Reklama

Maciej Ptaszyński, PIH: Nie ma zgody na relatywizowanie kradzieży i podnoszenie progu wykroczenia

Granica wartości skradzionego mienia, powyżej której czyn stanowić będzie nie wykroczenie, ale już przestępstwo ma wzrosnąć z 500 do 800 zł. Taki zapis pojawił się w projekcie zmiany Kodeksu karnego. Nieoficjalnie powodem zmiany ma być inflacja. Przeciwko takiemu pomysłowi jest Polska Izba Handlu.

- Wzrost cen nie uzasadnia w żaden sposób zmiany progu wykroczenia - podkreśla Maciej Ptaszyński, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny PIH. Dodaje, że nie ma zgody na relatywizowanie kradzieży i podnoszenie i tak absurdalnie zawyżonego progu wykroczenia. Zaznacza, że dla właściciela sklepu, kradzież pozostaje kradzieżą niezależnie od kwoty.

- Smartfon średniej klasy na popularnym serwisie aukcyjnym można kupić za ok 700 zł. Pilarka spalinowa to ok. 600 zł. Co je łączy? Otóż kradzież (...) tych rzeczy niedługo nie będzie już przestępstwem. W ramach rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw rząd postanowił podnieść próg, od którego kradzież liczyć się będzie jako przestępstwo, do 800 zł zamiast obecnych 500 zł - wyjaśnia Maciej Ptaszyński.

Reklama

Przypomina o sytuacji z ok. 2012 roku, kiedy kwota ta miała być podniesiona z ówczesnych 200 zł do 1000 zł. Wówczas to środowiska handlowe ostro zaprotestowały przeciwko takiej zmianie. Finalnie zamieniono ówczesne 200 zł na jedną czwartą najniższej pensji krajowej, co uczyniło z Polski jedyny prawdopodobnie kraj na świecie, gdzie pojęcie przestępstwa było waloryzowane.

"Wzrost cen nie uzasadnia zmiany progu wykroczenia"

- Teraz znów powraca temat podwyższenia kwoty do 800 zł. W ocenie przedstawicieli handlu wzrost cen nie uzasadnia w żaden sposób zmiany progu wykroczenia. Polska Izba Handlu od zawsze stoi na stanowisku, że konstrukcja czynów przepołowionych w Kodeksie karnym tak naprawdę nie służy ochronie własności, a tylko w sposób nieuzasadniony relatywizuje tę własność na lepszą i gorszą - tę chronioną tylko mandatem i tę, której kradzież traktowana jest jako przestępstwo. Przy czym zarówno umieszczenie tej granicy tak na kwocie 400, 500, 800, czy 900 jest całkowicie oderwane od ochrony tejże własności - mówi wiceprezes PIH.

Izba podaje, że w kwietniu 2022 roku wartość koszyka zakupowego w małym sklepie wynosiła 20,77 zł (wg CMR), zatem kradzież równowartości 24 koszyków była już przestępstwem, a 23 już nie... Organizacja zaznacza, że teraz ma być tak, że kradzież równowartości zakupów z 38 koszyków będzie przestępstwem, a 37 już nie. - Przecież to jest absurd. Kradzież pozostaje kradzieżą niezależnie od kwoty - podkreśla Maciej Ptaszyński.

Według danych przekazanych przez PIH, każdy mały sklep traci rocznie na skutek kradzieży towar wart kilkadziesiąt tysięcy złotych. To równowartość, jak mówią właściciele sklepów, kilku-kilkunastu palet towaru. W przeważającej większości przypadków zdarzenia te zgodnie z obecnymi przepisami to wykroczenia zagrożone karą mandatu.

- Oczywiście osoba popełniające ten czyn w sposób ciągły złapana po raz kolejny musi liczyć się z poważniejszymi konsekwencjami - ale to nie rozwiązuje wszystkich problemów. Dlatego też nie ma zgody na relatywizowanie kradzieży i podnoszenie i tak absurdalnie zawyżonego progu wykroczenia - dodaje wiceprezes PIH.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »