Reklama

Komunikacyjny kręgosłup kraju jest sparaliżowany

Koszmar czeka rodaków w drodze na urlop - ostrzega "Rzeczpospolita". W 400 miejscach rozkopane są drogi, a 1400 km torów jest w remoncie. Tymczasem "Dziennik Gazeta Prawna" ustalił, że chińska firma Covec powinna zapłacić 741 mln zł odszkodowania za niedokończoną budowę autostrady A-2. Rzecz w tym, że nie ma żadnego majątku w Polsce, a jej gwarancje bankowe opiewają na zaledwie 130 mln zł.

Droga przez mękę

Reklama

Według gazety, nawet o 155 minut dłużej będą podróżować koleją pasażerowie na linii Warszawa - Gdańsk.

W najbliższych tygodniach setki tysięcy osób ruszających na wakacje czeka szukanie objazdów na drogowej mapie. Jak Polska długa i szeroka, jest poprzecinana bowiem remontami dróg i torów kolejowych.

Sparaliżowany jest kręgosłup komunikacyjny kraju, bo prace trwają na wszystkich kluczowych trasach łączących południe z północą Polski. Np. na 84-kilometrowym odcinku "gierkówki" od Piotrkowa Trybunalskiego do granicy województwa mazowieckiego, kierowcy do dyspozycji mają tylko po jednym pasie ruchu, a na "siódemce" z Krakowa do Gdańska prowadzonych jest aż 25 remontów.

- Paraliż komunikacyjny nie skończy się wraz z końcem wakacji - mówi gazecie prof. Marek Sitarz z Politechniki Śląskiej. Jego zdaniem, trzeba niestety robić wszystko naraz, bo mamy mało czasu na wykorzystanie środków unijnych na modernizację komunikacji. "Szkoda, że nikt tego zawczasu nie zaplanował" - ubolewa naukowiec. O tym więcej w publikacji "Rzeczpospolitej".

Autostrada na słowo honoru

W tym tygodniu ma dojść dojść do rozmów ostatniej szansy między Chińczykami a Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Ale koniec może być jeden. Urzędnicy GDDKiA już oficjalnie poinformowali, że po opuszczeniu przez COVEC placu budowy, będą dochodzić od firmy astronomicznej kary w wysokości 741 mln zł. Z informacji zebranych przez gazetę wynika jednak, że są to puste groźby.

Chińska firma nie dysponuje takim majątkiem. Wygrywając przetarg w 2009 r. przedstawiła gwarancje bankowe na kwotę... 130 mln zł. - Gdzie był wtedy minister Cezary Grabarczyk i służby, które miały obowiązek dokładnie prześwietlić Chińczyków? - pyta były minister infrastruktury Jerzy Polaczek.

Polski przedsiębiorca powiedział "DGP", że w Szanghaju i Pekinie nie mógł znaleźć siedziby spółki. Gazecie zaś nie udało się dodzwonić pod chińskie numery telefonu podane na oficjalnej stronie COVEC. O tym obszernie dziś w publikacji "Dziennika Gazety Prawnej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »