Reklama

LIBOR - zwierciadło rynku zniekształcające obraz rzeczywistości

Podejrzenia w kwestii manipulowania LIBOR'em stawiają pod znakiem zapytania praktyki banków w okresie kryzysu. Instytucje finansowe znalazły się w krytycznym punkcie w stosunkach z opinią publiczną, a podjęte przez sektor nadzoru działania mają odbudować naruszone, po raz kolejny zaufanie.

Stopa procentowa kredytów udzielanych na rynku międzybankowym w Londynie - LIBOR (London Interbank Offered Rate) to jeden z najważniejszych rynkowych wskaźników, którego wartość ustalana jest dynamicznie wraz ze zmieniającą się sytuacją ekonomiczną. Odzwierciedla on cenę pieniądza na świecie i stanowi dzisiaj nieodzowną część rynku finansów. Przyjmuje się, że wartość wszystkich kontraktów powiązanych z wartością LIBOR sięga setek bilionów USD (coraz częściej mówi się, że same derywaty finansowe powiązane z indeksem mają wartość 800 bln USD). Zmiana wskaźnika o jeden punkt procentowy to zysk/strata sięgająca kilkudziesięciu miliardów dolarów.

Specyfika indeksu

Reklama

Stopy procentowe LIBOR wyliczane są dla 10 walut w 15 przedziałach czasowych (od jednego dnia do roku) przez cztery główne banki, mające globalny charakter działalności: Bankers Trust, Bank of Tokyo, Barclays i National Westminster. Podobny system miał w zamyśle znacznie zbliżyć wartość indeksu do rzeczywistych warunków rynkowych. Niemniej, to co funkcjonowało sprawnie i bez zastrzeżeń przez dwie dekady, stało się doskonałym narzędziem w rękach spekulantów w okresie po 2008 roku.

Związane jest to z samą specyfiką indeksu i dwoma aspektami, na które należy zwrócić uwagę. Po eskalacji kryzysu, w momencie gdy banki dotkliwie odczuły jego skutki, nastąpiło istotne oddzielenie koniunktury rynkowej od praktyki działania banków, koncentrujących się przede wszystkim na utrzymaniu swojej pozycji wpływowego "giganta" na międzynarodowej arenie. Jeszcze poważniejszym problemem jest jednak potrzeba pozostania na rynku za wszelką cenę, gdyż ich upadek miałby poważne konsekwencje dla światowej gospodarki. LIBOR zatem od początku kryzysu nie tylko został oderwany od rynkowej rzeczywistości, ale zaczął być traktowany także, jako sposób wpłynięcia na gospodarkę poprzez fałszowanie realnej stopy procentowej kredytów.

Indeks oparty na osądach poszczególnych banków doskonale się do tego nadawał. Istotnym czynnikiem wpływającym na wartość stopy procentowej LIBOR ma pomijany często aspekt rzeczywistości finansowej - zaufanie. Po upadku Lehman Brothers banki przestały sobie ufać, czego wyrazistym dowodem jest czas udzielanych pożyczek. Przeważająca większość ma termin zapadalności na jedną noc (tzw. overnight). Brak zaufania wpływa także bezpośrednio na koszt pieniądza, w którego wartość wliczone jest znacznie wyższe ryzyko kredytowe, niż przed 2008 rokiem.

Zakres manipulacji

Światowa gospodarka najgorsze momenty kryzysu ma prawdopodobnie już za sobą. Nie oznacza to jednak, że instytucje nadzorujące i kontrolujące rynek nie będą wracać do tamtego okresu. Najważniejszym powodem ponownie okazuje się złożoność i wielopłaszczyznowość podstaw kryzysu z lat 2008/2009. Zawiodły nie tylko praktyki rynkowe, ale coraz częściej zwraca się uwagę na nadużycia głównych instytucji finansowych i zaniedbania samych regulatorów rynku. Najwyrazistszym przykładem są praktyki manipulowania stawkami LIBOR'u. Do podobnego działania przyznał się Bank Barclays, za co został ukarany rekordowo wysoką karą 290 mln funtów. Manipulacje indeksem mają szerokie konsekwencje w świecie finansów. Pod presją niewłaściwych ustaleń stóp procentowych znalazł się nie tylko finansowy sektor międzybankowy, ale pośrednio także indywidualny klient banku, czy przedsiębiorca. Pierwsze podejrzenia o manipulowanie wartością LIBOR pojawiły się jeszcze w 2008 roku. Wtedy też Fed zwrócił się do Bank of England o zbadanie podejrzeń związanych z nieprawidłowym ustalaniem stopy procentowej i nadużyciami w tej kwestii. Niepokojący był rozdźwięk między instrumentami pochodnymi zabezpieczającymi przed ryzykiem kredytowym (Credit Default Swaps), czy de facto określającymi ryzyko upadłości banków, które znacznie wzrosły, w czasie gdy LIBOR zmieniał się praktycznie niezauważalnie.

Wszystkie środki dozwolone?

Siła indeksu LIBOR wynika przede wszystkim z jego uniwersalności, przez co wykorzystywany jest do wyznaczania oprocentowania kredytów, pożyczek krótkoterminowych, obligacji i instrumentów pochodnych. Szczególną uwagę należy zwrócić na te ostatnie, gdyż ich korelacja ze stawką LIBOR jest bardzo wysoka, a przy tym pozwalają zarabiać zarówno na wzrostach, jak i spadkach wartości. Daje to zatem wręcz nieograniczone możliwości spekulacji i wpływania na rynek. Niemniej ustalenie, kto zyskał, a kto stracił na aferze z LIBOR'em jest niezmiernie trudne. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest działanie nakierowane na fałszowanie rzeczywistego obrazu finansów w dobie kryzysu. Wiąże się to bezpośrednio z manipulowaniem instytucjami nadzorującymi, wymuszając sztucznie dodatkowe regulacje, bądź zaniechanie ich wprowadzenia. Afera z LIBOR'em nie jest zatem, jak mogłoby się wydawać, działaniem nakierowanym wyłącznie na zysk. Raczej mówić należy o manipulowaniu światem finansów, aby największe instytucje finansowe w czasie złej koniunktury wyglądały na stabilne i odporne na załamanie rynku.

LIBOR, który znamy?

Po aferze z Barclays pojawiły się propozycje dotyczące wprowadzenia zmian w sposobie określania stawki procentowej LIBOR. Wśród postulatów znalazły się: oparcie wskaźnika o rzeczywiste dane rynkowe, co miałoby podczas procesu jego ustalania ograniczyć subiektywne aspekty oceny przez banki i stworzenie oddzielnej instytucji pozabankowej, która w oparciu o dane dostarczane przez banki i dane rynkowe będzie ustalać stopę procentową.

Niemniej, mało prawdopodobne, aby zmiany były przełomowe, a tym bardziej, że świat finansów zaakceptuje zupełnie nowy wskaźnik. Ważną rolę odgrywa w tej sytuacji aspekt historyczny, a dokładniej mówiąc - wzrost znaczenia stawki procentowej LIBOR na przestrzeni 20 lat. Z tego też powodu jakiekolwiek zmiany strukturalne będą bardzo trudne do implementacji. Wyjściem z sytuacji byłoby wprowadzenie dodatkowych regulacji i nadzoru nad bankami, których decyzje są brane pod uwagę przy obliczaniu stopy procentowej.

Manipulowanie LIBOR'em w rzeczywistości może być wierzchołkiem góry lodowej. Nurtującym aspektem afery z Barclays pozostaje w dalszym ciągu kwestia, czy bank praktyki stosował w pojedynkę, czy nastąpiła zmowa kilku podmiotów. Zbyt duża rozbieżność przy ustalaniu wartości w porównaniu do pozostałych banków (skrajne wartości indeksu są odrzucane) byłaby od razu zauważalna i na pewno nie spełniłaby swojej roli. Po tym, jak ujawniono informacje o manipulowaniu indeksem LIBOR, pod znakiem zapytania stoi wierność sytuacji rynkowej pozostałych indeksów - EURIBOR, lub lokalnego WIBOR'u.

Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: bank | kryzys | LIBOR | Instytucje finansowe | strefa euro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »