Reklama

Elon Musk pod lupą śledczych. Jego firma miała zabić 1,5 tys. zwierząt

Departament Rolnictwa USA prowadzi dochodzenie przeciw firmie Neuralink, której właścicielem jest Elon Musk. Chodzi o śmierć co najmniej 1,5 tys. zwierząt na skutek eksperymentów. Zdaniem pracowników spółki liczba ta mogła być mniejsza, jednak do licznych błędów podczas badań miała się przyczynić presja, którą ekscentryczny miliarder wywierał na naukowcach.

Należąca do Elona Muska firma Neuralink zajmuje się badaniami nad chipami, które mają usprawnić pracę mózgu, np. u osób sparaliżowanych. 

Jak wynika z ustaleń Reutersa, powodem wszczęcia postępowania przeciwko spółce jest śmierć co najmniej 1,5 tys. zwierząt, w tym m.in. świń, owiec, małp, na których były przeprowadzane eksperymenty.  

Same ofiary pośród zwierząt w ramach prowadzonych badań nie są niezgodne z amerykańskim prawem, jednak, jak twierdzą pracownicy firmy, liczba ta mogła być mniejsza, gdyby nie naciski ze strony właściciela Neuralink - Elona Muska - który miał wywierać presję na naukowcach domagając się szybkich wyników. 

Reklama

Ponaglające wiadomości miały się przyczynić do licznych błędów, a te w efekcie przełożyły się na większą śmiertelność zwierząt podczas eksperymentów.  

Reuters: Podczas badań zginęło co najmniej 1,5 tys. zwierząt

Według ustaleń agencji, Departament Rolnictwa USA będzie badał sprawę pod kątem naruszenia przepisów Animal Welfare Act, które mówią o sposobie traktowania zwierząt podczas eksperymentów i dbaniu o ich dobrostan. W przypadku Neuralink główną osią będą wspomniane zgony, których miało być co najmniej 1,5 tys. Jest to przybliżona liczba, ponieważ firma nie prowadzi dokładnych rejestrów.

Do tej pory spółka Neuralink przechodziła pozytywnie wszelkie kontrole organów państwowych, jednak teraz przyjrzą się one dokładnie wynikom badań, ponieważ mogło dojść do naruszenia przepisów.

Zdaniem pracowników kluczowym aspektem wpływającym na błędy były naciski ze strony Elona Muska. Ten miał np. wysłać do pracowników artykuł o szwajcarskich naukowcach, którzy osiągnęli sukces w podobnych badaniach. Jednocześnie miał zakończyć maila słowami: "Nie działamy wystarczająco szybko. To doprowadza mnie do szału!".

Osoby zaangażowane w badania wskazują, że brak czasu na odpowiednie przygotowania był bardzo szkodliwym czynnikiem. W ich opinii dotychczasowe wyniki nie są miarodajne. Natomiast Elon Musk zapowiedział, że pierwsze testy na ludziach powinny rozpocząć się w ciągu sześciu miesięcy.  

Firma Neuralink została założona w 2016 roku przez Elona Muska oraz grupę inżynierów. Jej głównym zadaniem jest stworzenie interfejsu chipa mózgowego, który mógłby zostać wszczepiony w obrębie czaszki. Celem testów jest stworzenie narzędzia, który m.in. umożliwi sparaliżowanym osobom odzyskanie władzy nad kończynami. 

Chip, nad którym pracują naukowcy z Neuralink, przetwarza i przekazuje sygnały neuronowe. Innym jego zastosowaniem mogłoby być utworzenie komunikacji na linii mózg - urządzenie, jak chociażby smartfon.   

Do tej pory Neuralink przedstawił kilka przykładów udanych testów. Firma nie otrzymała jeszcze pozwolenia na prowadzenie badań na ludziach od amerykańskich organów regulacyjnych. 

Oprac. Alan Bartman

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Elon Musk | Neuralink

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »