Reklama

Koniec "podwójnej irlandzkiej"? Oto, jak działa legendarna furtka podatkowa

"Podwójna irlandzka" jest symbolem międzynarodowych manipulacji podatkowych. Teraz Dublin zapowiedział, że zamierza wprowadzić gruntowne zmiany w strukturze podatkowej. Dzięki temu chce załatać dziurę, z której do tej pory korzystały międzynarodowe koncerny, starając się zaoszczędzić miliardy dolarów. Nie zdradza jednak szczegółów.

Oto, jak działa ta kontrowersyjna furtka.

Amerykańska spółka, nazwijmy ją "U Wujka Sama", udziela licencji na wykorzystanie swych dóbr intelektualnych spółce z Irlandii - np. "Grupie Szczęśliwa Koniczyna". Ta ostatnia zarejestrowana jest jednak w raju podatkowym - np. na Bahamach.

Firma przekazuje pozyskane prawa patentowe innej irlandzkiej firmie, niech będzie to "Bajer i Synowie". Ta ma już swoją siedzibę w samej Irlandii.

Spółka zarabia, jednak płaci prawie zerowy podatek. Od opodatkowania w Irlandii można bowiem odpisać tantiemy i inne opłaty, które ponosi "Bajer i synowie" na rzecz "Szczęśliwej Koniczyny". Te są zaś w rzeczywistości całym zyskiem wypracowanym przez "Bajera". Operująca w raju podatkowym "Koniczyna" podatku, oczywiście, nie płaci.

Reklama

Podatku nie płaci też "U Wujka Sama", gdyż jego zysk został wypracowany poza Stanami Zjednoczonymi.

W zeszłym roku największe amerykańskie firmy zarobiły w ten sposób 1,95 biliona dolarów. To o prawie 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Amerykański fiskus traci na takich operacjach nawet 90 mld dolarów rocznie.

Źródło: Bloomberg/x-news

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »