Reklama

Mamy nowy rekord w polskiej energetyce. Możemy czuć się bezpieczni?

Łączna moc wszystkich elektrowni w Polsce przekroczyła 50 GW. Wpłynęła na to także fotowoltaika. Czy możemy więc czuć się bezpiecznie i jakich wzrostów mocy w poszczególnych technologiach spodziewamy się w najbliższych latach?

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Moc zainstalowana w elektroenergetyce była jeszcze wyższa i wyniosła ponad 51,8 GW. Dla porównania rekord zapotrzebowania odbiorców w naszym kraju nieznacznie przekroczył 27,6 GW.

- Do tego wzrostu przyczyniły się rekordowo wysokie moce w siłowaniach każdego typu, poza tymi napędzanymi wodą - mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapiecie.pl. - Co ciekawe, przez ostatnich pięć lat większość nowych mocy stanowiły nowe elektrownie opalane na węgiel kamienny. I tym samym moc elektrowni na węgiel kamienny jest największa w historii, wynosi 24,9 GW.

Poza licznymi modernizacjami, zwiększającymi moc starych jednostek, do użytku oddane zostały już ostatnie (najprawdopodobniej) duże bloki węglowe. W połowie listopada ich listę zamknął blok nr 7 o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno, należącej do Taurona.

W najbliższych latach ich moc będzie utrzymywać się w okolicach dzisiejszego poziomu, ale po 2025 r. może zacząć szybko spadać ze względu na wygaśnięcie dopłat otrzymywanych od stycznia tego roku w ramach rynku mocy i nieopłacalność kolejnych modernizacji bloków (w większości pracujących już po 30-40 lat).

Drugą technologią pod względem mocy zainstalowanej pozostało spalanie węgla brunatnego. Według rządowych statystyk moc takich elektrowni wynosi w sumie 9,3 GW. Ten wynik jest jednak sztucznie napompowany elektrowniami i blokami energetycznymi, które na pewno nie wrócą już do pracy.

Tylko w 2021 r. powinno przybyć nieco ponad 1 GW nowych mocy wiatrowych. Do połowy dekady moc elektrowni wiatrowych na lądzie przekroczy w Polsce 10 GW. Później - zgodnie z obowiązującą ustawą antywiatrakową - nie powstanie już niemal nic więcej, a istniejące elektrownie zaczną być sukcesywnie likwidowane. Pierwsze znaczne wyłączenia powinniśmy zaobserwować jednak dopiero za ok. 20 lat.

Do przekroczenia bariery 50 GW mocy zainstalowanej w znacznej mierze przyczyniła się fotowoltaika. Elektrownie słoneczne tylko w minionym roku urosły o 160%, z 1,5 GW do niemal 4 GW. Średnio każdego miesiąca ich moc powiększała się o ponad 8%. Gdyby takie tempo rozwoju utrzymało się także przez kolejnych 12 miesięcy, elektrownie słoneczne przekroczyłyby do końca roku 10 GW. Na kontynuację tego trendu nie ma jednak szans. Jest niemal pewne, że tempo wzrostu zacznie spadać.

Ten rok zamkniemy łączną mocą zainstalowaną elektrowni słonecznych na poziomie 6,5 GW. Oddamy więc do użytku porównywalną ilość słonecznych megawatów, co w minionym roku. W przyszłym roku można spodziewać się nieznacznie lepszego wyniku - uruchomienia ok. 3 GW i osiągnięcia w sumie ok. 9,5 GW. Granicę 10 GW w energetyce słonecznej powinniśmy przekroczyć w 2023 r.

- W najbliższych latach będzie rosła produkcja energii ze źródeł odnawialnych i gazu, natomiast węgiel będzie spełniał rolę regulatora, zapewniającego stabilizację systemu w sytuacji, gdy słabiej wieje wiatr lub mamy mniej słońca - dodaje ekspert WysokieNapiecie.pl.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: energetyka | bezpieczeństwo energetyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »