Reklama

Księżna Kate - biznes na Wyspach

Wiosną 2011 r. relację na żywo z uroczystego ślubu Williama i Kate oglądało ponad 2 mld ludzi na całym świecie. W grudniu 2012 r. świat oszalał ponownie - pałac Buckingham potwierdził, że para spodziewa się dziecka, co miało natychmiastowy oddźwięk. Zainteresowanie nie powinno dziwić - to urealnienie bajki o zwykłej dziewczynie i królewiczu... a w tle ogromny biznes.

Większości ludzi Wielka Brytania kojarzy się z monarchią, istnieniem kraju, gdzie pojęcia "król", "królowa", "książę" nie należą do historii. Monarchia to najstarsza świecka instytucja w Wielkiej Brytanii, z ponad 1000-letnią historią przerwaną na jedenastoletni okres republiki (1649-1660). Tytuł królewski dziedziczy się; po śmierci monarchy na tronie zasiada jego najstarszy syn lub najstarsza córka, jeśli monarcha nie posiada męskiego potomstwa. Panujący jest równocześnie głową kościoła anglikańskiego, dlatego też musi być protestantem.

Pobierz: darmowy PIT 2012

Reklama

Publiczne i prywatne życie współczesnej brytyjskiej rodziny królewskiej od wielu już lat stanowi jeden z ulubionych tematów dla prasy brukowej na świecie. Publikowane są coraz to nowsze, oficjalne i nieoficjalne, biografie członków rodziny (szczególnie tragicznie zmarłej lady Di).

Obecni ulubieńcy to księżna Catherine i książę William - można powiedzieć młodsza wersja pary sprzed lat - lady Diany i księcia Karola. Wiele wskazuje na to, że ich przyszłość może ułożyć się szczęśliwiej. Parę łączy silne uczucie, co zauważają obserwatorzy, a ta tego nie ukrywa.

Pałac Buckingham dzięki księżnej Kate zwiększył obroty

Wystawiona na widok publiczny w pałacu Buckingham suknia ślubna Kate Middleton, obecnie księżnej Cambridge Catherine, przyciągała tłumy dodatkowych turystów latem ub. r. i przysporzyła pałacowi dodatkowych obrotów, m.in. ze sprzedaży biletów i pamiątek.

Królowa udostępniła pałacowe wnętrza zwiedzającym po pożarze zamku Windsor mającym miejsce w 1992 r. - teraz przyciąga on turystów z całego świata. Dochody przynosi również sprzedaż pamiątek, albumów i książek. Trudno jednak jest oszacować, czy te dochody przewyższają kwoty przeznaczone na utrzymanie rodziny królewskiej (wydatki królowej i rodziny finansowane są z tzw. Civil List - pieniędzy podatników).

W ubiegłym sezonie turystycznym rezydencję Elżbiety II w porównaniu z poprzednim rokiem odwiedziło aż 191 tys. osób więcej. Silnym magnesem dla tłumów (według tygodnika "Sunday Telegraph") była suknia, którą Middleton miała na sobie w opactwie westminsterskim 29 kwietnia 2011 r. w dniu ślubu z wnukiem Elżbiety II księciem Williamem.

Pałac Buckinghamu zarobił w roku ubiegłym 10 mln funtów na biletach, czyli o 3,5 mln więcej niż w 2010 r. Sprzedaż pamiątek również imponująco wzrosła o 1,7 mln funtów do poziomu 3,87 mln funtów.

75 proc. sprzedaży internetowego sklepu w pałacu to pamiątki ubiegłorocznego ślubu księcia Williama i tegorocznego jubileuszu 60-lecia panowania Elżbiety II.

Zarobić na młodym królewiczu

Nagłówki gazet informujących o ciąży księżnej Kate jeszcze pachniały świeżością w kioskach, a twórcy pamiątek już 24 godziny po upublicznieniu informacji rozpoczęli produkcję kubków "Royal Baby 2013" (informacja BBC News).

Firma Emmy Bridgewater jako pierwsza ruszyła z produkcją kubków poświęconych nienarodzonemu jeszcze dziecku. Przygotowano białe, niebieskie i czerwone kubki z napisem "Królewskie Dziecko 2013". Kiedy już niemowlę przyjdzie na świat, wypuszczą podobne z jego/jej imieniem.

Mark Thomas, dyrektor wytwórni kubków w Emma Bridgewater w rozmowie z BBC mówił, że reakcja firmy była szybka, gdyż bazują na wzorach już u nich dostępnych.

Rynek na produkty, gadżety tego typu jest ogromny - co potwierdził ślub Williama i Kate. Produkować pamiątki zamierza wiele brytyjskich firm, spodziewając się dużego zarobku. Analitycy rynku detalicznego w Wielkiej Brytanii przewidują, że zbyt jest pewny dzięki wielkiej popularności rodziców królewskiego dziecka.

Bukmacherzy przyjmują zakłady na imię dziecka Kate

Po wiadomości o ciąży księżnej Cambridge Catherine bukmacherzy przystąpili do przyjmowania zakładów, jakie imię będzie nosić przyszły książę lub księżniczka. Najczęściej typowanymi imionami są Franciszka i Jan (9:1) oraz Karol, Wiktoria i Jerzy (10:1). Można też obstawić to, jaki kolor włosów będzie miało dziecko - (6:1), że będzie rudzielcem. W proporcji (11:10) obstawia się, że dziecko będzie chłopcem lub dziewczynką.

Przewidującym, którzy obstawili 2013 r., jako rok urodzin pierwszego dziecka Williama i Kate bukmacherzy będą wypłacać wygrane już teraz.

Według tradycji potomkom rodziny królewskiej nadaje się takie imiona, jak Jakub, Edward, Karol, Jerzy, Maria lub Elżbieta. W przypadku Williama i Kate chodzi o imię stosowne dla przyszłego monarchy, więc jest to sprawa wagi państwowej.

Jeśli ze związku urodzi się dziewczynka, niewykluczone jest, że otrzyma imię Diana na pamiątkę po księżnej Dianie Spencer (Dianie księżnej Walii) - matce Williama.

W przypadku chłopca, w grę wchodzi imię Filip ze względu na małżonka Elżbiety II, 91-letniego księcia Edynburga, Karol - przez wzgląd na księcia Walii Karola, obecnego następcy tronu oraz Harry - po stryju. Możliwe jest też nadanie dziecku imienia w uznaniu dla kogoś z rodziny Kate.

Rozważane będzie zapewne nadanie imiona walijskiego lub szkockiego. Książę William służył w bazie RAF-u Valley w płn. Walii, a w szkockim St. Andrews książęca para poznała się na studiach.

W grę wchodzi także imię historycznie związane z Cambridge.

Medialne szaleństwo wokół Williama i Kate

W kilka dni po tym, jak w Londynie poinformowano o ciąży księżnej, w pracowni szopek Di Virgilio w odległym Neapolu pojawiły się figurki ciężarnej księżnej i księcia Williama. Di Virgilio słynie z figurek do szopek przedstawiających osobistości świata polityki, kultury i sportu, o których głośno jest w mediach. Figurki brytyjskiej pary książęcej wyrzeźbił w ciągu doby. Umieścił je w szopce w witrynie swej pracowni. Codziennie dzieło oglądają tysiące Włochów i zagranicznych turystów.

Producenci pamiątek zarobili rok wcześniej na ślubie Williama i Kate blisko 200 mln GBP (ponad 1 mln zł - przyp. red.; dla porównania sprzedaż pamiątek związanych z olimpiadą i jubileuszem królowej Elżbiety zasiliła gospodarkę brytyjską ponad 300 mln GBP).

Każda informacja wokół pary przyczynia się do uruchomienia produkcji pamiątek, gadżetów i handlu nimi.

Garderoba Kate Middleton

Na ubrania Kate Middleton wydała w tym roku 35 tys. funtów, czyli około 180 000 zł. Za te przyjemności płaci teść księżnej - książę Karol. Wydatki te spowodowały lawinę komentarzy. Jedni o sumie mówią astronomiczna, a o księżnej - rozrzutna, inni doceniają, że choć Kate lubi pokazywać się w kreacjach od Alexandra McQeena, Rolanda Moureta, Matthew Williamsona czy Jenny Peckham, regularnie widywana jest również w powszechnie dostępnych i tanich markach sieciowych: Zara, Whistles czy Reiss. Zwrócono także uwagę, że nie boi się pokazywać w tej samej kreacji kilka razy w niewielkich odstępach czasu. Jest niezwykle skuteczną reklamą kupowanych produktów. Wystarczyło, że kilka razy wystąpiła w zeszłym roku w ubraniach z kolekcji firmy Reiss, by ta zyskała sławę i wykazała dwukrotny wzrost zysków: z 4,3 mln do 8,5 mln funtów.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kate zarabia miliony dla Wielkiej Brytanii

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kate wydała roczną pensję Williama... na ciuchy

OBEJRZYJ: Kate i William w galerii figur woskowych Madame Tussaud's w Londynie

Kate Middleton nigdy nie korzysta z rabatów, jakie oferowane są osobom publicznym. Zawsze płaci regularną, obowiązującą wszystkich cenę. Nie przyjmuje prezentów, a garderobę wybiera sama, nie korzystając z porad stylisty.

Bogdan Sadecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »