wrzesień, ale jednak ciaśniejsza polityka wisi w powietrzu.

Siła waluty USA

Reklama

Już w poprzednich tygodniach sugerowaliśmy, że umocnienie euro, znaczone osiąganiem na EUR/USD poziomów rzędu 1,1465, nie utrzyma się zbyt długo. Motywowaliśmy to tym, że z jednej strony amerykański Fed - co by o nim nie mówić (w kontekście np. drogi taniego dolara, wytyczonej jeszcze przez Bernanke) - jest teraz jednym z bardziej jastrzębich banków centralnych, a z drugiej - w Europie wcale nie wygasło całkowicie ryzyko greckie, nawet jeśli rynkowi spekulanci udawali przez pewien czas, że nie dosłyszą wieści z Aten.

Co więcej, dane gospodarcze z Europy też niekoniecznie są ostatnio rewelacyjne (mimo że w USA też jest słabo). W każdym razie w tym tygodniu rozczarował niemiecki indeks ZEW (zejście z 53,3 pkt nie do 49 pkt, jak zakładano, ale do 41,9 pkt), niespecjalnie przebojowe były indeksy PMI (wstępne) z Niemiec i Strefy Euro, niemiecki PKB potwierdził wcześniejsze słabe szacunki, zaś indeks instytutu Ifo (też niemiecki) co prawda spadł tylko trochę, mniej niż prognozowano - ale jednak spadł.

W tym tygodniu rynek obiegła też informacja od Benoit Coeure z zarządu EBC, że Bank być może skupi w maju i czerwcu większą ilość obligacji kosztem skupu wakacyjnego, co uznano za próbę przykrycia ewentualnych reperkusji kryzysu greckiego. Poza tym Janet Yellen dała dziś wieczorem do zrozumienia, że jeszcze w tym roku powinna nastąpić podwyżka stóp. OK, czerwiec zapewne odpada, być może też i wrzesień, ale jednak ciaśniejsza polityka wisi w powietrzu.

Efekt tego wszystkiego jest taki, że choć na samym początku tygodnia wykres ocierał się jeszcze o 1,14, to jednak w piątek późnym wieczorem mamy już po prostu 1,10, chwilami nieco wyższe poziomy. Można połączyć najniższe kursy z 13 i 23 kwietnia, a następnie z okolic 20 maja, by dojść do wniosku, że była to linia trendu wzrostowego, umacniającego euro - i że została dziś ostro złamana. Owszem, korekcyjny powrót do okolic 1,1060-80, może 1,11 czy 1,1140 - jest możliwy na początku przyszłego tygodnia, ale tak naprawdę przeważyć powinna tendencja zmierzania nawet i do 1,0850 - 1,09. Rynek jest ustawiony pod tezę o tym, że Fed jednak będzie zmierzał powoli ku wyższym stopom. Gdyby nowe dane z USA - np. te, które poznamy we wtorek (o zamówieniach, a także PMI dla usług czy indeks Fed z Richmond) - były do tego niezłe, to pretekst będzie jeszcze silniejszy.

Poza tym Grecja ma 5 czerwca zapłacić MFW ponad 300 mln EUR, 12 i 16 czerwca czas na kolejne transze, 18 czerwca mamy szczyt Eurogrupy, a tydzień później - całej UE. Do tego 30 czerwca znów przyjdzie czas na potężną transzę pożyczki do zapłaty, wtedy też wygaśnie porozumienie pomocowe (bailoutowe). Scenariusz "załatania" sprawy greckiej generalnie wciąż jest bazowy - ale jednak przy każdej spłacie i kolejnych negocjacjach napięcie będzie rosło.

Złoty na słabszych pozycjach

Na EUR/PLN pisaliśmy kilka razy o tendencji zwyżkowej, którą można mierzyć od 21 kwietnia. Faktycznie, znalazła ona ostatnio swoje potwierdzenie - a impulsem fundamentalnym w dużej mierze były słabe dane z polskiej gospodarki (o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej), podane w środę. Zauważmy, że mimo bardzo niskiego eurodolara (a więc poniekąd słabego euro), złoty nie ma siły w relacji do waluty europejskiej, a więc mamy do czynienia z ucieczką od aktywów ryzykownych. Trwa walka o poziom 4,11 na EUR/PLN, choć minima z tygodnia wypadały nawet poniżej 4,04. Jeśli teraz opór pęknie (a zapewne w przyszłym tygodniu tak się stanie, choć po drodze możliwy będzie lekki powrót np. do 4,0780 - 4,08), to realne będzie dobijanie nawet do 4,1230 czy 4,1435. Za tydzień w piątek poznamy PKB (finalny) Polski za I kw. Co prawda odczyt wstępny był bardzo przyzwoity, ale produkcja przemysłowa i sprzedaż jednak go przyćmiły.

Na USD/PLN przegrał walkę trend spadkowy biegnący od 13 - 14 marca. Na początku tygodnia można było łapać poziomy poniżej 3,54 - ale w piątek wieczorem kupujący walutę USA za złotówki muszą przełknąć gorzką pigułkę w postaci testu oporu na 3,7350. Dalej mamy 3,76 i 3,7680, wsparcia lokujemy przy 3,6915-20 i 3,6630-50.

Tomasz Witczak

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: Ale | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »