Reklama

Mamy dziewiąty z rzędu spadek bezrobocia

Październik był dziewiątym z rzędu miesiącem spadku bezrobocia w Polsce. Z szacunków resortu pracy wynika, że stopa bezrobocia spadła do 11,3 procent wobec 11,5 procent we wrześniu. Wiceminister pracy Jacek Męcina wyjaśnił w rozmowie z IAR, że do poprawy na rynku pracy znacząco przyczynia się rozpoczęta w maju reforma służb zatrudnienia. Efekty przynosi między innymi profilowanie pomocy bezrobotnym. Z naszych informacji wynika, że nie jest wcale tak różowo.

Październik był dziewiątym z rzędu miesiącem spadku bezrobocia w Polsce

Reklama

To nic innego jak tylko kilka pytań dotyczących kompetencji, kwalifikacji bezrobotnego czyli zorientowanie się jak taka osoba jest w stanie poradzić sobie na rynku pracy. "W ten sposób można identyfikować osoby z problemami, oddalone od rynku pracy" - tłumaczył minister Męcina.

Jest też dużo możliwości pomocy osobom młodym. Furorę robi bon zatrudnieniowy i stażowy. Oznacza swego rodzaju "kopertę" wręczaną bezrobotnemu. Z tą kopertą może on zgłosić się do pracodawcy, którego sobie wybierze. Jeśli taki pracodawca zgodzi się zatrudnić taką osobę albo przyjąć ją na staż, otrzymuje dofinansowanie z urzędu pracy.

Młode osoby mogą korzystać też z bonu na zasiedlenie. Jeśli podejmą zatrudnienie w odległości co najmniej 80 kilometrów od dotychczasowego miejsca zamieszkania, mogą dostać 7 tysięcy złotych.

Same urzędy pracy nic jednak nie wskórają, jeśli przedsiębiorcy nie czują potrzeby przyjmowania nowych ludzi. Z tym jednak źle nie jest. Jak wynika z danych najnowszego Licznika rynku infoPraca, w trzecim kwartale zapotrzebowanie na nowych pracowników odnotowało wiele branż. Największy wzrost w liczbie ofert był w branży przemysłowej i w sektorze edukacji. Poprawiła się też sytuacja w budownictwie i zarządzaniu nieruchomościami. Nieznacznie więcej ofert pojawiło się też w pracy studenckiej i w ochronie.

IAR

Jak poinformował na początku tygodnia minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Mamy dziewiąty z rzędu miesiąc spadku bezrobocia. W ciągu miesiąca liczba bezrobotnych spadła o ponad 36 tys., a od początku roku o 475 tys.

W ciągu miesiąca liczba bezrobotnych spadła o ponad 36 tys., a od początku roku o 475 tys. To prawie 0,5 mln osób, które znalazło pracę. To wielki sukces polskiej gospodarki i polskich przedsiębiorców" - zapowiedział Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że takiej dynamiki spadku bezrobocia w październiku o 0,2 proc. nie było od początku kryzysu. "W latach 2009 - 2013 bezrobocie w październiku albo nie zmieniało się, albo rosło" - podkreślił Kosiniak -Kamysz.

Spadek bezrobocia nastąpił we wszystkich województwach, największy na Mazowszu o 6 tys. osób. O prawie 4 tys. mniej bezrobotnych jest w województwach łódzkim i dolnośląskim, a o ponad 3 tys. w śląskim i kujawsko-pomorskim. W procentowo spadek jest najmocniejszy w woj. świętokrzyskim i kujawsko-pomorskim - o 0,4 proc. Pracodawcy zgłosili w październiku do urzędów pracy 97 tys. miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, o 37 proc. więcej niż w październiku 2013.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że widać wyraźnie, że rozpoczęta w maju reforma urzędów pracy zaczyna przynosić efekty.

- Pozyskiwanie miejsc pracy nie polega tylko na oczekiwaniu, że pracodawca przyjdzie sam i zgłosi miejsca pracy, ale urzędnicy dzwonią, spotykają się, wychodzą ofensywnie, pozyskują i dofinansowują nowe miejsca pracy - mówił Kosiniak-Kamysz.

"Po kilku miesiącach funkcjonowania nowej ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy są jej efekty" - podkreślił. Dodał, że do spadku bezrobocia przyczynił się oczywiście wzrost gospodarczy i dobra pogoda.

Najniższa stopa bezrobocia jest w Wielkopolsce - 7,7 proc. Według ministra bezrobocie w listopadzie nie powinno rosnąć, a na koniec roku może być mniejsze niż 12 proc.

- Zakładaliśmy z premierem Tuskiem w styczniu tego roku, że zrobimy wszystko, by bezrobocie spadło poniżej 13 proc. W styczniu było to 14 proc. To było wielkie wyzwanie. Teraz wydaje się, że na koniec roku może to być 12 proc. lub nieco mniej - uważa Kosiniak-Kamysz.Dodał, że zapis założeń ustawy budżetowej o 12,5-procentowym bezrobociu na pewno nie zostanie wypełniony.

PAP

_ _ _ _ _ _

Wprowadzona niespełna pół roku temu reforma miała zmienić nasze "pośredniaki" w nowoczesne centra zatrudnienia. Na razie pogłębiła tylko ich problemy, pisał ostatnio "Dziennik Polski".

W Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie młoda kobieta zaraz po studiach sama znalazła sobie ofertę zatrudnienia i była gotowa od razu podjąć obowiązki. Ale program komputerowy uznał, że nie ma dostatecznej motywacji, żeby pracować. W Myślenicach długotrwale bezrobotny mężczyzna chciał wziąć udział w szkoleniu, żeby zwiększyć swoje szanse na znalezienie pracy, ale maszyna stwierdziła, że potrafi już wystarczająco dużo.

To tylko wybrane przykłady absurdów, do jakich dochodzi w urzędach pracy po wprowadzonej niespełna pół roku temu reformie ich funkcjonowania. Sprawcą jest komputerowy program do tzw. profilowania bezrobotnych, który bardzo często się myli w dzieleniu ludzi na grupy i dopasowywaniu do nich odpowiednich programów wsparcia w poszukiwaniu pracy.

Trudno także doszukać się pozytywnych efektów wprowadzenia przez reformę instytucji doradcy klienta. Teoretycznie każdy bezrobotny ma do dyspozycji jedną osobę, która ma indywidualnie pomagać mu w poszukiwaniu pracy. Problem w tym, że na jednego doradcę przypada aż 300 osób. Trudno tu więc o indywidualne podejście oraz realną pomoc. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej tłumaczy, że prowadzi monitoring działania urzędów i zamierza wprowadzić poprawki do reformy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »