Reklama

Krociowe zyski z "rzadkiej ziemi"

Cena tzw. ziem rzadkich - grupy minerałów zawierającej 17 pierwiastków chemicznych, występujących najczęściej w formie tlenków, węglanów i krzemianów, wzrosła siedmiokrotnie na przestrzeni 6 miesięcy.

Stało się to z powodu zmniejszenia przez Chiny kwot eksportowych na ten surowiec aż o 72 proc. Ziemie rzadkie występują powszechnie na całym świecie, jednak tylko w niewielu miejscach (głównie w Chinach) ich wydobycie jest opłacalne.

Chiny są światowym monopolistą, ponieważ kontrolują ponad 95 proc. światowej produkcji ziem rzadkich (rynek o wartości 1,2 mld dolarów). Z tego też względu zmniejszenie eksportu przez Państwo Środka powoduje drastyczne ograniczenie jego podaży na rynku globalnym, co w konsekwencji sprzyja dynamicznym wzrostom cen. Na świecie utrzymuje się wysoki popyt na tego rodzaju surowiec.

Reklama

Jest on wykorzystywany w produkcji wielu przedmiotów codziennego użytku (dysków twardych, telewizorów plazmowych, smartfonów, telefonów komórkowych, laserów, radarów, urządzeń rentgenowskich, elementów turbin wiatrowych, silników samochodów hybrydowych i wielu innych urządzeń wysokiej technologii). Mają one więc zastosowanie w gałęziach przemysłu, które bardzo dynamicznie się rozwijają i wykazują coraz większe zapotrzebowanie na tego typu surowce. Na szczególną uwagę zasługują, w ostatnim czasie mocno promowane i rozwijane, technologie zielonej energii.

Z uwagi na ogromną zwyżkę ceny ziem rzadkich, każdego inwestora z pewnością zainteresuje, w jaki sposób można wykorzystać silny trend i partycypować we wzrostach tego unikalnego surowca. Niestety na chwilę obecną nie ma instrumentu finansowego w Polsce, ani na świecie, który bezpośrednio opierałby się na cenach ziem rzadkich. Jedyną możliwością jest kupno akcji jednej z 12 spółek, które w większości zajmują się poszukiwaniem i wydobyciem tego surowca (tabela poniżej).

Większość z nich notowana jest na jednej lub kilku giełdach: amerykańskiej (NYSE), australijskiej (ASX) oraz kanadyjskiej (TSX). Tylko dwie z nich zajmują się produkcją wyrobów gotowych. Molycorp wytwarza elementy wykorzystywane w technologiach czystej energii oraz przemyśle militarnym, natomiast Great Western Minerals, produkuje stopy metali wykorzystywane w przemyśle samochodowym oraz lotniczym. Z pozostałych firm profilem działalności wyróżnia się Dacha Strategic Metals, która jest spółką inwestycyjną, zajmującą się kupnem metali oraz ich handlem.

Analizując powyższy wykres możemy zauważyć, że zagregowany indeks cenowy ww. spółek znajduje się w silnym i stabilnym trendzie wzrostowym (pomijając płytką, jednorazową korektę w II kwartale). Średnia stopa zwrotu omawianych spółek wyniosła około 216 proc.! Wyjątek stanowi Dacha Strategic Metals, która jako jedyna nie może poszczycić się trzycyfrową stopą zwrotu. W tym przypadku inwestorzy doświadczyli dwucyfrowej straty (-69 proc.). Najlepszy półroczny wzrost osiągnęły walory Rare Elements (360 proc.). Również bardzo ciekawą spółką jest Molycorp, który notowany jest zaledwie od 30 lipca 2010 i od tego czasu wzrósł już o 260 proc.!

Półroczne stopy zwrotu z tych spółek wyglądają bardzo zachęcająco. Sprawdźmy więc, jak wypadły na tle odpowiedniego benchmarku. Za punkt odniesienia można przyjąć World Mining Index, a więc światowy indeks wydobywczy, skupiający najważniejsze spółki z tego sektora na świecie. Indeks ten w okresie ostatnich 6 miesięcy wzrósł "zaledwie" o 16 proc., osiągając jednocześnie w połowie października historyczne maksimum. Nie mniej jednak rezultat ten w porównaniu do wyniku ww. spółek wypada dość mizernie.

W tym samym czasie cena złota wzrosła o około 20 proc., srebra i palladu o 27 proc., miedzi o 12 proc. Widzimy więc, że na najbardziej popularnych surowcach zarobilibyśmy średnio około 11-krotnie mniej niż na spółkach wykorzystujących ziemie rzadkie!

Zmniejszenie przez Chiny kwot eksportowych spotkało się z ostrą reakcją na całym świecie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, które są największym importerem ziem rzadkich. Amerykanie oskarżają Chiny o blokowanie dostaw tego surowca.

Państwo środka z kolei spokojnie odpiera te zarzuty i deklaruje dalsze dostawy na globalne rynki jednak z zachowaniem obecnych ograniczeń. Chiny twierdzą, że limity kwot eksportowych spowodowane są zamknięciem części kopalń, które najbardziej zagrażają środowisku oraz wynikają z konieczności ochrony kończących się złóż. Służą też potrzebom zaspokojenia dużego popytu krajowego.

Według prognoz The Institute for the Analysis of Global Security oraz spółki Molycorp, w 2012 roku chiński popyt krajowy na ziemie rzadkie zrówna się z krajową produkcją. Taki scenariusz oznacza praktycznie zanik podaży ziemnego surowca na rynku globalnym. Specjaliści przewidują, że do 2014 roku popyt globalny przekroczy 200 tys. ton rocznie. Co ciekawe, obecnie wynosi 134 tys. ton rocznie, przy podaży na poziomie 124 tys. ton, a niedobór pokrywany jest z zapasów.

Specyfika rynku ziem rzadkich powoduje, że panująca tu sytuacja z pewnością będzie bardzo ciekawa w najbliższych latach i zapewne dostarczy inwestorom oraz producentom wielu emocji. Prawdopodobnie umożliwi im też osiągnięcie ponadprzeciętnych stóp zwrotu. O ile oczywiście nie zostanie niespodziewane odkryte nowe bogate źródło tego surowca. Wysokie ceny bardzo zachęcają do podjęcia badań eksploracyjnych.

Tomasz Gołyś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »