Reklama

GUS: Wynagrodzenia rosną aż miło

Przeciętne wynagrodzenie brutto w lipcu wyniosło 3.611,56 zł, co oznacza, że rdr wzrosło o 5,2 proc., a mdm wzrosło o 0,3 proc. - podał w środę Główny Urząd Statystyczny.

Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że wynagrodzenie w lipcu wzrosło o 4,5 proc. rdr, a w ujęciu miesięcznym wzrosło o 0,5 proc.

Przeciętne wynagrodzenie bez wypłat z zysku wyniosło w lipcu 3.571,92 zł i wzrosło rdr o 4,5 proc., a wobec czerwca spadło o 0,3 proc. GUS podał także, że w przedsiębiorstwach w lipcu było zatrudnionych 5.528,1 tys. osób, czyli o 3,3 proc. więcej niż przed rokiem i bez zmian wobec lipca. Analitycy prognozowali, że zatrudnienie w lipcu rdr wzrosło o 3,5 proc., a mdm wzrosło o 0,2 proc.

Kryzys wyhamuje wzrost płac

Prace sezonowe oraz sprzyjająca koniunktura gospodarcza korzystnie wpływały w ostatnich miesiącach na liczbę miejsc pracy oraz poziomy wynagrodzenia. Jednak z najnowszych danych GUS wynika, że zatrudnienie w polskich przedsiębiorstwach przestało rosnąć, a wzrost płac mocno wyhamował. W najbliższych miesiącach zawirowania na światowych rynkach będą stopniowo wstrzymywać wzrosty płac w Polsce i mogą spowodować spadek zatrudnienia.

Reklama

Poziom wynagrodzeń na przestrzeni ostatniego miesiąca uległ nieznacznej poprawie w wysokości 0,3% i wynosi obecnie 3611,56 zł. W porównaniu do lipca zeszłego roku obecny wynik jest lepszy o 5,2%.

- Obserwowana w ostatnich miesiącach poprawa wynagrodzeń zostanie stopniowo wyhamowana, ze względu na wzrastającą niepewność na rynkach światowych. Najnowsze dane podawane przez GUS nie opisują jeszcze wydarzeń z ostatnich tygodni, a więc nie informują o możliwości wejścia w drugą falę kryzysu. Polski rząd już zapowiada korektę PKB za trzeci i czwarty kwartał, a gospodarka Niemiec już weszła w fazę stagnacji. Są to wyraźne sygnały wskazujące zatrzymanie sprzyjających warunków dla rynków pracy - mówi Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service. - Dodatkowo, na przestrzeni ostatniego miesiąca mamy do czynienia ze słabnącą presją inflacyjną, która stanowi jeszcze jeden czynnik wpływający na hamowanie wzrostu płac. Gdy połączymy to z wizją kryzysu, przed którym stoją polscy przedsiębiorcy, to będziemy mieli do czynienia z zamrażaniem wynagrodzeń, w celu utrzymania konkurencyjności na rynkach - dodaje Tomasz Hanczarek.

Najnowsze dane publikowane przez GUS wskazują na zwiększenie poziomu zatrudnienia rok do roku w sektorze przedsiębiorstw o przeszło 3,7% do poziomu 5,528 mln osób.

- Najnowsze dane GUS wskazują na brak wzrostów zatrudnienia na przestrzeni ostatniego miesiąca, co jest nienaturalne w okresie wakacyjnym, kiedy wymiernie wzrasta popyt na pracowników. Jest to negatywny sygnał na zbliżające się miesiące, bo poziom bezrobocia po zakończeniu prac sezonowych może się podnieść w trzecim i czwartym kwartale" - podsumowuje Tomasz Hanczarek.

Bezrobocie osłabia presję płacową

Ekonomistka z banku PKO BP Karolina Sędzimir o środowych danych GUS, zgodnie z którymi przeciętne wynagrodzenie brutto w lipcu wyniosło 3611,56 zł, co oznacza, że rocznie wzrosło o 5,2 proc., a licząc miesięcznie o 0,3 proc.:

"To dane zgodne z naszą prognozą. Wydaje nam się, że wzrost wynagrodzeń w skali miesiąca wynikał przede wszystkim z czynników jednorazowych. Mieliśmy do czynienia z dodatkowymi wypłatami: nagrodami rocznymi i kontynuacją wypłat z zysku. Te ostatnie były znacznie wyższe, niż w poprzednich miesiącach, a także dużo wyższe niż w zeszłym roku.

Ze względu na to, że za wzrost wynagrodzeń w tej wielkości odpowiadają czynniki jednorazowe, w dalszym ciągu sytuacja na rynku pracy jest czynnikiem osłabiającym presję płacową. Nie widać przesłanek dla wzrostu inflacji z tego powodu.

Wzrost płac w drugim półroczu powinien oscylować między 5-6 proc. To nie jest poziom groźny z punktu widzenia inflacji. Przedsiębiorcy cały czas trzymają koszty w ryzach, a pracownicy, ze względu na sytuację na rynku pracy i wysokie bezrobocie, nie proszą zbyt często o podwyżki".

Dane o wynagrodzeniach pozytywne, a o zatrudnieniu złe

Główny ekonomista banku BZ WBK Maciej Reluga o środowych danych GUS, zgodnie z którymi przeciętne zatrudnienie w lipcu nie wzrosło względem czerwca 2011 r., a średnie wynagrodzenie brutto w lipcu wzrosło o 5,2 proc. (rdr) i o 0,3 proc. (mdm) oraz zatrudnienie:

"Spowolnienie wzrostu wynagrodzeń, w porównaniu z poprzednim miesiącem wynika z tego, iż w czerwcu mieliśmy nieco zawyżony efekt, związany z wyrównaniami wynagrodzeń w górnictwie, podwyżkami i bonusami. W sumie dane o wynagrodzeniach są zgodne z oczekiwaniami, może delikatnie pozytywnie, czyli nieco powyżej oczekiwań.

Dane te należy czytać razem z informacjami o zatrudnieniu, które były dużo ciekawsze i rozczarowujące. Pokazały one, że liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w lipcu zwiększyła się o zaledwie 2 tys. osób, a nie o ok. 10 tys. jak oczekiwano. W ubiegłym roku w lipcu zatrudnienie wzrosło o 14 tys. osób.

To pokazuje, że nie ma dużego wzrostu, jeśli chodzi o popyt na pracę. Jeżeli ten trend będzie kontynuowany, to oczywiście w dalszej perspektywie nie wspierałoby to popytu konsumpcyjnego. Póki co dynamika funduszy płac utrzymuje się na przyzwoitym poziomie i można oczekiwać, że w trzecim kwartale konsumpcja będzie rosła jeszcze całkiem przyzwoicie.

Jeżeli nie będzie przybywało miejsc pracy, a zatrudnienie nie będzie rosło, to wyższe oczekiwania inflacyjne nie będę się tak przekładać tak mocno na płace, jak tego wcześniej oczekiwano. Wzrost płac w okolicach 5 proc. nie stwarza zagrożenia inflacyjnego".

Wzrost wynagrodzeń dobrą wiadomością dla rynku pracy

Doradca zarządu PKPP Lewiatan dr Jacek Męcina o środowych danych GUS, zgodnie z którymi przeciętne wynagrodzenie brutto w lipcu wyniosło 3611,56 zł, co oznacza, że rocznie wzrosło o 5,2 proc., a licząc miesięcznie o 0,3 proc.:

"W ujęciu rocznym wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń w lipcu może cieszyć i jest dobrą wiadomością dla rynku pracy. Pozostaje jednak pytanie, jak sytuacja będzie się kształtowała w kolejnych miesiącach. I tu prognozy są już mniej optymistyczne. Już dane za lipiec pokazują, że pracodawcy niechętnie tworzą nowe miejsca pracy, obawiając się o przyszłą koniunkturę.

Przedsiębiorstwa są bardzo ostrożne w przyjmowaniu nowych pracowników. Ta sytuacja szybko się nie poprawi, jeśli nie nastąpi przyspieszenie inwestycji. Na razie sygnalizują to tylko duże firmy, małe i średnie ciągle nie są do tego skore. Niestety, na podejmowanie decyzji o inwestycjach negatywny wpływ może wywrzeć niestabilność i nerwowość na międzynarodowych rynkach finansowych.

Ponadto za kilka miesięcy kończy się okres obowiązywania ustawy antykryzysowej, wykorzystywanej przez wiele przedsiębiorstw. Skończy się więc okres subsydiowania zatrudnienia, a przede wszystkim możliwości bardziej elastycznego organizowania czasu pracy.

Dłuższe okresy rozliczeniowe czasu pracy pozwalają, zwłaszcza firmom produkcyjnym, lepiej zarządzać zasobami ludzkimi w sytuacji zmniejszania się portfela zamówień. Jeśli od 1 stycznia 2012 roku skończy się możliwość ustalania dłuższych okresów rozliczeniowych, może to oznaczać konieczność redukcji zatrudnienia w wielu firmach".

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: RDR | GUS | zarobki | Mieszkanie dla Młodych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »