Reklama

Gomułka o projekcie zmian w systemie emerytalnym

Główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka o przedstawionym w poniedziałek przez szefa doradców premiera Michała Boniego rządowym projekcie zmian w systemie emerytalnym:

"Przedstawione w poniedziałek zmiany dotyczące OFE idą w kierunku zmniejszenia roli drugiego filara w polskim systemie emerytalnym. Nowością na pewno jest to, że odkłada się na później dyskusję dotyczącą tzw. subfunduszy w OFE. Miały być trochę inne reguły inwestowania środków OFE dla ludzi starszych, a inne dla osób młodszych. Najwyraźniej rządowi zależy na bardzo szybkim wprowadzeniu nowej ustawy. W związku z tym koncentruje się w tej chwili tylko na zmniejszeniu dopływu środków do OFE, w najbliższych kilku latach w dużej skali, a potem w trochę mniejszej. A także na zwiększeniu elastyczności tych funduszy, polegającej na tym, że będą mogły one przeznaczać większy procent na inwestycje bardziej ryzykowne - na kupowanie akcji. Ograniczeniem ma być nie 40 proc., a 62 proc.

Reklama

Propozycje rządu, jeśli zostaną zrealizowane, zmniejszą deficyt budżetowy oraz przyrost otwartego długu publicznego w najbliższych latach. Natomiast zwiększą, tzw. dług ukryty, bo pojawią się nowe zobowiązania w ZUS. Chodzi o konta, na których znajdą się zapisy dotyczące tej części składki, która jest wycofywana z OFE. Te zobowiązania są formą pożyczki, udzielanej przez składkowiczów rządowi.

Mniejszy przyrost długu publicznego, mniejsze potrzeby pożyczkowe rządu oraz mniejszy deficyt budżetowy będą widoczne w najbliższych 10-15 latach. Ale z czasem będą większe, bo trzeba będzie realizować te nowe zobowiązania w ZUS".

- - - - - -

Rybiński o projekcie zmian w systemie emerytalnym

"Zmiany te idą w zaskakującym kierunku. Dług publiczny, który jest mierzony oficjalnie, będzie przyrastał wolniej, natomiast tzw. dług ukryty - szybciej. W sumie całkowity dług publiczny w wyniku tych zmian będzie przyrastał szybciej, niż gdyby ich nie było.

W efekcie tych zmian emerytury będą niższe, niż gdyby pozostawiono poprzedni system. To, że rząd pokazuje wyższy poziom emerytur wynika z tego, że przyjęto wysoką stopę rewaloryzacji składki w ZUS. Natomiast taka stopa na poziomie nominalnego PKB jest nie do utrzymania w związku z szybkim tempem starzenia się społeczeństwa, czyli deficyt w ZUS będzie narastał i to spowoduje, że w przyszłości trudno będzie dotrzymać słowa i uzyskać emerytury zgodnie z zaproponowaną stopą inflacji. To rodzi również ryzyko, że w przyszłości trzeba będzie ten system zmienić".

- - - - -

Bańkowska krytykuje propozycje rządu ws. systemu emerytalnego

B. prezes ZUS Anna Bańkowska (SLD) skrytykowała zaprezentowane w poniedziałek propozycje zmian w systemie emerytalnym. Jej zdaniem, zmiany mają jedynie na celu łatanie dziury budżetowej i nie poprawią funkcjonowania systemu.

W poniedziałek szef doradców premiera Michał Boni przedstawił projekt nowelizacji niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem systemu ubezpieczeń społecznych, przewidujący zmiany w podziale składek. W niedzielę SLD wystosował do niego list z pytaniami, jak będzie wyglądało dziedziczenie części składki, która trafi do ZUS zamiast do OFE i jak będą waloryzowane składki, czy rząd dokonał obliczeń, na ile dokonywane zmiany powiększą dotacje budżetu państwa do FUS za 5, 10, 15, 20 lat, a także jak będzie wyglądał mechanizm waloryzacji zgromadzonych składek".

Bańkowska, komentując w poniedziałek propozycje zmian w systemie emerytalnym, oświadczyła, że nie mogą one liczyć na poparcie klubu SLD. W jej opinii Boni nie udzielił odpowiedzi na najważniejsze pytania, które Sojusz postawił mu w liście.

- Dalej nie wiadomo, czy rząd bardziej kocha ZUS, czy OFE. Uważam, że ta propozycja rządu jest najprostszą z możliwych i skalkulowaną politycznie metodą łatania dziury budżetowej - oceniła posłanka na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak zauważyła, są inne sposoby na zmniejszenie deficytu budżetowego, m.in.: wprowadzenie trzeciej skali podatkowej, zwiększenie składki rentowej dla przedsiębiorców, czy wprowadzenie tzw. podatku od zysków kapitałowych.

- Rząd niestety w ogóle nie bierze tego pod uwagę, bowiem - jestem przekonana - że tego typu zmiany, według rządu, byłyby groźniejsze w skutkach politycznych dla PO. Wybrano zatem tę jedyną - zdaniem rządu - słuszną metodę obniżenia składek do OFE, stworzenia subkont w ZUS - dodała posłanka.

W ocenie b. prezes ZUS, proponowane zmiany mogą spowodować, że rodziny osób ubezpieczonych w II filarze i mających subkonta w ZUS będą pozbawione prawa dziedziczenia składek swych bliskich w gotówce. Jak zaznaczyła, rząd "chciałby, aby w przypadku śmierci osoby ubezpieczonej zamiast dziedziczenia w gotówce, składki należne były dopisywane do kont osób, które do tego dziedziczenia są uprawnione".

W przypadku dziecka, które straciłoby oboje rodziców, prawo do otrzymania zgromadzonych w OFE składek otrzymałoby dopiero w momencie uzyskania pełnoletniości - zwróciła uwagę Bańkowska. - To nie jest prawdziwe dziedziczenie - to jest pseudodziedziczenie - oświadczyła.

Posłanka SLD krytykowała też nieprecyzyjny jej zdaniem mechanizm waloryzacji składek gromadzonych na subkontach ZUS. - Chodzi nam o to, żeby składki nie traciły na wartości również w sytuacji, kiedy nie będzie wzrostu PKB, żeby one były waloryzowane tak, jak inne składki zgromadzone w I filarze (w FUS - PAP) - zaznaczyła.

Wątpliwości b. szefowej ZUS budzą też propozycje rządu, aby każdy - jeśli dobrowolnie ubezpieczy się w OFE lub IKE (Indywidualnych Kontach Emerytalnych, tzw. III filar) - miał prawo do specjalnej ulgi. - Problem jest w tym, że rząd proponuje, aby te ulgi były ulgami w podstawie opodatkowania podatku, a nie są to ulgi odliczane od podatku. SLD mówi takim rozwiązaniom +nie+, bo to oznacza, że na tej formule najbardziej zyskają osoby będące w drugiej skali podatkowej, czyli bogatsi - powiedziała Bańkowska.

Jej zdaniem ponadto, rząd nie przedstawił żadnych propozycji, które spowodowałyby, że wzrośnie konkurencja między Otwartymi Funduszami Emerytalnymi, ani takich, które ludziom starszym oferowałyby możliwość bardziej ostrożnego sposobu lokowania składek z OFE. - Rząd proponuje, żeby większość składek mogła być lokowana w akcjach, tymczasem jest to działanie na długą falę, oczywiście mogące przynieść efekty, ale dla ludzi, którzy zbliżają się do emerytury jest to szkodliwe - oceniła posłanka SLD.

Przypomniała, że Sojusz opowiada się za tym, by każdy mógł, na zasadzie dobrowolności dodatkowo ubezpieczać się w II filarze, czyli OFE.

- - - - -

Łopata: emeryci nie stracą na zmianach zaproponowanych przez rząd

Przyszli emeryci nie stracą na zmianach w systemie emerytalnym zaproponowanych przez rząd; przedstawione rozwiązania są bezpieczniejsze niż OFE - uważa wiceszef sejmowej komisji finansów, poseł PSL Jan Łopata.

- Wbrew temu co mówią OFE, gdy waloryzacja środków zgromadzonych w II filarze w ZUS będzie na poziomie wzrostu PKB, to emeryci nie mogą stracić na tej reformie - powiedział Łopata.

Dodał, że drażnią go sformułowania, że środki w OFE są "żywe", a te w ZUS to jedynie zapisy księgowe, zwłaszcza w kontekście, że fundusze mają większość kapitału w postaci papierów wartościowych, a nie gotówki.

Poseł Stronnictwa zwraca uwagę, że rozwiązania dotyczące dziedziczenia zaproponowane przez rząd są analogiczne do tych, które obowiązują obecnie w systemie Otwartych Funduszy.

Polityk PSL podkreślił też, że podniesienie limitów dla akcji w OFE (zaangażowanie OFE w akcje dojdzie do 62 proc., podczas gdy obecny limit wyjściowy wynosi 40 proc.) ma spowodować zwiększenie ilości pieniędzy przeznaczanych na akcje i zaspokojenie oczekiwań rynków w obliczu reformy.

Minister w kancelarii premiera Michał Boni zaprezentował w poniedziałek projekt zmian w systemie emerytalnym. Według rządowej propozycji, zamiast 7,3 proc. składki, do OFE ma trafiać 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. będzie księgowane na indywidualnych kontach osobistych w ZUS. Od 2013 r. te proporcje zaczną się zmieniać. Rząd chce w ten sposób ograniczyć przyrost długu publicznego i deficytu.

Zgodnie z rządowym projektem środki na specjalnych kontach w ZUS będą waloryzowane według nominalnego wzrostu PKB, a OFE będą mogły inwestować w akcje do 62 proc. aktywów. W 2012 r. będzie ulga podatkowa dla dodatkowych oszczędności emerytalnych.

- - - - - -

PiS o zmianach w OFE: rząd łata dziurę budżetową

Reforma emerytalna zaprezentowana przez rząd ma tylko jeden cel - łatanie dziury budżetowej i niedopuszczenie do przekroczenia 55-procentowego progu ostrożnościowego - uważają posłowie PiS.

W poniedziałek minister w kancelarii premiera Michał Boni przedstawił projekt zmian w systemie ubezpieczeń społecznych.

- Po konferencji ministra Boniego widać wprost, o co rządowi Donalda Tuska chodzi - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

- Najpierw premier Tusk i jego ministrowie nakręcili spiralę zadłużenia naszego kraju, potem Komisja Europejska przestrzegła polski rząd przed rosnącym deficytem i - jak podały portale - do końca stycznia premier Tusk i minister finansów Jacek Rostowski są zobowiązani przedstawić rozwiązanie tego problemu - no i widzimy, jakie jest rozwiązanie: zabierane są pieniądze, które stanowiły składki dla przyszłych emerytów - stwierdzi Błaszczak.

Zdaniem posłanki PiS Małgorzaty Sadurskiej proponowane przez rząd zmiany mają "tylko jedno na celu - łatanie dziury budżetowej i niedopuszczenie do przekroczenia tego ostrożnościowego 55-procentowego progu (w relacji dług publiczny wobec PKB -PAP".

Sadurska uważa, że rządowy projekt jest niekorzystny dla emerytów. Zaznaczyła, że - zgodnie z zamówionymi przez PiS badaniami - Polacy chcą mieć wybór, czy będą oszczędzać w ZUS-ie czy w OFE. Klub PiS złożył na początku stycznia w Sejmie projekt ustawy umożliwiający taki wybór.

- Mamy nadzieję i wierzymy w to głęboko, że w toku prac parlamentarnych projekt PiS, który jest najlepszy z punktu widzenia ubezpieczonego, będzie przegłosowany i wprowadzony w życie - powiedział Sadurska.

Posłanka PiS stwierdziła też, że jednym z mankamentów projektowanych przez rząd zmian jest brak pełnego dziedziczenia uzbieranych na indywidualnym koncie emeryta składek.

Według niej nie można też mówić o zakładanych w rządowym projekcie limitach inwestycyjnych. "Jak można mówić, co będzie w roku 2020. Przed dziesięcioma latami obiecywano nam, że emerytury będą bardzo wysokie, dzisiaj wiemy, że tak nie jest. Dzisiaj minister Boni mówi, co będzie za dziesięć lat, na jakiej podstawie?" - pytała.

Jak mówił Boni, zaangażowanie OFE w akcje dojdzie do 62 proc. wartości ich aktywów w 2020 r., podczas gdy obecny limit wyjściowy wynosi 40 proc.

Według rządowej propozycji zamiast 7,3 proc. składki do OFE ma trafiać 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. będzie księgowane na indywidualnych kontach osobistych w ZUS. Od 2013 r. te proporcje zaczną się zmieniać. Rząd chce w ten sposób ograniczyć przyrost długu publicznego i deficytu.

- - - - -

PJN: Rząd dewastuje system emerytalny

PJN krytycznie odnosi się do rządowej propozycji zmian w systemie emerytalnym i apeluje do rozsądku posłów PO, by nie popierali projektu. To dewastacja systemu emerytalnego na rzecz krótkotrwałego łatania dziury budżetowej - uważa przewodnicząca klubu PJN Joanna Kluzik-Rostkowska.

Minister w kancelarii premiera Michał Boni zaprezentował w poniedziałek projekt zmian w systemie emerytalnym. Według rządowej propozycji zamiast 7,3 proc. składki do OFE ma trafiać 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. będzie księgowane na indywidualnych kontach osobistych w ZUS. Od 2013 r. te proporcje zaczną się zmieniać.

Rząd chce w ten sposób ograniczyć przyrost długu publicznego i deficytu. Zgodnie z rządowym projektem środki na specjalnych kontach w ZUS będą waloryzowane według nominalnego wzrostu PKB, a OFE będą mogły inwestować w akcje do 62 proc. aktywów. W 2012 r. będzie ulga podatkowa dla dodatkowych oszczędności emerytalnych.

- Uważamy, że to jest dewastacja systemu emerytalnego tylko po to, by w tej chwili załatać dziurę budżetową. Szkoda, że PO nie poczyniła starań, by tę dziurę budżetową łatać przez ostatnie 3 lata. Miała władzę, instrumenty, aby to zrobić - mówiła podczas konferencji prasowej w Sejmie Kluzik-Rostkowska.

- Mam takie przeświadczenie, że PO oczekuje bardzo kosztownego prezentu ze strony społeczeństwa na 10-lecie swego istnienia. Ten prezent to 12 mld zł w roku obecnym i 16 mld zł w roku 2012. Mówię o tych pieniądzach, które PO chce przenieść z OFE do ZUS i tym samym załatać dziurę budżetową - powiedziała posłanka.

Jej zdaniem, propozycje rządu to "zamiana żywego pieniądza, który dziś jest na rynku, na zaksięgowanie pobożnych życzeń, które być może będą, a prawdopodobnie nie będą spełnione za 20 lat, 30 lat". Jak mówiła, sytuacja ZUS za 20 lat będzie znacznie trudniejsza niż obecnie, co wiąże się z demografią. - Mniej będzie osób na rynku, które będą w stanie zasilać ZUS. Prawdopodobieństwo, że budżet państwa za 20 lat będzie miał większe kłopoty niż dziś graniczy z pewnością - oceniła.

- To jest pytanie, dlaczego pozostawiono ministra Boniego samego z tym pasztetem - stwierdziła posłanka, pytana dlaczego jej zdaniem propozycję rządu przedstawiał tylko Boni.

Kluzik-Rostkowska zaapelowała do posłów PO, którzy "rozumieją, że propozycja rządowa to dewastacja systemu emerytalnego". - Wystarczy kilkunastu posłów PO, by ten szkodliwy projekt odrzucić. Apelujemy do rozsądku, sumienia i rozwagi posłów PO - powiedziała.

Z kolei wiceszef klubu PJN Paweł Poncyljusz, wymienił trzy - jego zdaniem - kłamstwa rządu ws. reformy OFE. - Pierwsze kłamstwo, że w wyniku proponowanych zmian emerytury będą wyższe. Nikt nie pokazał na to jakichkolwiek dowodów - stwierdził.

Według Poncyljusza, kłamstwem jest także, że nie ma różnicy między kupowaniem obligacji rządowych przez OFE a dokonywaniem zapisu na indywidualnym koncie obywatela w ZUS.

- Różnica między przekazywaniem pieniędzy do OFE, a odpisem na ZUS jest taka, że w przypadku OFE - które inwestują w obligacje rządowe - nie można zmienić tych warunków. A odpis na ZUS zawsze pozwala na to, by tym manipulować i powiedzieć: +drodzy obywatele, z racji tego, że jest (...) kryzys, to nie możemy nic innego zrobić, tylko obniżyć wam wartość tego odpisu (..) w ZUS - tłumaczył.

Kłamstwem jest także - mówił Poncyljusz - że winę za przyrost długu publicznego ponosi błędnie zaprojektowany system emerytalny. Ocenił jednocześnie, że rząd toczy "bardzo sprytną propagandę" wokół problemu przyszłych emerytur.

- Z jednej strony realnie wyciąga nam pieniądze z portfela, z drugiej - cały czas proponuje dyskusję o tym, jakie to Otwarte Fundusze Emerytalne są niedobre, bo biorą wysoką prowizję, opłatę za zarządzanie aktywami, a w ogóle to jeszcze źle lokują pieniądze przyszłych emerytów - powiedział.

- To można było przez 3 lata zrobić. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. To, że są do poprawy różnego rodzaju regulacje odnośnie funduszy emerytalnych nie oznacza, że mamy dziś z kieszeni przyszłych emerytów wyjmować kilkadziesiąt miliardów złotych - podkreślił. Jak ocenił, główną przyczyną problemów budżetowych jest "niezdarność rządu".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »