Konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego. "Mam same dobre wiadomości"

- Mam dla państwa same dobre wiadomości. [...] Bardzo mi się podoba, że od kilku miesięcy mam same dobre wiadomości. Powiem tak, przez trzy ostatnie miesiące, a dwa w szczególności, inflacja stoi w miejscu - powiedział prezes NBP Adam Glapiński na konferencji dotyczącej oceny sytuacji ekonomicznej w Polsce. Dodał, że dwa ostatnie miesiące z rzędu inflacja miesięczna wyniosła zero przecinek zero (proc. - red.). Prezes NBP ogłosił również, iż Rada Polityki Pieniężnej zakończyła cykl podwyżek stóp procentowych. - Obniżek stóp spodziewam się w tym roku - dodał.

Adam Glapiński ogłosił podczas konferencji, iż RPP zakończyła cykl podwyżek stóp procentowych.

- Dzisiaj mam kolejny news do ogłoszenia. Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję, że kończymy cykl podwyżek - mówił.

- Oficjalnie ciągle byliśmy, cały czas, w cyklu podwyżek. Trzymaliśmy rękę na języku spustowym. Byliśmy gotowi podwyższyć stopy procentowe, gdyby coś się działo. Teraz odkładamy na bok tę broń - dodał.

Reklama

RPP może obniżyć stopy procentowe we wrześniu?

Adam Glapiński wskazał, iż "następnym ewentualnym krokiem jest oczywiście ruch w drugą stronę". - I powtarzaliśmy, wielu członków Rady mówiło [...] ja mówiłem o swoim osobistym stanowisku, że jeżeli inflacja zejdzie poniżej dwucyfrowej, że jeżeli będą przewidywania na następne kwartały czy nawet lata, że inflacja będzie spadać, to wtedy przyjdzie czas na obniżki. Te obniżki będą bardzo służyć wzrostowi gospodarczemu, który teraz jest słaby - powiedział.

- Spodziewam się, że to będzie w tym roku. Zobaczymy po wakacjach, jak się zbierzemy. W sierpniu nie ma posiedzenia decyzyjnego - dodał. 

Jakie warunki muszą być spełnione, żeby we wrześniu RPP zdecydowała się obniżyć stopy procentowe? 

- Jeśli będzie inflacja jednocyfrowa, jeśli projekcja na najbliższe kwartały i lata będzie z 90-procentową pewnością mówiła, że inflacja będzie spadać, to jest możliwa obniżka we wrześniu - wskazał. - Ale mówimy o spadku 0,25 pkt. proc. - dodał.

Odnosząc się do poziomu inflacji powiedział: - Marzę o tym, żeby we wrześniu była zdecydowanie jednocyfrowa i żeby ta projekcja dalej zakładała ten szybki spadek.
 
Glapiński odniósł się też do oczekiwań niektórych ekonomistów, którzy przewidują, że do końca 2023 roku możliwa jest obniżka stóp o 100 pkt. bazowych. Powiedział, że są to "wygórowane oczekiwania".
 
- W ogóle nie przychodzi mi do głowy nic takiego. Żadnych gwałtownych ruchów NBP nigdy nie wykonuje - podkreślił.

W swoim komentarzu podsumowującym konferencję Glapińskiego, ekonomiści z ING Banku Śląskiego wskazali, że "NBP werbalnie rozpoczął cykl obniżek stóp". Natomiast rzeczywista decyzja o cięciu stóp zostanie podjęta na wrześniowym posiedzeniu Rady.

Inflacja spada "na złamanie karku"

Adam Glapiński przypomniał, iż wczoraj Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o braku podwyżek stóp procentowych. - Takiej decyzji oczekiwał też tak zwany rynek - wskazał.

- Inflacja w Polsce wyraźnie spada. Bardzo szybko spada. Kiedyś użyłem takiego kolokwialnego określenia "spada na łeb na szyję". No to spada na łeb na szyję. Nawet powiedziałbym na złamanie karku spada - dodał.

- To nie jest nasza specyfika. Na całym świecie spada. Ale co najważniejsze, spada w naszym otoczeniu. W krajach, z którymi mamy największy kontakt, od których zależy nasz handel zagraniczny, nasza wymiana, które mają na nas największy wpływ. W czerwcu wynosi 11,5 (inflacja konsumencka w relacji rocznej, podane w procentach - red.) - zwrócił uwagę.

Prezes NBP zauważył, iż "to jest najniższy poziom od ponad roku". - W lutym jeszcze tego roku inflacja wynosiła 18 procent, 18 procent (dokładnie 18,4 proc. rdr - red.). Obecnie jest 11,5, czyli 7 punktów procentowych niżej - przypomniał.

- Inflacja w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To jest ważne porównanie. [...] Nie ma nic szczególnego w naszej inflacji. Nie należymy do liderów, nie należymy do tych, u których jest mniej - powiedział Adam Glapiński.

- Zarzucało się nam, że za późno rozpoczęliśmy podwyżki stóp procentowych. Przypominam, że podnieśliśmy stopy jako jeden z pierwszych krajów. Wcześniej zrobiły to tylko Czechy i Węgry. I w pierwszym roku trwania podwyżek te kraje miały wyższą inflację. Każdy kraj ma swoją specyfikę - mówił.

Inflacja chciwości. "70 proc. wzrostu cen w strefie euro wynikało z podwyżek marż"

Zdaniem Adama Glapińskiego, w Polsce 50 do 60 proc. podwyżek cen w 2022 r. było spowodowane windowaniem w górę marż i zysku przez przedsiębiorców i sieci handlowe.

- Nowa informacja, wniesiona spektakularnie przez szefową Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde, która nazwała to greed inflation, inflacją chciwości, jest taka, że w 2022 r. 70 proc. wzrostu cen w strefie euro wynikało z podwyżek marż zysku - powiedział prezes Narodowego Banku Polskiego.

Podał także, jakie są szacunki w przypadku Polski.

- Dla nas szacunek wynosi 50 do 60 proc. W Polsce 50 do 60 proc. podwyżek cen w 2022 r. było spowodowane windowaniem w górę marż i zysku przez przedsiębiorców i sieci handlowe. W sprzyjających okolicznościach, kiedy popyt wydawał się nieograniczony i ludzie byli gotowi kupować wszystko, przedsiębiorcy i handlowcy to wykorzystali i parli ceny do góry - powiedział prezes NBP.

Dodał, że w roku 2023 ten okres się skończył i teraz przedsiębiorcy będą mieli trudniejszy czas.

- Teraz będą rosły płace. Marża zysku się mniejsza, rynek już nie akceptuje podwyższania cen. Pieniądze zostały wydrenowane od konsumentów i przelane do rąk przedsiębiorców i handlowców, zamieniły się w zyski, a teraz jest trudniejszy czas. W drugiej połowie tego roku będą rosnąć płace realne i będą rosły koszty - wskazał Adam Glapiński.

Ocenił, że "poduszka nagromadzonych zysków" pozwoli zamortyzować ten wzrost kosztów. 

"Od drugiej połowy tego roku gospodarka powinna przyspieszać"

- Przewidujemy scenariusz miękkiego lądowania, jeśli chodzi o polską gospodarkę; tempo wzrostu PKB spadnie blisko zera, ale nie będziemy mieli recesji - powiedział Adam Glapiński. Od drugiej połowy tego roku nasza gospodarka powinna przyspieszać - dodał.

- Sytuacja na rynku pracy jest bardzo dobra. A jeśli chodzi o gospodarkę, to przewidujemy scenariusz miękkiego lądowania tak zwanego, czyli, że tempo wzrostu PKB spadnie blisko zera, ale nie będziemy mieli recesji i broń Boże wzrostu bezrobocia, chociaż pewne napięcia na rynku pracy mogą się pojawiać - mówił podczas konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński.

Jego zdaniem "byłby to najlepszy - i taki przewidujemy - model wyjścia polskiej gospodarki z wysokiej inflacji". Wskazał, że w niektórych krajach będzie głęboka recesja.

Jak mówił, zgodnie z projekcją NBP (bank przedstawi w poniedziałek) od drugiej połowy tego roku "powinna przyspieszać nasza gospodarka wraz z wygaszaniem efektów negatywnych szoków, które nastąpiły dwa lata temu".

Lipcowa decyzja RPP. Brak podwyżek trwa już 10 miesięcy

Podczas lipcowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na zmianę stóp procentowych. Główna stopa Narodowego Banku Polskiego (referencyjna) nadal wynosi 6,75 procent.  

Rada dziesiąty miesiąc z rzędu postanowiła nie podwyższać poziomu stóp procentowych. Wcześniej, na przestrzeni października 2021 r. i września 2022 r. RPP przeprowadziła cykl zacieśniania polityki monetarnej, który przełożył się na wzrost stóp o 665 pkt. bazowych.  

Jednak od ostatniej podwyżki przewodniczący Rady Adam Glapiński wskazuje, że władze monetarne są w trybie "wait and see", co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że RPP "czeka i obserwuje", jak kształtuje się sytuacja polskiej gospodarki.  

Jednocześnie na ostatnim posiedzeniu gremium zapoznało się z lipcową projekcją NBP. Jak wynika z komunikatu opublikowanego po decyzji RPP, prognoza banku centralnego zakłada silniejsze spowolnienie polskiej gospodarki niż miało to miejsce w marcowym badaniu.

NBP zaktualizował swoje prognozy. PKB Polski może być niższe niż zakładano na początku roku

Według najnowszej projekcji, PKB Polski w 2023 r. z 50-procentowym prawdopodobieństwem zmieści się w przedziale od -0,2 do 1,3 proc., natomiast w przyszłym roku w zakresie od 1,4 do 3,3 proc. Natomiast w marcowym raporcie prognoza NBP zakładała analogiczne odczyty na poziomie -0,1 do 1,8 proc. w bieżącym i 1,1-3,1 proc. w 2024 roku.  

Zmianie uległy także przewidywania banku centralnego dotyczące inflacji. Wedle lipcowej projekcji roczne tempo wzrostu cen w Polsce powinno zmieścić się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 11,1-12,7 proc. w 2023 r. i widełkach 3,7-6,8 proc. w 2024 roku. Jeszcze w marcu analogiczne prognozy zakładały odczyt na poziomie 10,2-13,5 proc. w bieżącym i 3,9-7,5 proc. w następnym roku.  

Oznacza to, że NBP zwiększył nieznacznie prawdopodobieństwo zrealizowania się scenariusza, w którym inflacja będzie bliska celowi banku centralnego w 2024 r., który wynosi 2,5 proc., z możliwym odchyleniem o 1 pkt. proc. w górę lub w dół.  

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Adam Glapiński | NBP | Rada Polityki Pieniężnej | stopy procentowe
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »