Reklama

Kanada może poszukać bardziej przewidywalnych partnerów niż Chiny

Kanada i Chiny mianowały po wielu miesiącach swoich ambasadorów, odpowiednio w Pekinie i Ottawie, ale nie osłabiło to napięć między obydwoma krajami. Kanadyjscy eksperci analizują tymczasem, czy gospodarka Kanady może skutecznie funkcjonować bez Chin.

W grudniu 2018 roku, w reakcji na zatrzymanie przez Kanadę na wniosek USA wiceprezes Huawei Meng Wanzhou, w ChRL aresztowano pod pretekstem zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego dwóch Kanadyjczyków, a Pekin wprowadził restrykcje dla kanadyjskich firm. Następnie w styczniu Kanada odwołała ambasadora w Pekinie, zaś w czerwcu chiński ambasador w Ottawie został przeniesiony na inną placówkę.

Reklama

Dopiero w ostatni czwartek oba kraje ogłosiły przywrócenie ambasadorów: szefem misji dyplomatycznej Kanady w Chinach został Dominic Barton, doradca gospodarczy rządu, partner i dyrektor zarządzający firmy doradczej McKinsey. Nowym ambasadorem Chin w Kanadzie będzie Cong Peiwu, dyrektor ds. Ameryki Północnej w chińskim resorcie spraw zagranicznych.

Poprawy stosunków jednak nie ma. Rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang wezwał w czwartek Kanadę do "refleksji nad pomyłkami" i niezwłocznego uwolnienia wiceprezes Huawei. Jak jednak dodał, Chiny mają nadzieję, iż Barton może odegrać rolę w powrocie do normalnych relacji między obydwoma krajami.

Premier Kanady Justin Trudeau podczas transmitowanego na żywo spotkania z dziennikarzami "Toronto Star" powiedział, że "używanie arbitralnych aresztowań jako narzędzia do osiągania politycznych celów, międzynarodowych czy wewnętrznych, stanowi przedmiot troski nie tylko Kanady, lecz także naszych wszystkich sojuszników". Jednocześnie dodał, że choć Kanada będzie utrzymywała gospodarcze związki z Chinami, musi podchodzić do sprawy "bez złudzeń". "Chiny grają według odmiennych zasad i reguł niż my na Zachodzie" - podkreślił Trudeau.

Szef rządu mówił w podobnym duchu jak wielu kanadyjskich ekspertów, którzy uważają, że proces ekstradycyjny Meng z Kanady do USA i jego konsekwencje mogą potrwać wiele lat.

Dziennik "Globe and Mail" cytował najnowsze opracowanie ottawskiego think tanku Macdonald-Laurier Institute, w którym dr Duanjie Chen podkreśliła, że Kanada nie jest pierwszym krajem dotkniętym środkami chińskiego "przymusu ekonomicznego". "Rosnąca siła gospodarcza Chin sprawia, iż wierzą one, że mogą postępować wobec dowolnego kraju jak im się podoba. W związku z tym ustępowanie przed przymusem stosowanym przez Chiny, tak ekonomicznym, jak i innym, tylko ośmiela ten kraj i nadal będzie ośmielać, aż do zakwestionowania międzynarodowego porządku i norm" - napisała Chen.

Jej zdaniem Kanada może wykorzystać obecny kryzys dla przebudowania stosunków z ChRL, a najlepszym przykładem dla takich działań jest polityka Tajwanu, który rozwija handel i porozumienia z Indiami oraz innymi krajami Azji Południowej.

Macdonald-Laurier Institute opublikował pół roku temu inną analizę Chen - na temat ewentualnego powrotu do kanadyjsko-chińskich rozmów o umowie o wolnym handlu. Chen wskazywała w niej, że Chiny notorycznie naruszają reguły Światowej Organizacji Handlu (WTO) i podkreślała, że fundamentalne różnice w polityce obu państw będą barierą uniemożliwiającą zawarcie takiej umowy.

Eksperci wskazywali, że podpisana rok temu nowa północnoamerykańska umowa o wolnym handlu (USMCA) może stanowić dla Kanady powód do dywersyfikacji relacji gospodarczych. W umowie, której dotychczas nie ratyfikowały ani Kanada, ani USA, znajdują się zapisy ograniczające możliwość negocjowania umów o wolnym handlu z krajami o gospodarce nierynkowej - zwracali uwagę eksperci The China Research Partnership, będącym forum współpracy sześciu kanadyjskich instytucji zajmujących się badaniem relacji z Chinami.

"USMCA może być uważane za narzędzie, którego będzie używać rząd USA w eskalacji wojny handlowej z Chinami" - podkreślano w obszernej dyskusji na blogu forum. "Choć nowa umowa może stanowić najlepsze porozumienie, jakie Kanada mogła uzyskać, to jednak wskazuje na większą niż kiedykolwiek potrzebę dywersyfikacji rynków eksportowych przez Kanadę i opracowania własnej strategii międzynarodowej" - napisano.

Uniwersytet Kolumbii Brytyjskiej opublikował w marcu raport, który dowodzi wzbierającego krytycyzmu wobec Chin wśród Kanadyjczyków. "Jest wysoki poziom zaniepokojenia w związku z rosnącą obecnością Chin w Kanadzie, w sprawach takich jak dostępność domów i mieszkań, cyberataki i szpiegostwo, zagrożenia dla rynku pracy i kanadyjskiego sposobu życia" - napisano w raporcie.

W czwartek wicegubernator banku centralnego Kanady Lawrence Schembri podkreślił, że kanadyjska gospodarka wykazuje "pożądany stopień odporności" na negatywne wstrząsy, nawet jeśli wojna handlowa między USA a Chinami trwałaby długo i zaszkodziła globalnemu wzrostowi.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »