Reklama

Minimalizować kary za mleko

Senat jednogłośnie zaakceptował nowelizację ustawy o organizacji rynku mleka, która m.in. zmniejsza ustawowe ograniczenia w dysponowaniu indywidualną kwotą mleczną.

Nowe przepisy mają umożliwić lepsze wykorzystanie indywidualnych limitów i zminimalizować kary za nadprodukcję.

Z szacunków Agencji Rynku Rolnego wynika, że w roku kwotowym 2014/2015 produkcja mleka wyniesie ok. 6-8 proc. ponad limit, a kary mogą wynieść 80-90 gr. za litr mleka.

Oznaczałoby to, że polscy rolnicy będą musieli zapłacić ponad 1 mld zł kar do unijnej kasy za nadprodukcję mleka. W poprzednim roku krajowa kwota mleczna została przekroczona o ok. 1,7 proc., a kara wyniosła w sumie 46 mln euro (ok. 200 mln zł).

Zmienione przepisy w zamyśle autorów mają minimalizować kary. Nowelizacja m.in. znosi ustawowego zakazu zbycia oraz oddania w używanie całości lub części kwoty indywidualnej przed upływem 2 lat od dnia wydania decyzji.

Reklama

Każde z państw członkowskich ma przypisaną określoną ilość mleka, jaką może wyprodukować. Jest ona z kolei dzielona między producentów. Kary płacą ci, którzy przekroczą limit. Nie wszyscy producenci, którzy otrzymali limity wykorzystują je w pełni. Rolnicy mogą np. zrezygnować z produkcji i odsprzedać kwotę.

W ustawie o organizacji rynku mleka są przepisy, które regulują, iż przy sprzedaży części swojej kwoty 5 proc. tego limitu trafia do krajowej rezerwy. Posłowie tak zmienili ten przepis, by sprzedawane kwoty w całości otrzymywał kupujący, a te które już są w krajowej rezerwie mogły być rozdzielone na producentów, którzy odkupili limity wcześniej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »