Reklama

Europejski Kongres Finansowy. Jaki będzie biznes po pandemii?

Czy białe kołnierzyki na zawsze pozostaną zamurowane w swoich mieszkaniach? Czy będziemy kupować już tylko online i pies z kulawą nogą nie zajrzy do galerii handlowej? Czy wszystkie usługi finansowe przejdą do Internetu a banki z ulgą zamkną oddziały? Na te pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy Europejskiego Kongresu Finansowego odbywającego się online. I nie udzielili jednoznacznych odpowiedzi.

A odpowiedzi te są kluczowe dla olbrzymich gałęzi biznesu - takich jak handel, transport, logistyka, nieruchomości komercyjne i mieszkaniowe. I oczywiście dla sektora finansowego - banków i ubezpieczycieli. Bo jeśli mniej będziemy jeździć do pracy lub na wakacje - jak w czasie lockdownu - to oczywiście będzie mniej stłuczek.

Reklama

Według badania firm SpotData i Provident podczas ponad dwumiesięcznego lockdownu ok. 41 proc. Polaków pracowało zdalnie. To np. znacznie więcej niż w USA, bo tam potencjał możliwości wykonywania pracy zdalnej szacowany jest na 37 proc. zatrudnionych. Czy chcemy, żeby było tak dalej? Jedna z wielkich globalnych korporacji mówi, że chciałoby tego 81 proc. jej pracowników. Ale z innych badań wynika, że są duże grupy, które wcale tego nie chcą.

Jarosław Zagórski, dyrektor handlowy dewelopera Ghelamco Poland, dzieli się swoją insiderską wiedzą. Opowiada o innej globalnej korporacji, która jeszcze przed pandemią zrobiła eksperyment i wysłała część pracowników, by pracowali w domu. Przez trzy miesiące ich wydajność rosła. Po kolejnych trzech doszła do takiego poziomu, jaki był wcześniej w biurze. A po trzech kolejnych spadła i to aż o 30 proc. Wracacie do biura - powiedzieli wtedy zarządzający i zakończyli eksperyment. Z tego eksperymentu Zagórski wyciąga wnioski dla swojej branży.

- Nie ma podstaw, żeby sądzić, iż praca zdalna zaburzy rynek biurowy. Nie będzie w związku z tym trzęsienia ziemi - mówi. 

Uwaga na potrzeby pracownika

Można wymienić tysiąc powodów, dla których praca z domu może być dotkliwa. Za małe mieszkanie, zrzędliwy partner, lub partnerki, rozkapryszone dzieci. Wśród pracowników ogółem jest ok. 24 proc. singli i wielu z nich spragnionych jest towarzystwa. Praca w biurze po prostu je zapewnia. 

- Trzeba być wyczulonym na potrzeby pracownika i na funkcje zespołu - mówiła Katarzyna Szerling, członkini zarządu Provident Polska.

Teraz zarządzający korporacjami będą wnikliwie przyglądać się temu, jakie efekty przynosi praca zdalna i choć część instytucji finansowych prognozuje, że dzisiejsza sytuacja potrwa przynajmniej do końca roku, to jednak nie ukrywają, że myślą raczej o modelu "hybrydowym". Dlaczego?

- Nie jestem przekonany, że model pracy zdalnej może być do końca efektywny (...) Rzeczywistą wartość można stworzyć tylko na forum, kiedy ludzie wymieniają miedzy sobą także emocje. Żeby taka wartość stworzyć, musimy mieć interakcje - mówi Jaromir Pelczarski, wiceprezes BNP Paribas Bank Polska.

Dagmara Skalska, autorka książek, blogerka, trenerka dalekowschodnich technik medytacji mówi, że niełatwo będzie zmienić nawyki, w których tkwiliśmy przez lata. Neuropsycholodzy uważają, że nowy nawyk "buduje się" od dwóch miesięcy do roku, więc aby powstał, lockdown trwał zbyt krotko.

- Motywował nas lęk, dlatego siedzieliśmy w domach i korzystaliśmy z narzędzi, jakie mieliśmy. Na "odmrożenie" ludzie zareagowali bardzo szybko, wyszli na plaże. To znaczy, że stare nawyki są bardzo silne i "zamrożenie" nie było w stanie ich zmienić - powiedziała.

Ale korporacje, które doszły do przekonania, że praca zdalna będzie raczej standardem, szybko zorientowały się, że pracowników trzeba wyposażyć w lepsze narzędzia, spełniające też korporacyjne standardy bezpieczeństwa.

- Efektywność pracy zdalnej jest ograniczana problemami narzędziowo-technologicznymi. Przeniesienie planowań do wirtualnego świata nie okazało się wcale proste - mówiła Monika Płocke, dyrektor w Nordea Bank. 

Zmiany po pandemii

To, jak zachowają się konsumenci po pandemii, przesądzi o sukcesie lub klęsce całych gałęzi biznesu. Przede wszystkim ogromne zmiany mogą nastąpić w handlu. Przy spadku sprzedaży detalicznej w kwietniu o niemal jedną czwartą dwukrotnie wzrosły obroty handlu internetowego.

- Obroty e-commerce wzrosły o 30 proc. Transakcje Blikiem wzrosły dwukrotnie - mówił Andrzej Pyka, który kieruje Obszarem Transformacji Bankowości Detalicznej Santander Bank Polska.

Jakub Kiwior, dyrektor zarządzający Visa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej podaje, że płatności zbliżeniowe w niektórych krajach w czasie pandemii nawet się podwoiły. Polska też przyspieszyła, zwłaszcza po podniesieniu limitu do 100 zł. A równocześnie przy płatnościach w Polsce odsetek wyłudzeń finansowych był bardzo niski i wynosił 0,003 proc. Czy to znaczy, że przenieśliśmy się do ery cyfrowej? Płacić będziemy wyłącznie elektronicznie i przestaniemy chodzić do banków?

- Mamy bardzo dużo klientów, którzy spróbowali nowych rozwiązań cyfrowych i to im się spodobało. Wzrosło zainteresowanie takimi rozwiązaniami jak profil zaufany - mówi Marcin Giżycki, wiceprezes ING Banku Śląskiego.

Pandemia przyspieszyła procesy cyfryzacji, ale przede wszystkim w sektorze finansowym, bo płatności cyfrowe zamiast gotówki wybieraliśmy też "ze strachu". Części korporacji udało się gładko przejść na pracę zdalną, ale w ogromnej rzeszy szkół, a nawet na uniwersytetach wyszło to - mówiąc oględnie - nieidealnie.

- Kluczem do zmian jest nie tylko digitalizacja banku, ale i gospodarki. Tu nie chodzi o technologię, ale o kulturę pracy cyfrowej - mówił Sławomir Soszyński, wiceprezes ING Banku Śląskiego.

Dlatego - choć pandemia przyspieszyła wcześniejsze trendy - droga do gospodarki cyfrowej jeszcze daleka.

Tymczasem Eddie Keal, lider w zakresie usług finansowych w IBM na Wielką Brytanię i Irlandię, idzie jeszcze dalej. Mówi, że społeczeństwo bardzo szybko będzie iść w kierunku obrotu bezgotówkowego i pyta, czy gotówki będziemy w ogóle jeszcze potrzebować. Ale zwraca również uwagę, że cyfrowy świat nie będzie możliwy, jeśli swoich operacji nie przeniosą do chmury publicznej banki, izby rozliczeniowe, a także - banki centralne.

To w tej chwili wizja, bo do takiej sytuacji jeszcze daleko. Na razie zrobiliśmy kilka drobnych kroków.

- Mam nadzieję, że przyzwyczajenia, takie jak umowy zawierane zdalnie czy zdalne odbywanie walnych zgromadzeń akcjonariuszy, pozostaną na stałe w naszym życiu gospodarczym - powiedział Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Pokryzysowe finanse

Pandemia wywołała także wielki kryzys gospodarczy, którego rozmiarów jeszcze nie jesteśmy w stanie ocenić. Rządy na całym świecie zaczęły wydawać ogromne pieniądze, żeby poprawić sytuację "zamrożonej" na wiele tygodni gospodarki. Polski też. Wiceprezes Polskiego Funduszy Rozwoju Bartosz Marczuk chwali się statystykami. Od uruchomienia siedem tygodni temu "Tarczy Finansowej" PFR z subwencji  73 tys. firm na kwotę 50,8 mld zł.

Polski bank centralny, naśladując światowe instytucje, obniżył stopy procentowe niemal do zera. A to znaczy, że stopy są realnie ujemne. Wartość oszczędności trzymanych na rachunkach bankowych wciąż spada. Czy to znaczy, że oszczędzanie przestało mieć jakikolwiek sens?

- W dłuższym scenariuszu utrzymywania się stóp niskich lub ujemnych (...) podobnie jak w strefie euro nastąpią zmiany w bilansach banków. Cześć oszczędności przepłynęła z prostych produktów do aktywów podwyższonego ryzyka - mówi Jarosław Rot, dyrektor zarządzający w banku BNP Paribas Polska.

Dlatego deweloperzy nie obawiają się o to, że ludzie przestaną kupować nowe mieszkania.

- W ciągu dwóch lat może spaść podaż nowych mieszkań, ale chętnych na kupno jest bardzo wielu. Opowieści o krachu na rynku budownictwa mieszkaniowego należy włożyć miedzy bajki. Będą chwilowe wahania cen rzędu 2-3 proc. Masa taniego pieniądza musi znaleźć ujście - mówi Michał Sapota, prezes spółki deweloperskiej HRE Investments.

Ewa Małyszko, prezes Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PFR, zapewnia, że pandemia nie zatrzymała rządowego programu Pracowniczych Planów Kapitałowych. Mówi, że przedsiębiorstwa, które rozpoczęły wpłaty składek, nadal regularnie je wpłacają.

- Mamy ponad 1 mld zł zgromadzonych w ramach PPK - dodaje.

Piotr Czapiewski, zarządzający portfelem akcji w Aviva PTE uważa, że szansę dla oszczędzających stwarza polityka Unii Europejskiej, stawiająca na zielone inwestycje. W tych programach znaczna część ryzyka będzie przejmowana przez unijne instytucje.

- Ta polityka ma za zadanie pobudzić środki prywatne. Tu widziałbym nowe okazje do inwestycji - twierdzi Piotr Czapiewski.

Jacek Ramotowski

Dowiedz się więcej na temat: Europejski Kongres Finansowy | koronawirus | gospodarka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »