Reklama

Jest porozumienie ws. Grecji!

Jest porozumienie w sprawie Grecji - poinformował w poniedziałek rano premier Belgii Charles Michel, uczestniczący w szczycie strefy euro w Brukseli. Obrady w Brukseli skończyły się po prawie 17 godzinach. Strefa euro zgodziła się na rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowego programu pomocy dla Grecji o łącznej wartości do 86 mld euro.

"Porozumienie" - napisał Michel na Twitterze. Rzecznik Rady Europejskiej Preben Aamann ogłosił z kolei nieco wcześniej, że po przerwie w obradach przywódcy zbierają się, a na stole jest zrewidowana propozycja kompromisu w sprawie programu pomocowego dla Aten.

- Porozumienie ws. pomocy dla Grecji przewiduje, że kraj ten przekaże majątek wart do 50 mld euro do specjalnego funduszu, a pieniądze z prywatyzacji tego mienia trafią na spłatę długu i rekapitalizację banków - poinformował szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem.

W poniedziałek, po całonocnych negocjacjach, strefa euro zgodziła się na rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowego programu pomocy dla Grecji o łącznej wartości do 86 mld euro. - Częścią porozumienia jest utworzenie funduszu, do którego zostanie przekazany majątek - powiedział Dijsselbloem na konferencji prasowej. Fundusz spróbuje sprywatyzować ten majątek albo zarządzać nim tak, by na tym zarabiać - tłumaczył. - Te pieniądze trafią na zmniejszenie długu, a także na spłatę kosztów rekapitalizacji banków - dodał. Według Dijsselbloema greckie banki potrzebują zastrzyku kapitału w wysokości około 25 mld euro. Reszta pieniędzy z funduszu trafi w połowie na spłatę zadłużenia Grecji, a połowa na inwestycje we wzrost gospodarczy i miejsca pracy - poinformował Dijsselbloem. Fundusz będzie umiejscowiony w Grecji. Utworzenie funduszu zaproponowali Niemcy. Był to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów negocjacji między Grecją a pozostałymi członkami strefy euro.

Reklama

Według szefa eurogrupy grecki parlament ma bardzo szybko, jeszcze we wtorek lub w środę, przyjąć ustawy dotyczące kilku reform, co - jak powiedział - "pomoże odbudować zaufanie". "Całe porozumienie też wymaga poparcia parlamentu Grecji" - dodał.

Gdy to nastąpi, prawdopodobnie w środę odbędzie się telekonferencja eurogrupy, która da zielone światło dla uruchomienia wymaganych procedur w parlamentach niektórych krajów strefy euro. Następnie do końca tygodnia zapaść ma formalna decyzja eurogrupy i rady dyrektorów Europejskiego Mechanizmu Stabilności w sprawie rozpoczęcia negocjacji z Grecją.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker poinformował, że w ramach pakietu Grecja otrzyma zapowiedziany przez Komisję Europejską program inwestycyjny dla pobudzenia wzrostu i zatrudnienia na kwotę 35 mld euro. Juncker zapewnił, że wypracowany kompromis nikogo nie poniża.

- Nie ma ani przegranych ani zwycięzców - ocenił. - To typowo europejskie rozwiązanie - dodał.

Przywódcy strefy euro osiągnęli jednomyślnie porozumienie w sprawie Grecji. Poinformował o tym szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Chodzi o warunki otwarcia negocjacji z Atenami na temat nowego programu pomocowego, o czym rozmawiali przywódcy eurolandu. Obrady w Brukseli skończyły się po prawie 17 godzinach.

- Wszyscy są gotowi na program pomocowy dla Grecji z poważnymi reformami i finansowym wsparciem - poinformował Donald Tusk.

Ostatnia kwestia, jaka była trudna do rozwiązania, dotyczyła utworzenia specjalnego funduszu, który miałby przeprowadzić prywatyzację greckiego mienia. Jego utworzenie ma służyć spłacie zadłużenia Aten.

Niemcy chciały, aby fundusz opiewał na wartość 50 miliardów euro. Grecja podnosiła, że posiada majątek państwowy jedynie na wartość 17 miliardów. O ostatecznych ustaleniach przesądziły rozmowy w mniejszym gronie: szefa Rady Europejskiej, kanclerz Niemiec, francuskiego prezydenta oraz premiera Grecji, jakie odbyły się w ostatniej godzinie szczytu.

Zastrzeżenia ze strony Grecji budziła wcześniej także kwestia zaangażowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego w nowy program pomocowy. W ramach porozumienia szefowie państw i rządów eurolandu mają warunkować otwarcie negocjacji z Grecją od tego, czy do najbliższej środy władze w Atenach wprowadzą część najpilniejszych reform.

Chodzi między innymi o zmiany w systemie podatkowym, emerytalnym, odpolitycznienie administracji publicznej oraz podjęcie kroków na rzecz prywatyzacji. Dopiero na tej podstawie ministrowie finansów strefy euro będą mogli dać zielone światło dla rozpoczęcia negocjacji w sprawie nowego programu pomocowego.

_ _ _ _ _ _

Kraje strefy euro będą musiały się złożyć na pożyczkę dla Grecji - zapowiedziała premier Ewa Kopacz. Jej zdaniem w sprawie greckiego kryzysu strefa euro stoi przed "wielkim wyzwaniem".

Premier Ewa Kopacz była pytana w poniedziałek przez dziennikarzy o nieobecność Polski podczas spotkań przywódców krajów strefy euro dotyczących sytuacji w Grecji.

- Dziś nas tam nie ma; my nie płacimy (na Grecję - PAP). Tam są tylko ci, którzy są w strefie euro. My dzisiaj nie płacimy ani jednego euro na pożyczki dla Grecji - powiedziała.

- Dzisiaj to strefa euro, która niestety stoi przed wielkim wyzwaniem, ma olbrzymi kłopot, bo oprócz pierwotnych oczekiwań na poziomie 52 mld euro kolejnej pożyczki, już słyszę, że te oczekiwania są na poziomie powyżej 80 mld euro. Na tę pożyczkę kraje należące do strefy euro będą musiały się złożyć - dodała. W minionym tygodniu zagrożona bankructwem Grecja poprosiła strefę euro o wsparcie w wysokości 53,5 mld euro na okres trzech lat. Według dokumentu przyjętego w niedzielę przez ministrów finansów państw strefy euro, Grecja może potrzebować między 82 a 86 mld euro, aby pokryć swoje potrzeby finansowe.

Źródła dyplomatyczne poinformowały, że Ateny wciąż mają zastrzeżenia do uzgodnień. Sprzeciwiają się zapisowi, że udział Międzynarodowego Funduszu Walutowego w programie pomocy miałby być warunkiem wstępnym zgody eurolandu na nowe wsparcie. Drugie zastrzeżenie - jak wynika z nieoficjalnych informacji - dotyczy propozycji, by Grecja przekazała do specjalnego funduszu powierniczego majątek państwowy wart do 50 mld euro. Dochody z jego prywatyzacji byłyby przeznaczone na pokrycie spłat zadłużenia Aten. Dyplomaci podali, że Grecja byłaby w stanie zgodzić się na zapis o przekazaniu do funduszu majątku o wartości 17 mld euro.

OPINIE

Twarda postawa Unii Europejskiej wobec Grecji jest jak najbardziej zrozumiała. Trudno oczekiwać, że Wspólnota zgodzi się na wsparcie bankrutującego kraju, nie mając jakichkolwiek gwarancji przeprowadzenia niezbędnych reform - powiedział w radiowej Trójce ekonomista Ryszard Petru, lider stowarzyszenia NowoczesnaPL.

Jak mówił, państwa Unii, a zwłaszcza Niemcy zachowują się racjonalnie, bo bez reform Grecja będzie dziurą bez dna, do której pieniądze będą wsypywać europejscy podatnicy.

Petru wskazywał, że w przeszłości greckie władze nie wywiązywały się z zapowiedzi o zmianach. "Dlatego rozumiem postawę Niemiec, które mówią - no słuchajcie, uchwalcie te reformy to dostaniecie pieniądze" - podkreślał gość Trójki.

Pytany o możliwe skutki wyjścia Grecji ze strefy euro Ryszard Petru stwierdził, że są one w dużej mierze nieprzewidywalne. W jego ocenie jedno jest pewne - Grecy w takim przypadku bardzo zbiednieją. Ich nowa waluta wewnętrzna, a więc prawdopodobnie drachma bardzo się osłabi w stosunku do euro, co oznacza że wszystko co zaimportują z Unii stanie się dla nich dużo droższe.

Według ostatnich informacji, po kilkunastu godzinach szczytu eurolandu w końcu udało się osiągnąć porozumienie z Grecją. Jego szczegóły nie są jeszcze znane.

Dowiedz się więcej na temat: Grecja | Premier Belgii Charles Michel | strefa euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »