Reklama

Ministrowie finansów eurolandu uruchamiają mechanizm bezpieczeństwa

7 czerwca na posiedzeniu ministrów finansów strefy euro utworzeno fundusz stabilizacyjny dla zadłużonych krajów unii walutowej, opiewający na 44 mld euro. Unijni przywódcy mają nadzieję, że decyzja ta przyczyni się do uspokojenia rynków, których niedawne reakcje przyspieszyły spadek wartości wspólnej europejskiej waluty.

Przez kilka tygodni w Europie utrzymywała się niepewność co do szczegółów zakrojonego na wielką skalę planu ratunkowego o wartości 750 miliardów euro, uchwalonego 10 maja w obliczu zaostrzania się kryzysu, u którego podłoża legły długi państwowe członków wspólnego obszaru walutowego.

Na poniedziałkowym spotkaniu w Luksemburgu ministrowie finansów eurolandu rozmawiali o propozycji utworzenia nowego Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, w ramach którego możliwy byłby wykup obligacji zadłużonych państw i udzielanie im pożyczek z pozyskanych w ten sposób pieniędzy. Pożyczki te byłyby udzielane jedynie pod warunkiem przyjęcia przez pożyczkobiorcę rygorystycznego programu oszczędności budżetowych - takiego, jak ten, który został narzucony Grecji. Wprowadzenie takiego zastrzeżenia postulowały Niemcy.

Reklama

Brak jasności w kwestii struktury nowego funduszu wywołał obawy co do gotowości eurogrupy do interwencji w przypadku wystąpienia kryzysowej sytuacji. Jednocześnie stały napływ niepokojących wieści o rosnącym poziomie zadłużenia krajów UE, podsycany przez najświeższe doniesienia o stanie węgierskiej gospodarki, spowodowały spadek wartości euro w stosunku do dolara, mimo iż Węgry nie należą do unii walutowej.

Niektórzy spośród ministrów uczestniczących w luksemburskich naradach nie wydawali się być zmartwieni deprecjacją euro, która może nawet okazać się korzystna dla unijnych eksporterów.

Reprezentujący Luksemburg Jean-Claude Juncker, przewodniczący eurogrupy, w skład której wchodzą ministrowie finansów państw strefy euro, powiedział, że "nie jest zaniepokojony aktualnym poziomem kursu walutowego", aczkolwiek przyznał, że sama gwałtowność, z jaką nastąpił spadek wartości euro, jest powodem do obaw.

Pakiet pomocowy dla strefy euro został opracowany po miesiącach zwłoki, w trakcie których Niemcy opierały się projektom ratowania wspólnej waluty, powstałym na fali zaniepokojenia kryzysem fiskalnym w Grecji.

Nowy fundusz ma być samodzielnym podmiotem, którego rada będzie mieć swoją siedzibę w Luksemburgu. Jego udziałowcami będą rządy szesnastu państw członkowskich strefy euro.

Mechanizm ten, powołany na trzy kolejne lata, jest centralnym elementem opiewającego na 750 miliardów euro pakietu pomocowego, na którego utworzenie zgodzili się w zeszłym miesiącu ministrowie finansów eurolandu. W myśl tego porozumienia, na wartość tego pakietu złoży się jeszcze 60 miliardów euro pożyczki od Komisji Europejskiej i 250 miliardów euro pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Dominique Strauss-Kahn, dyrektor zarządzająy MFW, określił mechanizm jako narzędzie "bardzo ważne dla stabilizacji strefy euro".

Philippe Maystadt, prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego, zapowiedział, że jego instytucja zapewni nowej strukturze kompleksowe zarządzanie finansami i wsparcie administracyjne na mocy umowy o świadczeniu usług. Maystadt dodał, że EBI nie będzie angażować się w udzielanie pożyczek.

Ministrowie finansów strefy euro mają nadzieję, że agencje ratingowe nadadzą funduszowi rating AAA, pozwalając mu tym samym na zaoferowanie zadłużonym krajom pomocy finansowej o wartości niższej od rynkowej. Według anonimowego źródła, za każdym razem decyzja o udzieleniu konkretnej pożyczki zapadać będzie po wyrażeniu na nią zgody przez wszystkich szesnaście krajów eurolandu.

Nowo utworzonym funduszem chciała zarządzać Komisja Europejska, organ wykonawczy UE. Pomysł ten został jednak zablokowany przez kilka państw, między innymi przez Niemcy, dążących do pozostawienia kontroli nad nowym mechanizmem w rękach rządów państw członkowskich unii walutowej.

Według Philippe'a Maystadta, "zarejestrowanie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego w Luksemburgu i wypracowanie rozstrzygającego konsensusu w sprawie zarysu porozumienia określającego zakres jego działania, stanowi dowód, że - gdy stawka jest wysoka - kraje członkowskie UE z Komisją Europejską i Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, są w stanie zasiąść do wspólnych rozmów i pracować na rzecz wspólnego interesu, dotrzymując napiętych terminów".

Stephen Castle

New York Times / International Herald Tribune

Tłum. Katarzyna Kasińska

Zobacz autorską galerię Andrzeja Mleczki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »