Reklama

Handel w niedzielę - PIP szykuje falę kontroli

Państwowa inspekcja Pracy, a także przedstawiciele Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność" w weekend będą sprawdzali, czy są przestrzegane przepisy dotyczące ograniczenia handlu. 11 marca jest pierwszą niedzielą bez zakupów. Zdaniem ekspertów, najprawdopodobniej zostanie wydłużony czas pracy w piątki i soboty.

Reklama

Ustawa w tej sprawie zaczęła obowiązywać 1 marca.Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek zapowiada, że inspektorzy będą prowadzili kontrole w całym kraju. Ponadto w każdym okręgowym inspektoracie pracy mają być zorganizowane dyżury pod numerami telefonów podanymi na stronie internetowej takiego inspektoratu.

Można będzie na nie zgłaszać wszelkie nieprawidłowości. Kontrole zapowiada też przewodniczący sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ "Solidarność" Alfred Bujara. Mówi też, że jego związek będzie zabiegał o nowelizację przepisów, gdyż wiele z nich jest niejasnych i stwarza warunki do nadużyć. Minister Wiesław Łyszczek zaznacza, że w przypadkach nieoczywistych dla handlowców inspektorzy pracy będą udzielali instrukcji i będzie to potraktowane jako kontrola prewencyjna, bez kar.

Zgodnie z ustawą o ograniczeniu handlu w niedziele, w tym roku w każdym miesiącu handlowe będą po dwie niedziele w miesiącu, w 2019 po jednej na miesiąc, a od 2020 roku handlować będzie można siedem niedziel w roku. Te siedem wyjątków obejmie dwie niedziele przed Świętami Bożego Narodzenia, jedną przed Wielkanocą, oraz ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia.

........................

Rachunek zysków i strat zakazu

W marcu Polacy po raz pierwszy nie pójdą na zakupy w każdą niedzielę w związku z zakazem handlu. Na nowych regulacjach jedni sporo stracą - galerie handlowe, supermarkety czy osoby, które pracy najbardziej potrzebują. Są jednak tacy, którzy jeszcze więcej zyskają - ulice handlowe i sklepy internetowe.

Kto zyska a kto straci?

Stracą klienci, dla których niedziela była jednym z niewielu możliwych dni na zrobienie zakupów, oraz przedsiębiorcy, których biznesplany zakładały pracę 7 dni w tygodniu. Wyższy rachunek zapłaci także rynek pracy i centra outletowe, które największą odwiedzalność mają w sobotę i niedzielę. Nie na rękę wprowadzony zakaz jest również punktom gastronomicznym w centrach handlowych.

Są jednak beneficjenci, których nowe przepisy cieszą. Z pewnością są to ulice handlowe, na których może jeszcze bardziej rozkwitnąć gastronomia - kawiarnie i restauracje. Zyska sfera handlu internetowego, a co za tym idzie logistyka. Powstanie więcej małych centrów dystrybucyjnych.

5 faktów, obok których nie można przejść obojętnie

Po pierwsze, kawy nie napijemy się przez Internet ani w sobotę awansem za niedzielę. A to oznacza niekorzystny wpływ na punkty gastronomiczne w centrach handlowych.

Po drugie, w centrach handlowych najbardziej stracą osoby, które pracy najbardziej potrzebują: serwis sprzątający, ochrona czy studenci, którzy mogli pracować właśnie w weekendy.

Po trzecie, klienci się przyzwyczają i przeorganizują swoje przyzwyczajenia. Dany zakup można zaplanować i zrobić wcześniej lub dokonać go przez Internet. Na początku może to jednak budzić frustrację. Wzmożony ruch w sobotę będzie powodował korki, kolejki w sklepach i to może być uciążliwe dla klientów.

Po czwarte, jesteśmy narodem bardzo kreatywnym. Możemy spodziewać się różnych prób i sposobów obejścia zakazu (m.in. sklepy jako showroomy), ale należy pamiętać, że o markę trzeba dbać i wątpliwe jest aby pozwoliły sobie one na rozwiązania "półlegalne".

Po piąte, do tej pory pracownik nie pracował w każdą niedzielę - najczęściej w co drugą lub w jedną w miesiącu. W handlu jest rotacja i pracuje się w systemie zmianowym. Jednak handel w niedzielę oznacza zawsze najwyższe obroty, a co często za tym idzie, największe prowizje ze sprzedaży dla pracowników.

Magdalena Frątczak, Szef Działu Powierzchni Handlowych w CBRE

......................................................

Dziurawa ustawa o handlu w niedzielę weszła w życie. Z dnia na dzień rośnie liczba niejasności interpretacyjnych i niepewności. Okazuje się, że ustawa ma mnóstwo wyjątków, a jej wejście w życie wcale nie będzie oznaczało ograniczenia handlu w niedzielę, tylko zmianę jego struktury.

Prawdopodobnie skorzystają małe sklepy, które płacą najniższe pensje i najczęściej łamią prawa pracownicze. Okazuje się też jednak, że mogą zyskać te sieci handlowe, które wykorzystają luki w przepisach.

Nawet Państwowa Inspekcja Pracy zgadza się, że zakaz handlu można łatwo obejść. Podczas konferencji przedstawiciel PIP zgodził się, że sklepy na dworcach mogą być otwarte w siódmy dzień tygodnia. Jednocześnie eksperci wskazują, że wzrośnie rola sklepów internetowych, których nie obowiązuje zakaz. Inni rozważają zamianę sklepów w showroomy, w których można by było oglądać ekspozycję, a potem zamawiać towary przez internet.

Część sieci chce prowadzić sprzedaż w automatach, w których można by było nabyć talon na dany produkt, a następnie zrealizować go w miejscu nie będącym placówką handlową.

Jednocześnie najprawdopodobniej zostanie wydłużony czas pracy w piątki i soboty, a ze względu na wzrost liczby klientów, praca w te dni będzie dla pracowników cięższa. Na zakazie handlu stracą też ci, którzy pracować mogą głównie w weekendy, a wśród nich między innymi studenci dzienni. Dla wielu z nich to jedyna możliwość dodatkowego zarobku.

Ustawa nie jest więc korzystna ani dla konsumentów, ani dla pracowników, ani dla sprzedawców. Prowadzi ona do chaosu i arbitralności. Kilkanaście dni temu minister Elżbieta Rafalska zapowiadała, że wraz z Państwową Inspekcją Pracy będzie doprecyzować interpretację nowych rozwiązań. PIP nie jest jednak od naprawy złego prawa.

Złe prawo trzeba po prostu naprawiać. Dlatego jeżeli rząd jest otwarty na nowelizację przepisów o handlu w niedzielę, powinien napisać ustawę od nowa. Zamiast mnożyć zakazy przeplatane niezrozumiałymi wyjątkami, warto radykalnie podnieść wynagrodzenia za pracę w niedzielę. 2,5 razy wyższe wynagrodzenia za każdą pracę w niedzielę to znacznie lepsze rozwiązanie niż niedopracowana ustawa przeforsowana przez Solidarność i rząd.

Piotr Szumlewicz, ekspert i doradca OPZZ

........................

Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń

Zakaz nie będzie obowiązywał: w piekarniach, cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w handlu kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach, w zakładach pogrzebowych, w sklepach z pamiątkami, w sklepach z prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych, placówkach pocztowych.

Z zakazu wyłączono także placówki handlowe w zakładach hotelarskich oraz prowadzące działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku oraz placówki organizowane wyłącznie na potrzeby festynów, jarmarków i innych imprez okolicznościowych.

W niedziele zrobimy także zakupy w placówkach handlowych na dworcach, w portach i przystaniach morskich, w portach lotniczych, w strefach wolnocłowych, w środkach komunikacji miejskiej, autobusowej, kolejowej, rzecznej, morskiej i lotniczej, a także na morskich statkach handlowych, statkach powietrznych, platformach wiertniczych i innych budowlach morskich.

Spod zakazu wyłączono także sprzedaż ryb zarówno wprost "z burty" oraz z punktów pierwszej sprzedaży.

Handel w niedziele będzie także funkcjonował na terenie jednostek więziennych, wojskowych, w aptekach i punktach aptecznych, w zakładach leczniczych dla zwierząt, w hurtowniach farmaceutycznych, a także w zakładach leczniczych przeznaczonych dla osób wymagających całodobowego monitoringu.

Jeśli chodzi o sklepy działające na zasadzie franczyzy - właściciel będzie mógł otworzyć w niedziele placówkę tylko wtedy, gdy sprzedaż będzie prowadził "we własnym imieniu i na własny rachunek". Taka sama reguła będzie dotyczyła pozostałych właścicieli innych sklepów.

Od 1 czerwca do 30 września każdego roku kalendarzowego handel będzie mógł się odbywać we wszystkie niedziele w placówkach prowadzących handel częściami zamiennymi i maszynami rolniczymi. Zakaz handlu w niedziele nie będzie także obowiązywał na terenach rolno-spożywczych rynków hurtowych oraz w placówkach prowadzących skup zbóż, buraków cukrowych, owoców, warzyw lub mleka surowego.

Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi kara w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł, a przy uporczywym łamaniu ustawy - kara ograniczenia wolności.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

Dowiedz się więcej na temat: handel Polska | kodeks pracy | Państwowa Inspekcja Pracy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »