Reklama

Glapiński: Z podwyżkami stóp NBP czeka na ożywienie. Inflacja to nie wszystko

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński ocenił, że tegoroczna inflacja swój szczyt osiągnęła w maju. To jednak, ile spadnie w 2022 r., będzie zależeć od koniunktury i sytuacji na rynku pracy. Dodał także, że "dziś polityka pieniężna w Polsce dba o trwałość ożywienia po pandemii”. A to oznacza, że wciąż za wcześnie, by mówić o podwyżkach stóp procentowych.

Glapiński wyjaśniał, że zanim bank centralny zacznie dokonywać jakichkolwiek zmian w polityce pieniężnej, chce upewnić się, że gospodarka jest na ścieżce trwałego wzrostu.

- Gdyby okazało się, że prognozy wskazują na silny wzrost PKB w kolejnych latach, a jednocześnie inflacja miałaby trwale przekraczać cel NBP na skutek wzrostu popytu oraz utrzymującego się mocnego rynku pracy, to wtedy być może będzie uzasadnione dostosowanie polityki pieniężnej. Ale dziś tego nie. ma.

Zasadne jest zatem oczekiwanie na kolejne dane z gospodarki, które pozwolą nam zorientować się, co będzie się działo w najbliższych kwartałach. Te dane pomogą precyzyjnie ocenić trwałość ożywienie gospodarczego oraz perspektywy kształtowania się inflacji w kolejnych latach. Szczególnie pomocna w tym kontekście będzie lipcowa projekcja NBP - powiedział podczas spotkania z dziennikarzami online Glapiński.

Reklama

Prezes NBP odniósł się także do "sygnalnej", niewielkiej nawet podwyżki stóp procentowych. Tego typu propozycje - przyznał - pojawiały się w ostatnim czasie w wypowiedziach części ekonomistów, członków Rady Polityki Pieniężnej, polityków czy mediów. - Poważne banki centralne albo luzują politykę pieniężną, albo utrzymują ją na stałym poziomie, albo zacieśniają. Nie ma innego rozwiązania, innych manewrów. Nie można robić symbolicznych gestów, o których z góry wiadomo, że są symboliczne, pod presją bieżących danych lub środków masowego przekazu - mówił Glapiński.

Jak się wyraził: "nie zwiększałoby to wiarygodności polityki pieniężnej". - Zdecydowana większość członków rady podziela tę opinię - dodał.

 Hamowanie bez dodawania gazu

 Prezes NBP zarysował jak będzie wyglądać sekwencja zacieśniania obecnej polityki pieniężnej. Najpierw bank centralny zawiesi aukcję skupu obligacji. W kolejnym kroku przystąpi do podwyżek stóp procentowych. - Nie można jednocześnie naciskać na hamulec i na gaz - zauważył.

Podczas konferencji Glapiński odniósł się także do wzrostu inflacji w maju, która - według wstępnego szacunku GUS - wyniosła w ujęciu rocznym 4,8 proc. Miesięcznie wzrost wyniósł 0,3 proc.

- Wskazujemy w komunikacie (po posiedzeniu RPP - red.), że inflacja może pozostać na takim podwyższonym poziomie w najbliższych miesiącach - powiedział Glapiński. Wyjaśnił też, że wzrost inflacji może mieć miejsce, może ona też czasowo przekraczać cel inflacyjny NBP, który wynosi 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem w górę lub w dół o 1 pkt proc.

- Właściwa reakcja polityki pieniężnej na szoki zależy od ich przyczyn i oceny trwałości ich skutków. Nie samej skali odchylenia. Nie na wszystkie odejścia od pasma wahań reagujemy tak samo. Wahania inflacji są zjawiskiem normalnym i nieuniknionym - dodał.

 Czynniki niezależne od NBP

Inflacja - zauważył Glapiński - jest obecnie silnie podbijana przez efekty bazy sprzed roku, głównie na paliwach.

W maju ceny paliw w ujęciu rocznym wzrosły o 33 proc. Dlatego dzisiaj dla NBP najważniejszym zagadnieniem jest analiza przyczyn odchylenia od celu inflacji i dalsze kształtowanie się jej w kolejnych kwartałach. - Polityka pieniężna nie działa natychmiastowo, tylko w wielokwartalnym opóźnieniem - przypomniał i dodał, że "NBP zawsze robi to, co jest potrzebne dla gospodarki".

Prezes NBP podkreślił ponownie, że wzrost cen jest wynikiem oddziaływania czynników niezależnych od banku centralnego czy prowadzonej polityki pieniężnej. Wskazał na wzrost cen paliw, energii, żywności, co jest związane z sytuacją na globalnych rynkach, i na efekt jednorazowej, "szokującej" podwyżki śmieci. - Wszystkie te czynniki sprzyjają wzrostowi cen - zauważył. Jednocześnie Glapiński przyznał, że po stronie popytu też są pewne elementy, które wpływają na inflację, ale nie powodują one przekroczenia celu inflacyjnego.

- Popyt konsumpcyjny nie wrócił do poziomu sprzed pandemii. Przyczynami inflacji powyżej celu są czynniki, na które nie mamy żadnego wpływu. Są to czynniki przejściowe - inflacja w kolejnych latach powinna się obniżać. Skala obniżenia będzie zależeć od koniunktury i sytuacji na rynku pracy w 2022 r. - dodał. Nie widać też - podkreślił - presji płacowej. Dynamika wzrostu wynagrodzeń jest przyzwoita, ale - jak się wyraził - wciąż niższa niż przed pandemią.

Złoty ważny dla NBP

Prezes NBP odniósł się także do umocnienia złotego. - Nie straciliśmy z oczu kursu walutowego, monitorujemy go na bieżąco pozostajemy w gotowości do interwencji. Nadal uważam, że zbyt szybkie umocnienie złotego, w warunkach gdy ożywienie gospodarcze nie obejmuje całej gospodarki, nie byłoby korzystne - ocenił Glapiński.

Pytany o wygaszanie skupu aktywów w ramach operacji otwartego rynku, podkreślił, że "bank centralny nie podjął decyzji o ewentualnym zakończeniu programu". - Żadnej takiej daty nie ma. Wszystko jest uzależnione od sytuacji gospodarki i od naszej oceny dotyczącej trwałości ożywienia gospodarczego, od oceny dotyczącej perspektyw inflacji - powiedział Glapiński podczas konferencji prasowej.

Glapiński odniósł się także do operacji strukturalnej z 26 maja, kiedy nie odkupił obligacji skarbowych. Przypomniał, że NBP zastrzegł sobie możliwość odrzucania części bądź całości ofert banków zgłaszanych na przetargach. - To nie jest tak, że banki podstawią dowolne obligacje, w dowolnym czasie, a w szczególności po dowolnej cenie i my jesteśmy zobowiązani je kupować. Odrzucenie przez NBP całości ofert dotyczących obligacji skarbowych wynikało właśnie z warunków cenowych, zaproponowanych przez banki. Po prostu, ceny zaproponowane przez banki były rażąco zbyt wysokie - stwierdził prezes NBP.

Polski Ład

Podczas konferencji Glapiński skomentował także zmiany podatkowe zaproponowane w Polskim Ładzie - w programie przedstawionym niedawno przez koalicję rządzącą. - To plan odbudowy, program inwestycji, który przyczyni się do wzrostu potencjału polskiej gospodarki, co powinno skutkować obniżeniem inflacji - ocenił.

Podkreślił jednocześnie, że za wcześnie na szczegółowe oceny zmian podatkowych, bo nad końcowymi ustaleniami wciąż trwają prace w rządzie. - Jak rząd przyjmie projekt budżetu w całości (na 2022 r. - red.), NBP się pochyli i przeanalizuje jak zmiany podatkowe wpisują się w całokształt polityki fiskalnej na 2022 r. - zauważył prezes NBP.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »