Reklama

Finanse po islamsku

Globalny kryzys finansowy zmusił instytucje publiczne i komercyjne do poszukiwania alternatywnych źródeł finansowania. Oczy inwestorów kierują się zatem na kraje arabskie, dysponujące sporymi nadwyżkami kapitału. Także w Polsce pojawiają się pomysły emisji islamskich papierów wartościowych przeznaczonych na sfinansowanie deficytu budżetowego.

Podstawowe koncepcje islamskich finansów wykształciły się prawie półtora tysiąca lat temu. W ostatnich zaś latach, z uwagi na szybki rozwój krajów zasobnych w ropę naftową, zaczęły zyskiwać także popularność poza swoim tradycyjnym obszarem. Aby jednak je zrozumieć i móc z nich korzystać, niezbędne jest poznanie sposobu ich powiązania ze źródłami religii i prawa islamskiego.

Niełatwe instrumenty

Finanse muzułmańskie w dzisiejszych czasach tworzone są zgodnie z zasadami przedstawionymi w trzech najważniejszych źródłach wyznaczających ogólne zasady praktyk zgodnych z religią islamu. Są nimi: Koran, tradycja religijna oparta na czynach i wypowiedziach Mahometa (Sunna) oraz interpretacja tych dwóch przez uczonych w wierze - ekspertów (Ulama), certyfikowanych przez uznane instytucje szkolące muzułmańskich religioznawców finansistów. Na tej podstawie powstają zarządzenia, wykorzystywane w badaniach czy konkretne transakcje finansowe, a nawet instrumenty finansowe zgodne z prawem muzułmańskim (szariat). Na początku powstania nowoczesnych islamskich instytucji finansowych stworzono też podstawowe zasady wynikające z nakazów i zakazów religijnych.

Reklama

Jedną z głównych zasad jest, objawiony w Koranie, zakaz lichwy i stóp procentowych. Koncepcja ta okazuje się trudna do zrozumienia na Zachodzie, gdzie wysokość stóp procentowych to jeden z fundamentalnych parametrów odzwierciedlających, ale i wpływających na kondycję gospodarki w skali makro i mikro. Wyjaśnijmy od razu, iż nie jest prawdą, że zasady funkcjonowania islamskich instytucji różnią się od konwencjonalnych tylko z pozoru i nazwy. Istota rzeczy tkwi jak zwykle w szczegółach. Ważne jest, że sam formalny zakaz lichwy bądź stóp procentowych, który faktycznie można by łatwo ominąć, nie jest samodzielnie występującą regułą prowadzenia finansów. Towarzyszą mu również m.in.: bezwzględna przejrzystość założeń transakcji, zakaz inwestowania w nieetyczne przedsięwzięcia (jak przemysł alkoholowy czy kasyna) oraz zasada dzielenia zysków, ale i strat, pomiędzy podmioty zaangażowane w transakcje.

Inną zasadniczą różnicą jest ścisłe powiązanie metod finansowania z rzeczywistą gospodarką, gdyż pieniądz sam w sobie nie jest uznany jako dobro, lecz jedynie instrument określania wartości dóbr biorących udział w transakcjach. Dlatego też islamskie obligacje sukuk nie mogą być zwykłymi obietnicami spłacenia długu przez emitenta, lecz rzeczywistym prawem udziału obligatariusza w konkretnej inwestycji, biznesie, nieruchomości (ewentualnie innych aktywach) lub w projekcie realizowanym według warunków z góry określonych w umowie. W ten sposób obligatariusz ma możliwość obserwowania "pracy" swoich wkładów, a często nawet prawo do współudziału w zarządzaniu przedsięwzięciem. Skoro zaś wszystkie zaangażowane podmioty mają swój udział zarówno w zyskach, jak i ewentualnych stratach, to mają też większe poczucie odpowiedzialności i aktywnie uczestniczą w procesie podejmowania konkretnych decyzji. Dlatego też ostateczny efekt gospodarczy, a co za tym idzie także finansowy, zależny jest bezpośrednio od działania zaangażowanych podmiotów, jakości ich zarządzania i rozwagi.

Trzeba być mędrcem

Zanim jednak nowy instrument finansowy zostanie uznany za możliwy do stosowania przez bankowość islamską, trzeba mieć pewność, czy transakcja rzeczywiście jest zgodna z zasadami religii. Warunkiem niezbędnym jest zatrudnienie rady "uczonych w wierze", czyli religioznawców muzułmańskich mających dodatkowo kwalifikacje związane z rynkami finansowymi. Większość prób naginania zasad do chwilowych potrzeb zostaje dostrzeżona i wyeliminowana właśnie na poziomie orzecznictwa takiej rady. Skrupulatnie projektowane i sprawdzane działania instytucji finansowych skutkują tworzeniem całej gamy produktów różniących się charakterem i strukturą od konwencjonalnych, a także kształtowaniem się całego systemu działającego, mimo powierzchownych podobieństw, według zasad innych niż konwencjonalne.

W islamie, który jest obecny we wszystkich sferach życia codziennego wiernych, dokładność badania instrumentu finansowania jest obowiązkiem religijnym "uczonych w wierze", którzy są odpowiedzialni nie tylko za swoje czyny przed Bogiem, ale również biorą na siebie ewentualne "grzechy" tych, którzy działają na podstawie ich opinii. Rezultatem tej odpowiedzialności jest znacznie wydłużony proces decyzyjny. Czas takiego przedsięwzięcia jest trudny do określenia i mniej ważny niż skrupulatność oceny. Ostatecznym celem jest bowiem dobro ogółu społeczeństwa, uczciwość i zgodność z nakazem Bożym.

Jakkolwiek szczegółowe są procedury opiniowania zatwierdzania islamskości transakcji, to sam proces nie jest pozbawiony wewnętrznych problemów, a te są często trudne do zaakceptowania dla konwencjonalnych rynków finansowych, dla których czas to pieniądz, zaś pieniądz jest sensem samym w sobie. Niedobór oficjalnie uznanych "uczonych w wierze", którzy byliby zarówno ekspertami w prawie religijnym, jak i finansach dodatkowo opóźnia (poza długimi procesami opiniowania) i zwiększa koszty całego procesu. Wymagane umiejętności i odpowiednia praktyka niezbędna do tego, by zostać takim orzecznikiem, są tak trudne do osiągnięcia, że dobrze wykwalifikowanych uznanych uczonych jest dziś na świecie około pięćdziesięciu. To pozwala im na stworzenie swego rodzaju monopolu, gdyż zapotrzebowanie na nich rośnie w ogromnym tempie i już teraz sam Bliski Wschód potrzebuje ich dwa razy więcej. Od jakiegoś czasu renomowane firmy Wall Street i londyńskiego City walczą także o pozyskanie najbardziej renomowanych specjalistów, aby być pewnym jakości ich usług (nie tylko jako porady prawnej, ale i ekonomicznej).

Dr Łukasz Konopielko jest adiunktem Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego

Ewa Warnowska, dyplomantka anglojęzycznych studiów stosunków międzynarodowych w tej szkole, prowadzonych wspólnie z University of Wales

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »