Reklama

J.K.Ardanowski ogłasza nabór na radców rolnych

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski poinformował, że ruszył konkurs na radców rolnych. Mają oni pomagać polskim rolnikom w eksporcie żywności na zagraniczne rynki.

Jan Krzysztof Ardanowski tłumaczył, że radcy rolni zostaną wysłani do stolic kilkunastu państw świata. Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił, że wybrane osoby otrzymają przeszkolenie.

Reklama

Kandydaci muszą jednak znać języki, być samodzielni i chętni do przeżycia takiej - jak mówił minister - przygody.

W wywiadzie dla TVP Info minister tłumaczył, że polskie rolnictwo ma charakter nadwyżkowy, dlatego eksport jest koniecznością. Aby zyskać nowe rynki zbytu, resort na przełomie roku wyśle w świat specjalistów.

"Chcemy, aby to byli ludzie znający języki przygotowani merytorycznie w wiedzę dotyczącą polskiego rolnictwa, cen produktów oraz logistyki. Jest to oferta przede wszystkim dla młodych ludzi. Nabór zostanie uruchomiony jeszcze we wrześniu" - powiedział minister Ardanowski.

Radcy rolni będą pracowali w regionach o dużym potencjale eksportowym. "Będą to Indie, Afryka Północna i Południowa, kraje Dalekiego Wschodu, Indochiny oraz Azja Środkowa" - mówił Jan Krzysztof Ardanowski.

Jan Krzysztof Ardanowski tłumaczył, że radcy rolni zostaną wysłani do stolic kilkunastu państw. W trwającym konkursie wybrane zostaną trzy osoby. Pojadą one do Indii, Republiki Południowej Afryki oraz Rosji.

W kolejnym naborze wyłonieni zostaną radcy rolni, którzy jako wysłannicy będą reprezentować Polskę w Azji Wschodniej, m.in w Chinach i Japonii, a także w krajach arabskich w Zatoce Perskiej i północnej Afryce.

"Polska będzie miała swoich przedstawicieli wszędzie tam, gdzie jest zapotrzebowanie na żywność. Będą oni pomagali przede wszystkim małym firmom" - mówił szef resortu rolnictwa.

Radcy rolni na przełomie roku trafią do 15-20 stolic na świecie.

Minister dodał, że chciałby utworzyć etaty radców rolnych "w najbardziej kluczowych krajach, w których Polska ma interesy rolnicze". Jak wyjaśniał, muszą tam być eksperci, którzy znają ofertę polskich zakładów, szczegóły jakości ich produktów czy terminy dostaw. Radcy mieliby pomagać właśnie tym mniejszym firmom w znalezieniu partnerów.

"Będę nawet szukał pewnych oszczędności w funkcjonowaniu resortu rolnictwa po to, by pomóc w tej skutecznej promocji za granicą" - zadeklarował Jan Krzysztof Ardanowski. Przypomniał też, że pomysł radców rolnych przy ambasadach pojawił się jeszcze w latach 2005-2007, kiedy był wiceministrem.

Podczas spotkania z mieszkańcami gminy Wagniec w województwie kujawsko-pomorskim minister zachęcał do zgłaszania kandydatur.

..............

Hodowla zwierząt futerkowych jest utrzymana, nie widzę jakiś szczególnych powodów żeby to zmieniać - mówi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Zapowiada zgłoszenie projektu ustawy, który ma zaostrzyć rygory hodowania tych zwierząt, także ze względu na ich dobrostan.

Szef resortu rolnictwa w tym tygodniu w radiu ZET był pytany o ewentualne wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych. W środę wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki ocenił, że myśli iż taki zakaz będzie przyjęty przez Sejm. "Jestem za tym, by ten przemysł został w Polsce zlikwidowany" - mówił wicemarszałek.

Chodzi o projekt nowelizacji przepisów, który w listopadzie ub.r. złożyli posłowie PiS. Zakłada on m.in. zakaz hodowli i chowu zwierząt na futra, zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, obowiązek oznaczania zwierząt, zakaz trzymania psów na uwięzi w sposób stały oraz kary za znęcanie się nad zwierzętami. Niedługo potem podobny w treści projekt wnieśli do Sejmu posłowie PO i Nowoczesnej.

Ardanowski przyznał, że tak w społeczeństwie jak i w jego partii, czyli PiS, jest spór o to, czy utrzymywać w naszym kraju hodowlę zwierząt futerkowych. Dodał jednocześnie, że nigdy nie ukrywał, że jest zwolennikiem utrzymania takiej produkcji.

"W tej chwili jest możliwość hodowania zwierząt futerkowych. Ja przygotowałem i zgłoszę na następnym posiedzeniu Sejmu radykalne zaostrzenie warunków utrzymania zwierząt. To jest to, co jest niezbędne" - poinformował.

Odnosząc się do słów Terleckiego wskazał, że "to jest zdanie marszałka". "Uważam, że jest to naturalny dział polskiego rolnictwa (hodowla zwierząt futerkowych - PAP). Warunki utrzymania zwierząt, kurczaków na fermach, bydła, świń muszą być jak najlepsze (...), jednak zwierzęta futerkowe są taką samą grupą zwierząt, którą człowiek ma prawo hodować" - stwierdził Ardanowski.

Dopytywany, czy przed wyborami samorządowymi można jednak spodziewać się jakiś ruchów w tej sprawie, minister powiedział, że "hodowla jest utrzymana, ja nie widzę jakiś szczególnych powodów żeby to zmieniać".

W lipcu szef resortu rolnictwa informował, że hodowla zwierząt futerkowych ma zostać utrzymana, przy jednoczesnym zaostrzeniu kryteriów dla ferm. Wyraził wówczas opinię, że "zaostrzenie kryteriów utrzymania zwierząt futerkowych na fermach jest wystarczającym zabezpieczeniem przed patologiami". Dodał, że będzie to międzynarodowa certyfikacja eliminująca tych, którzy w sposób patologiczny traktowali do tej pory zwierzęta.

Zapowiedział wtedy także odejście od zakazu tzw. uboju rytualnego. Przekonywał, że dla Polski ważny jest zwłaszcza rynek muzułmański, liczący około miliarda ludzi, którzy oczekują na taką żywność.

Dowiedz się więcej na temat: handel zagraniczny | rolnictwo | eksport | polska żywność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »