Reklama

Minister środowiska: Nasze racje, nasz klimat

- Liczba związanych z emisją unijnych regulacji dla przemysłu jest znaczna i rozproszona. Chcemy przekonać KE do uspójnienia przepisów i ograniczenia regulacyjnego ryzyka inwestorów - mówi minister środowiska Maciej Grabowski w rozmowie z Ireneuszem Chojnackim.

Ireneusz Chojnacki, wnp.pl: - Reindustrializacja i standardy ochrony środowiska to w polityczno-medialnych komentarzach często wektory niełatwe do pogodzenia, zwłaszcza w przypadku uboższych krajów "nowej Unii". To jak doprowadzić do odrodzenia przemysłu w Europie?

Reklama

Maciej Grabowski, minister środowiska: - Polska skupiła się na tym, by zachować wystarczające bezpłatne uprawnienia do emisji CO2 dla przemysłów zagrożonych carbon leakage (czyli stanem, gdy unijne regulacje spowodują, że spora część przemysłu z Europy wywędruje).

To w pakiecie z października ub.r., przyjętym podczas unijnego szczytu klimatycznego, moim zdaniem sobie zapewniliśmy. Oczywiście są grupy firm, które uważają, że to rozwiązanie ich nie satysfakcjonuje - np. przemysł cementowy. Mamy jednak jeszcze trochę czasu, by uszczegółowić, jak ów pakiet miałby ostatecznie wyglądać.

- A inny kierunek naszych działań? Liczba związanych z emisją unijnych regulacji dla przemysłu jest znaczna i rozproszona; różne są też ramy czasowe i reżimy ich wprowadzania. Nie ma jednolitego "kodeksu" do całościowego adaptowania przez firmy, w konsekwencji implementacja tych regulacji jest kłopotliwa i droższa. Chcemy przekonać KE do uspójnienia przepisów i ograniczenia regulacyjnego ryzyka inwestorów.

Chodzi tu głównie o ułatwienie życia. Przemysł oczekuje jednak regulacji, które pozwolą się rozwijać, obniżą koszty wynikające z polityki klimatycznej. Menedżerowie wskazują na przykład na ryzyka związane z brakiem rekompensat kosztów pośredniej emisji.

- Z tych właśnie powodów prawidła alokacji bezpłatnych uprawnień są tak istotne, bo umożliwią (lub utrudnią) nowe inwestycje. Uprawnienia, niestety, przydziela się do tej pory na postawie historycznych emisji. Takie podejście nie daje właściwych bodźców do poprawy efektywności.

- Pamiętajmy też, że czasami - jak w przypadku cementowni - skala możliwych redukcji emisji wydaje się ograniczona, bo jest wprost pochodną procesów technologicznych w produkcji, a nie skutkiem fatalnego bądź optymalnego użytkowania energii.

Jaki jest klimat dla reindustrializacji w organach Unii?

- W PE dominuje podejście, by być globalnym liderem w obniżaniu emisji - także w najsilniejszej grupie parlamentarnej EPP, do której należą PO i PSL.

- Na poziomie Komisji Europejskiej widzę jednak szansę na uporządkowanie partykularnych polityk i położenie kresu promocji legislacyjnych portfolio poszczególnych komisarzy, co w przeszłości odbywało się czasami ze szkodą dla ogólnego kierunku. Komisarz Frans Timmermans odpowiada teraz za politykę horyzontalną. Mam nadzieję, że będzie łatwiej o właściwą realizację decyzji Rady Europejskiej.

Na stole leżą zmiany w systemie handlu emisjami jeszcze w tej dekadzie (tzw. MSR). Cel: podwyżka cen CO2. Możliwe jest zablokowanie tej zmiany tak, że wejdzie w życie w pierwotnie planowanym terminie (od roku 2021), a nie wcześniej?

- Dyskusja o MSR to namacalny dowód, jakie podejście do spraw przemysłu i klimatu w PE zdecydowanie przeważa; hasło reindustrializacji nie jest powszechne, przez wszystkich akceptowane i promowane, nie mówiąc już o rozmaitych rozumieniach tego pojęcia.

Dziś nie widać ani decyzji, ani kompromisu między PE, KE i Radą Unii w sprawie tego, w jaki sposób i kiedy MSR miałby zostać wprowadzony. Nie chcę jeszcze podawać naszych propozycji, bo rozmowy się toczą.

- Jakie jest stanowisko rządu w sprawie mechanizmów wsparcia energetyki po 2020 r. - przez przydział darmowych uprawnień do emisji CO2 i finansowanie inwestycji z funduszu modernizacji? Może choć w tej kwestii w organach UE rysuje się kompromis?

- Zasady rozdziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 nie są jeszcze w pełni ustalone. Można sobie wyobrazić system podobny do obecnego, czyli bazujący na inwestycjach. Nie ma też rozstrzygnięcia, jak powinien działać fundusz modernizacyjny energetyki.

- Dla Polski jest istotne, by regulacje, dotyczące korzystania ze wspomnianego funduszu przez mniejsze podmioty, były wolne od warunku uzgodnień z EBI. Bank nie chce bowiem finansować inwestycji związanych z węglem. Ale przecież nie zarządza funduszem modernizacji energetyki; zarządzają nimi kraje unijne, choć we współpracy z EBI.

Nie godzimy się z hasłem dekarbonizacji, ale czy nie mamy sobie nic do zarzucenia? Janusz Steinhoff i Jerzy Hausner w swoim raporcie skrytykowali władze za brak polityki surowcowej.

- Rzeczywiście, od początku transformacji nie opracowaliśmy zasad tak rozumianej polityki. Nie jest to wyłącznie sprawa urzędującego dziś rządu czy ministra środowiska. Także byli wicepremierzy RP, którzy się podpisali pod wspomnianym raportem, jeśli dobrze pamiętam, takiej polityki nie próbowali wprowadzić...

- Staramy się porządkować surowcową strategię państwa, choć nie tak, jak sobie to wyobrażają autorzy raportu. Przede wszystkim powinniśmy mieć mapę zasobów strategicznych. Dlatego przygotowujmy Białą księgę dotyczącą surowców. Państwo musi dokładnie wiedzieć, gdzie te surowce strategiczne ma (i jakiej skali to zasoby) - a także uwzględniać je nareszcie w krajowym planie zagospodarowania przestrzennego. Zapewnijmy dostęp do tych złóż na dziesiątki lat, by nie był zagrożony przez nieopatrzne decyzje powiązane na przykład z budową infrastruktury liniowej. Z drugiej strony: inne zasoby nie powinny ograniczać rozwoju.

Był pan zwolennikiem rozwiązań bardziej korzystnych dla prosumentów niż zapisane w pierwotnym stanowisku rządu. Ale ostatecznie sprawy zaszły jeszcze dalej, bo w ustawie o OZE znalazł się system cen gwarantowanych.

- Z politycznego punktu widzenia nie jest dobrze, jeśli koalicyjny gabinet przyjmuje projekt, który potem nie jest popierany przez niektórych członków rządu - jak w przypadku taryf gwarantowanych. Z pragmatycznego zaś punktu widzenia: wspomniane poprawki wprowadzają niepewność prawną, bo - skrótowo ujmując - nie pasują do reszty ustawy i mogą być trudne do wprowadzenia. W mojej ocenie założony w ramach taryf gwarantowanych limit mocy (800 MW) będzie trudny lub niemożliwy do utrzymania.

Energetyka korporacyjna walczyła przeciw taryfom gwarantowanym, bo nie chciała istotnego wyłomu w scentralizowanym systemie zaopatrzenia w energię, czy też w interesie publicznym?

- To naturalne zachowanie, bo poprawki w ustawie o OZE pogłębiają niepewność, w jakiej działa branża. Efekt pośredni ślimaczących się prac nad ustawą powodował, że inwestycje w OZE w ostatnich latach malały: nikt nie był gotowy budować nowych mocy, nie wiedząc, w jakim systemie będzie operował. Nie sądzę jednak, by wskutek wprowadzenia aukcyjnego systemu wsparcia pojawiło się zagrożenie wykonania unijnego celu dotyczącego OZE (czyli 15 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w finalnym zużyciu energii).

Ireneusz Chojnacki, wnp.pl

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »