Reklama

Gospodarka 2022. Co nas może zaskoczyć oprócz wysokiej inflacji?

Polska z Krajowym Planem Odbudowy czy bez, z inflacją ponad 10 proc., a może z dynamicznie schodzącą w granice celu inflacyjnego? Gospodarka realnie będzie się szybko rozwijała pomimo rosnącej inflacji, a może "podda się" w obliczu wysokich podwyżek cen energii oraz gazu i czeka nas ostre hamowanie? Niepewność - to słowo najlepiej opisuje ostatnie miesiące. I tak będzie wciąż w 2022 r. Dlatego Interia zapytała ekonomistów, co może nas w tym roku zaskoczyć pozytywnie, a co negatywnie.

Co dalej z inflacją? - to pytanie zadaje sobie dzisiaj chyba każdy. Jak radzić sobie będzie rynek pracy i czy czeka nas "ostre" hamowanie gospodarki? - ekonomiści rysują dla Interii gospodarczy obraz 2022 r. w jaskrawych barwach.

Niespokojne czasy

Brak porozumienia w sprawie środków z funduszu odbudowy z UE, powoduje, że - zanim odczujemy realne skutki w statystykach PKB - uruchomiona zostanie lawina dostosowań rynkowych: słabszy kurs walutowy, wyższa premia za ryzyko w obligacjach. Gospodarka ląduje w scenariuszu z wyższą inflacją i niższym wzrostem PKB, z bardziej pro-inflacyjną strukturą (mniej inwestycji) - ta niezbyt optymistyczna wizja jest oczywiście możliwa do wyobrażenia. Spór Polski z KE przeciągnął się na 2022 r. I na razie niewiele zapowiada, by miał się on szybko skończyć.

Reklama

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej pozytywne zaskoczenie gospodarcze w 2022 r. widzi właśnie w porozumieniu na linii Warszawa-Bruksela w sprawie KPO.

"Unia przestanie blokować nam środki z Funduszu Odbudowy i nie zacznie nam blokować "zwykłych" funduszy" - pisze. Dla niego negatywny scenariusz to natomiast sytuacja, w której "firmy nie znajdą punktu równowagi po zmianach w Polskim Ładzie i zacznie się "skurczowe" dopasowywanie, w tym ograniczanie produkcji, zmniejszanie zatrudniania, cięcia w inwestycjach". Oba wskazania - podkreśla jednak Soroczyński - są mało prawdopodobne. Jak tłumaczy: z europejskimi funduszami będą kłopoty i to narastające, a firmy sobie tak czy inaczej poradzą.

Największym zaskoczeniem minionego roku okazała się oczywiście najwyższa od blisko 21 lat inflacja. W listopadzie wyniosła ona 7,8 proc., w grudniu przekroczy pewnie wyraźnie 8 proc. A to jeszcze nie koniec wzrostów. W 2022 r. czekają nas kolejne rekordy.

Polski Instytut Ekonomiczny pisze w Tygodniku Gospodarczym, że analitycy systematycznie w 2021 r. mylili się co do bieżącej sytuacji inflacyjnej. "Inflacja zaskoczyła w tym roku aż 8 na 11 razy. Ponadto 5 razy dynamika CPI była wyższa od wszystkich dostępnych prognoz rynkowych" - zauważył PIE.

Mylili się praktycznie wszyscy: ekonomiści krajowi, instytucje międzynarodowe, Narodowy Bank Polski.

Gospodarczy rollercoaster

Cały 2022 r. może w niespodzianki obfitować - wszystko za sprawą utrzymującej się niepewności. Gospodarczy rollercoaster się jeszcze nie kończy.

Skoro pytamy jednak o zdarzenia niebędące scenariuszem bazowym, pokażmy na początku jak 2022 r. może wyglądać w warunkach, gdyby na dzisiejsze prognozy nie zadziałały nieoczekiwane czynniki.

W nowy rok wchodzimy z rozgrzaną gospodarką. Dynamika PKB w IV kw. 2021 r. - zdaniem głównego ekonomisty PZU - mogła sięgnąć 7 proc. (w ujęciu rocznym), a cały 2021 r. zamknąć się z wzrostem PKB rzędu 5,6 proc. Agencja ratingowa Fitch na początku grudnia podniosła prognozy na 2021 r. do 6,4 proc. (z 5,7 proc.).

Rok 2022 r. to już jednak hamowanie. Kolejne instytucje na przestrzeni ostatnich tygodni cięły prognozy PKB na kolejne 12 miesięcy: Pekao z 5 do 4 proc., PKO Bank Polski z 5,1 do 4, 1 proc., mBank z 4,8 do 4,2 proc. a PZU z 5 do 4,4 proc. Fitch z 4,5 na 4,3 proc.

Inflacja wciąż pozostanie wysoka. Tadeusz Kościński, minister finansów mówi o inflacji 7-8 proc. średniorocznie w przyszłym roku. NBP zaktualizował swoje prognozy do 7,6 proc. średniorocznie w 2022 r. Polski Instytut Ekonomiczny prognozuje 7,3 proc.

Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego wskazuje, że na plus zaskoczyć może w przyszłym roku "wzrost gospodarczy, a szczególnie inwestycje". Może się okazać, że rozmiary odłożonego popytu oraz siła bilansów firm i gospodarstw domowych są tak duże, że wyraźnie przeważą nad negatywnym wpływem presji kosztowej/inflacyjnej.

A na minus? "Inflacja, jeśli wtórne efekty dotychczasowego szoku inflacyjnego na świecie okażą się silniejsze, niż się w tej chwili wydaje" - odpowiada na pytanie Interii Bujak.

Jeśli mówimy o inflacji, to i o stopach procentowych musimy wspomnieć. Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła cykl zacieśniania w polityce pieniężnej. I nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Ale jak wysoko wzrosną stopy proc. to wciąż niewiadoma. Ich wysokość może być jednak niemały zaskoczeniem. Tak przynajmniej uważa Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

- Stopy procentowe na świecie i w Polsce, te oficjalne będące wynikiem decyzji banków centralnych, ale również poziom przyszłych stóp na koniec cyklu zacieśniania polityki pieniężnej, jakich spodziewają się rynki finansowe - to może być "zaskoczenie na plus" zdaniem Beneckiego. - Te rynkowe są zbyt niskie zarówno na rynkach rozwiniętych, jak również w Polsce. Biorąc pod uwagę powyższe podnieśliśmy prognozę docelowych stóp w Polsce do poziomu 4 proc. na koniec 2022 i 4,5 proc. na koniec 2023. - dodaje.

Globalne rynki są wciąż - tłumaczy Benecki - w starym reżimie, zakładają dosyć szybki powrót niskich inflacji i stóp (nawet w USA). - 2022 przyniesie skok oczekiwań dot. docelowych stóp w USA i strefie euro. W Polsce rynek wycenia niższe stopy docelowe niż w Czechach, przy mocniejszym PKB, inflacji i większej stymulacji fiskalnej, dlatego widzimy wyższe stopy na koniec cyklu niż widzi to dzisiaj rynek i konsensus ekonomistów - dodaje.

"Kurki grozy" czy "boom inflacyjny"

Ekonomistom na koniec roku zadaliśmy tylko jedno pytanie: "Co może być gospodarczym zaskoczeniem w roku 2022?". Przy czym poprosiliśmy o jedno wskazanie pozytywne i jedno negatywne.

Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku, który podjął "wyzwanie Interii" opisuje dwa scenariusze.

Scenariusz na plus to boom inflacyjny. "Gospodarka świetnie sobie radzi z wysokimi cenami (wysoki realny wzrost), bo wciąż jest sporo rezerw do wykorzystania (np. dużo oszczędności). Fundusze z UE spływają na czas i PKB wykręca kolejny 5-6 proc. rok. Inflacja zamienia się przy tym w stricte popytową i pozostaje w okolicach 10 proc. Problem bezrobocia przestaje istnieć. Duże podwyżki stóp procentowych" - wskazuje.

Scenariusz na minus to z kolei "kurki grozy", czyli kombinacja wysokiego wzrostu cen i niskiego wzrostu PKB. "Podwyżki nośników energii firmy przerzucają na konsumentów, a ci poddają się. Konkurencyjność polskich towarów znacząco spada. Niekorzystny (i bez potencjału szybkiej poprawy) mix energetyczny zniechęca inwestorów zagranicznych. Wzrost PKB istotnie spowalnia, ale utrzymuje się wysoka inflacja (egzogeniczna). Radykalizują się nastroje anty-unijne" - pisze Mazurek.

Monika Kurtek największe zaskoczenie na minus widzi w inflacji. - Inflacja, podobnie jak w 2021 r., może być w tej chwili niedoszacowana. Negatywnych zaskoczeń spodziewałabym się w szczególności po stronie cen żywności - ocenia. Na plus wskazuje natomiast rynek pracy. - Mimo wyhamowania tempa wzrostu gospodarczego, bezrobocie może nadal spadać. Trendy demograficzne są już tak niekorzystne i nieubłagane, że nawet pogorszenie koniunktury niekoniecznie musi przekładać się na wzrost bezrobocia - zauważa.

Inflacja w centrum uwagi

Tomasz Bursa, wiceprezes zarządu OPTI TFI i zarządzający funduszami wskazuje na inflację, ale w odróżnieniu od innych, widzi tu przestrzeń dla pozytywnego zaskoczenia. Inflacja może być niższa w drugiej połowie roku. - Zakładam, że ścieżka obniżki może być szybsza i inflacja w grudniu 2022 sięgnie 3-3,5 proc. głownie dzięki niższym cenom surowców energetycznych i stabilizacji cen żywności. To nadal wysoki poziom wzrostu cen ale wydaje się on już bardziej zbliżony do celów polityki pieniężnej i może wspierać notowania złotego szczególnie w odniesieniu do euro - ocenia Bursa.

Na minus - jego zdaniem - może zaskoczyć wzrost gospodarczy, który z powodu wysokiego wzrostu cen z pewnością wyhamuje na poziomie konsumpcji prywatnej a dalej niepewna sytuacja globalna może ograniczać popyt inwestycyjny. - Przy wydłużaniu się okresów zamrażania gospodarki wzrost gospodarczy w Polsce może obniżyć się do poziomu około 3 proc. - dodaje.

Tempo wzrostu gospodarczego w Polsce może negatywnie zaskoczyć w 2022 r. również zdaniem głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, który zauważa, że skok inflacji zmniejsza tempo dochodów do dyspozycji gospodarstw domowych w Polsce o nawet połowę, w stosunku do tego jak rosły one przez pandemią. To może uderzyć w konsumpcję.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium szanse na pozytywne zaskoczenie widzi w poziomie eksportu. "Wydaje mi się, że eksport może pozytywnie zaskoczyć. Polscy eksporterzy zaskoczyli już w 2021 roku, ponieważ zróżnicowana oferta towarowa eksportu, konkurencyjność cenowa i elastyczność wspierały wyniki eksportu. Z tych samych powodów w roku 2022 eksport może utrzymać przyzwoite wzrosty, pomimo spadku wzrostu globalnego" - odpowiada na pytanie Interii Maliszewski.

A negatywny scenariusz? "Mogę nie być oryginalny - inflacja. Przy mocnym rynku pracy, a to wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, ryzyko odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych jest znaczne. Może więc nie spadać w takim tempie jak się obecnie oczekuje. Szczególnie jeśli pandemia będzie powracać i zaburzenia w łańcuchach dostaw będą przedłużać się. To mogłoby wiązać się z koniecznością silniejszych niż obecne oczekiwania podwyżek stóp" - ocenia.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »