Reklama

Kaźmierczak opowiada się za nastawieniem +wait and see+

Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej opowiada się obecnie za nastawieniem +wait and see+ w polityce pieniężnej przynajmniej do publikacji lipcowej projekcji inflacji NBP. Jednocześnie zwraca uwagę, że RPP nie zawaha się z zaostrzaniem polityki pieniężnej jeśli zajdzie taka potrzeba, gdyż jest zdeterminowana walczyć z uporczywie utrzymującą się na podwyższonym poziomie inflacją.

"(...) My jesteśmy zdeterminowani kontynuować restrykcyjną politykę pieniężną, naprawdę nie zawahamy się przed zaostrzeniem polityki pieniężnej jeśli będzie taka potrzeba, ja nie twierdzę, że taka potrzeba jest i że podniesiemy stopy procentowe. Jeżeli miałbym się wypowiadać wyłącznie we własnym imieniu, przyjąłbym na razie strategię +wait and see+, przyjrzeć się sytuacji przynajmniej do następnej rundy prognostycznej, która będzie miała miejsce w lipcu. Nie ma potrzeby spieszyć się z podwyżkami, ale determinacja w walce z inflacją istnieje. Obowiązkiem RPP jest utrzymać wartość pieniądza, inne cele są wtórne. Problem wzrostu gospodarczego, problem bezrobocia są ważne, ale najważniejsza jest inflacja" - powiedział w poniedziałek wieczorem w TVN CNBC Kaźmierczak.

Reklama

"Tu mamy jeszcze wiele do zrobienia, ten poziom inflacji 4 proc., który trwa od dłuższego czasu, prognozy nie są optymistyczne, stąd nasza determinacja. To osłabienie wzrostu gospodarczego w Polsce nie jest jeszcze na tyle duże, aby zdusić presję inflacyjną" - dodał.

W ocenie członka RPP inflacja do końca tego roku utrzyma się na podwyższonym poziomie, a w okolicy celu inflacyjnego NBP znajdzie się dopiero w połowie 2013 roku.

"Jeżeli chodzi o inflację to wydaje się, że ma jednak charakter uporczywy, zanotowaliśmy wzrost w kwietniu. Nasze prognozy makroekonomiczne wskazują, że do miesiąca września inflacja będzie rosła, prognoza makroekonomiczna NBP mówi, że jeszcze w miesiącu wrześniu inflacja będzie oscylować w granicach 4,4 proc., w grudniu spadnie do 3,7 proc., a zatem nieco tylko poniżej 4 proc. Prognozy eksperckie o 0,2 pkt proc. podwyższają tę prognozę. Ta sytuacja nie może nas satysfkacjonować w żadnym razie" - podkreśla Kaźmierczak.

"W połowie przyszłego roku (inflacja obniży się do w celu NBP - PAP), tak mówią nasze prognozy, że inflacja spadnie do 2,8 proc., czyli mniej więcej będziemy blisko celu" - dodaje.

Zdaniem Kaźmierczaka pomimo spowolnienia dynamiki wzrostu PKB w tym roku tempo rozwoju gospodarki utrzyma się na poziomie około 3 proc.

"Na pewno widać już, jeśli chodzi o eksport netto, pewne spowolnienie. Jeżeli chodzi o czynniki wewnętrzne, widać stopniowy spadek dynamiki inwestycji i stagnację jeśli chodzi o konsumpcję globalną, ona jest na takim stabilnym poziomie 2-2,5 proc., to nas nie może zadowalać. Jeżeli przyjrzeć się prognozom wzrostu PKB, to na koniec roku on jeszcze będzie wynosił 3 proc. To jest ten dylemat, że wzrost jest przyzwoity, a inflacja uporczywa i co robić? Mamy nadzieję, że ten wzrost stóp procentowych nie wpłynie znacząco na wzrost gospodarczy, a na pewno będzie tłumił oczekiwania inflacyjne, będzie hamował efekty drugiej rundy, żądania płacowe. Taka jest logika tej decyzji (o podwyżce stóp procentowych w maju - PAP)" - powiedział.

"Ja sądzę, że jest szansa, aby 3 proc. wzrostu PKB utrzymać, tempo wzrostu produkcji jest takie jak oczekiwaliśmy. Będzie spowolnienie - ewidentnie, ale myślę, że wzrost w granicach 3 proc. jest do osiągnięcia" - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Rady Polityki Pieniężnej | and | potrzeba | Wait

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »