Reklama

Drastyczny protest podczas wakacyjnego szczytu

Do 21 sierpnia przedłużono referendum w PLL LOT, które ma rozstrzygnąć, czy stewardessy i stewardzi będą strajkować - poinformowała PAP Elwira Niemiec z zarządu Związku Zawodowego Personelu Pokładowego przewoźnika. To kolejny termin zakończenia referendum.

Pierwotnie referendum, które trwało od 7 lipca, miało się zakończyć 21 lipca, a następnie 29 lipca. Powodem przedłużania były urlopy w spółce.

Reklama

- Przedłużamy referendum do 21 sierpnia, ponieważ musimy sobie wyjaśnić z pracodawcą kwestie osób uprawnionych do wzięcia udziału w referendum. Po trzech tygodniach oczekiwania, otrzymaliśmy liczbę zatrudnionych - powiedziała w poniedziałek Niemiec.

Wyjaśniła, że w opinii związku liczba podana przez pracodawcę jest zawyżona. - Wcześniej mieliśmy informację, że w spółce zatrudnionych jest 2 tys. 305 osób, a pracodawca poinformował nas, że 2 tys. 402 osoby. Zwróciliśmy się o uszczegółowienie tej informacji - dodała.

Pytana o frekwencję w referendum, Niemiec powiedziała: - Mmusimy jeszcze troszeczkę dozbierać głosów. Ale nie jest to jakaś liczba, która jest nie do osiągnięcia. Aby referendum było ważne, musi uczestniczyć w nim co najmniej 50 proc. załogi LOT plus jedna osoba.

Andrzej Kozłowski z PLL LOT powiedział PAP, że Związek Zawodowy Personelu Pokładowego przedłuża termin referendum, by osiągnąć wymaganą frekwencję.

Związek chce, aby zarząd spółki podpisał z nim porozumienie, które zostało parafowane ponad półtora miesiąca temu. Rada nadzorcza spółki - która ma wyrazić na nie zgodę - na ostatnim czerwcowym posiedzeniu nie zajęła się nim, odroczyła decyzję do następnego posiedzenia, ma odbyć się pod koniec sierpnia.

Parafowane porozumienie dotyczy czasu pracy i wypoczynku stewardess i stewardów, chodzi o dodatkowy wolny dzień po lotach ze zmianą czasu, jak np. rejsy atlantyckie, ale też o urlop kondycyjny, który w uzgodnieniach został zmniejszony z 10 do trzech dni - ma on obowiązywać od przyszłego roku.

Zarząd spółki wcześniej mówił, że jest zdumiony akcją protestacyjną podczas szczytu wakacyjnego. Podkreślał, że nie wydarzyło się nic, co mogłoby wskazywać, iż porozumienie nie zostanie dochowane ze strony władz spółki. Podkreślał, że wprowadzenie porozumienia oznacza dodatkowe korzyści dla załogi, które sięgają kilku milionów złotych, czyli dla firmy są to dodatkowe koszty.

Obecnie w spółce jest prowadzona restrukturyzacja we wszystkich obszarach jej działalności: majątkowej, zatrudnienia i organizacyjnej.

PLL LOT w pierwszym półroczu 2011 r. poprawił swój wynik na działalności podstawowej o 32 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem 2010 r., wciąż jednak odnotowując 119,6 mln zł straty. W tym samym czasie 2010 r. strata była większa i wynosiła 151,5 mln zł. Od stycznia do czerwca br. zysk spółki osiągnął 123,3 mln zł w porównaniu do minus 132,5 mln zł w roku ubiegłym. Chodzi o zysk uzyskany ze sprzedaży biletów i innych operacji finansowych.

Spółka w tym czasie odnotowała wzrost w ruchu pasażerskim. W ruchu regularnym linia przewiozła o ponad 250 tys. pasażerów więcej, niż w tym samym czasie 2010 r. To wzrost o 14 proc. W sumie - razem z pasażerami czarterowymi - LOT przewiózł w ciągu sześciu miesięcy ponad 2 mln 145 tys. pasażerów, co daje 8 proc. wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Z danych MSP wynika, że na koniec 2010 r. LOT zatrudniał 2305 pracowników, wobec 3470 w 2009 r. Łączne zatrudnienie w grupie kapitałowej wyniosło 6967 osób.

Skarb Państwa ma 67,97 proc. akcji przewoźnika, Regionalny Fundusz Gospodarczy - 25,1 proc., pozostałe 6,93 proc. należy do pracowników.

Protest pilotów największej ukraińskiej linii lotniczej spowodował problemy pasażerów na ukraińskich lotniskach. Odwołana została część lotów krajowych i zagranicznych. Do Kijowa nie przyleciały na czas samoloty między innymi z Moskwy, Tbilisi, Aten i Hamburga. Odwołano loty ze stolicy do Doniecka, Odessy i Symferopola. Ze stolicy Krymu nie mogą także wylecieć pasażerowie do miast Rosji i Ukrainy. Protest nie powinien dotknąć pasażerów lecących z i do Polski, ponieważ - jak poinformował Serhij Kucyj z Aeroswitu - osiągnięto już porozumienie dotyczące rejsów międzynarodowych. Plioci nie będą jednak wykonywali rejsów wewnętrznych. Jak zaznaczył, piloci twierdzą, że nie strajkują, przychodzą do pracy, ale przekonują, że nie mogą wykonać lotu ze względu na swój stan moralny i psychiczny. Piloci twierdzą, że ich zły stan wynika z tego, że kierownictwo nie zrealizowało obiecanej podwyżki płac.

_ _ _ _ _

Protest pilotów największej ukraińskiej linii lotniczej spowodował problemy pasażerów na ukraińskich lotniskach. Odwołana została część lotów krajowych i zagranicznych. Do Kijowa nie przyleciały na czas samoloty między innymi z Moskwy, Tbilisi, Aten i Hamburga. Odwołano loty ze stolicy do Doniecka, Odessy i Symferopola. Ze stolicy Krymu nie mogą także wylecieć pasażerowie do miast Rosji i Ukrainy. Protest nie powinien dotknąć pasażerów lecących z i do Polski, ponieważ - jak poinformował Serhij Kucyj z Aeroswitu - osiągnięto już porozumienie dotyczące rejsów międzynarodowych. Plioci nie będą jednak wykonywali rejsów wewnętrznych. Jak zaznaczył, piloci twierdzą, że nie strajkują, przychodzą do pracy, ale przekonują, że nie mogą wykonać lotu ze względu na swój stan moralny i psychiczny. Piloci twierdzą, że ich zły stan wynika z tego, że kierownictwo nie zrealizowało obiecanej podwyżki płac.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »