"DzP": Turyści nadal nie odzyskali pieniędzy

Klienci Orbisu i Selectoursa - biur podróży, które prawie rok temu ogłosiły upadłość - dopiero w przyszłym roku dowiedzą się, ile mogą uzyskać od ubezpieczyciela - stwierdza "Dziennik Polski".

Klienci Orbisu i Selectoursa - biur podróży, które prawie rok temu ogłosiły upadłość - dopiero w przyszłym roku dowiedzą się, ile mogą uzyskać od ubezpieczyciela - stwierdza "Dziennik Polski".

Teresa, mieszkanka Krakowa, która we wrześniu minionego roku wykupiła w firmie Selectours dwutygodniowe wczasy do Tunezji, do dziś walczy o odzyskanie pieniędzy. "Co z tego, że na stronie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego zobaczyłam, że moje roszczenie zostało zakwalifikowane jako zasadne, skoro nawet nie wiem kiedy, na ile i czy w ogóle mogę liczyć na jakąkolwiek kwotę" - pyta.

Podobny problem mają również klienci Polskiego Biura Podróży Orbis sp. z o.o., które ogłosiło upadłość kilkanaście dni po Selectoursie.

Reklama

Urząd Marszałkowski w Warszawie informuje, że ostateczna liczba poszkodowanych przez obydwa biura podróży będzie znana na początku przyszłego roku, po upływie obowiązywania gwarancji ubezpieczeniowej. Według urzędu, w przypadku Orbisu była ona dość wysoka i klienci mają szansę nawet na stuprocentowy zwrot wpłaconych sum. W gorszej sytuacji są poszkodowani przez Selectours, który miał mniejszą gwarancję ubezpieczeniową.

Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów radzi, by przed wykupieniem wycieczki sprawdzać przede wszystkim sytuację finansową firmy, z którą mamy wyjechać na wakacje. Informacje na temat biura podróży można również uzyskać w Polskiej Izbie Turystyki oraz w danym Urzędzie Marszałkowskim.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »