Jesteśmy krok od katastrofy

Polska bez prądu? To coraz bardziej realny scenariusz. Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki: - Pierwsze symptomy niedoborów będą widoczne już teraz. Podczas upałów na początku lipca rezerwa energetyki mocy sięgała zaledwie 300-400 MW, czyli tyle, ile może wytworzyć zaledwie jeden średniej wielkości blok energetyczny. To krok od katastrofy.

Kłopoty mogą pojawić się lada chwila. - Newralgiczne dla energetyki są gorące i suche dni w lipcu i sierpniu, kiedy zapotrzebowanie na moce może wzrosnąć ponad średnią nawet o 20 proc. - wyjaśnia Sławomir Krystek, dyrektor Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska.

Takiego skoku polski system nie wytrzyma. Co jest dla niego najgroźniejsze? Nie tylko pracujące na pełny regulator klimatyzatory, ale także mało wydajne systemy chłodzenia bloków energetycznych, które nie wystarczą, gdyby w kraju pojawiła się susza. Na domiar złego lato to tradycyjny czas remontów, kiedy spadają możliwości elektrowni. PSE Operator, firma odpowiedzialna za ciągłość dostaw prądu w kraju, przyznaje, że właśnie z tych powodów istnieje duże ryzyko ograniczeń dostaw energii. Najbardziej narażone na wyłączenia są wielkie aglomeracje i północno-wschodnia część kraju.

Reklama

Ale to przedsmak tego, co może nas czekać za kilka lat. Krzysztof Żmijewski, przewodniczący Społecznej Rady Konsultacyjnej Energetyki, były prezes PSE, ostrzega: "Niewielki, ale stały deficyt grozi nam od 2010 r., a od 2013 r. poważny kryzys".

Więcej w "Dzienniku"

INTERIA.PL/Dziennik
Dowiedz się więcej na temat: katastrofy | energetyki | blok energetyczny | bez prądu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »