Reklama

Loty w czasach koronawirusa: Maski, okrojone usługi, koniec z alkoholem

Koniec ze sprzedażą alkoholu na pokładzie, serwis zredukowany do minimum, obowiązek noszenia masek - to niektóre sposoby stosowane przez linie lotnicze, aby zapewnić bezpieczeństwo sanitarne.

W miarę jak przemysł lotniczy zaczyna odrabiać ogromne straty spowodowane pandemią koronawirusa, linie stanęły przed nowym problemem: jak zapewnić poczucie bezpieczeństwa pasażerom.

Reklama

Początkowo postulowane rozwiązania latania z pozostawieniem połowy miejsc pustych nie przyjęły się, m.in. dlatego, że nie są opłacalne dla firm.

Z tego powodu przewoźnicy sięgają po alternatywne rozwiązania. Standardem stało się obowiązkowe zakrywanie twarzy, wiele linii wprowadziło też nowe zasady wsiadania i wysiadania z samolotu. Część firm, jak np. KLM, easyJet czy Virgin Atlantic, zrezygnowała ze sprzedaży alkoholu i towarów bezcłowych na pokładzie.

Wielu innych przewoźników okroiło podawanie posiłków: w przypadku części lotów krótkodystansowych, np. w Lufthansie, pasażerowie mogą liczyć jedynie na wodę podaną przy wejściu do samolotu - wszystko po to, by ograniczyć do minimum kontakt między załogą i pasażerami. Inne linie - np. KLM - posiłki zostawiają na stolikach jeszcze przed wejściem pasażerów na pokład.

Co najmniej jedna linia - Turkish Airlines - ustanowiła dla każdego lotu konsultanta ds. higieny, którego zadaniem jest pilnowanie przestrzegania zasad, w tym noszenia masek przez pasażerów.

Choć loty w takiej formie mogą być bezpieczniejsze, nie wszystkim pasażerom się to podoba.

- Nigdy nie byłem fanem latania, ale teraz to jest naprawdę utrapienie - mówi Tobias z Monachium, który odbył niedawno służbową podróż ze stolicy Bawarii do Lizbony. - Każda procedura trwa teraz jeszcze dłużej, jest jeszcze mniej wygodnie, a przez strach przed wirusem wszyscy pasażerowie wydają się jeszcze bardziej ściśnięci niż przedtem - dodaje.

Jak zauważa, wiele lotniskowych sklepów i barów jest zamkniętych, wobec czego kolejki do tych otwartych są większe, co nie sprzyja utrzymywaniu dystansu społecznego. Z uwagi na wciąż niewielką liczbę dostępnych lotów większość rejsów jest zapełniona.

Choć większość pasażerów stosuje się do zaleceń sanitarnych, bywają one przyczyną incydentów. W Stanach Zjednoczonych linie American Airlines wyrzuciły pasażera z samolotu, gdy odmówił on noszenia maski. Po tym, jak pasażer nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych, przewoźnik dodatkowo uznał go za persona non grata na pokładzie swoich samolotów.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: loty | linie lotnicze | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »