Reklama

Możliwe kolejne podwyżki stóp, NBP zasili budżet miliardami

- Pik inflacji będzie w połowie roku, a potem inflacja powinna maleć. Niemniej, inflacja będzie znacząco wyżej w tym roku niż cel inflacyjny NBP. Dopiero w 2023 r. inflacja będzie na przyzwoitym poziomie – powiedział na środowej konferencji prezes NBP Adam Glapiński. Wczoraj rada czwarty raz z rzędu podniosła stopy procentowe, a analitycy wskazują, że główna stopa NBP może dojść do 4 proc. z obecnych 2,25 proc. NBP przekaże w tym roku ok. 10 mld zł do budżetu państwa ze swojego zysku za 2021 r.

Na styczniowym posiedzeniu, Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę proc. o 0,5 pkt proc. z poziomu 1,75 do 2,25 proc. - to najwyższy poziom od 2014 r. Podczas konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński pierwszy raz w tym roku odpowiedział na pytania o stan polskiej gospodarki.

- Wchodzimy z nadzieją, że nowy rok będzie spokojny, a inflacja będzie się zmniejszać – powiedział na początek prezes NBP.

Podkreślił także, że RPP nie ma "za wszelką cenę zdusić inflacji". - Teoretycznie są odpowiednio wysokie stopy proc., które wprowadziłyby gospodarkę w stan recesji, wysokiego bezrobocia, spadku popytu na wszystko i zduszenia inflacji nawet przy szalejących cenach gazu, paliw. Ale to są absurdalne pomysły i nigdy nie bierze się ich pod uwagę - powiedział Glapiński.

Reklama

NBP nie zakłada w swoich projekcjach wpływu na gospodarkę środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

- Korzystamy z rynku unijnego. Nie przeżywalibyśmy polskiego cudu gospodarczego, gdybyśmy nie byli w UE. Te środki nam się należą, one powinny przyjść. Ale one mogą wzmocnić efekt presji popytowej - powiedział Glapiński.

- NBP nie jest zainteresowany obniżaniem kursu złotego - podkreślił szef banku centralnego.

- NBP i Polska akceptuje płynny kurs złotego, który dobrze się sprawdza. Akceptujemy ten kurs, zastrzegamy sobie prawo do interwencji, ale tylko wtedy gdy ten kurs za szybko się zmienia. Bo to powoduje zamieszanie np. dla przedsiębiorstw - ocenił Glapiński. - Kurs jaki jest teraz, jest do zaakceptowania - dodał.

Glapiński: RPP zareagowała we właściwym momencie

Szef NBP zwrócił uwagę, że międzynarodowe instytucje są zgodne co do tego, że NBP zaczął podnosić stopy w odpowiednim momencie. - Ostatnio zwrócił na to uwagę MFW - dodał. - Bardzo długo utrzymywała się sytuacja niepewności: Czy przedwczesne podnoszenie stóp nie wpędzi gospodarki w recesję i bezrobocie. Co już się zdarzało w przeszłości - powiedział Glapiński.

- Podjęliśmy decyzję we właściwym momencie. Ten moment był właściwy. Drugi wątek podnoszony, tj. dlaczego nie podnosiliśmy stóp na przełomie 2019/20 r. Czas szybko biegnie i mało kto pamięta, co było przed pandemią. Baliśmy się głębokiej recesji w Polsce, kiedy deflacja wydawała się być zagrożeniem większym, niż inflacja - zauważył kierujący pracami RPP.

Jak się wyraził: Próbuje się dzisiaj pokazywać jak absurdalne były wypowiedzi prezesa NBP, wyrywając wybrane z kontekstu. - Ogólnie co do projekcji NBP i wszystkich banków centralnych na świecie, wszystkich projekcji, przewidywań w ekonomii - są one robione przy zachowaniu wszystkich możliwych narzędzi - w danym momencie, przewidujemy, co nastąpi w następnych kwartałach, średnio w ciągu 2 lat. Przyjmując, że parametry w danej sytuacji są jakie są. Projekcje dotyczą sytuacji w danym momencie, przy danych wielkościach czy czynnikach zewnętrznych: paliwa, żywność, koszty dostaw. Następnie eksperci - najlepsi jacy w Polsce są - dokonują pewnych korekt, biorąc pod uwagę to, co może się wydarzyć. Było rzeczą niemożliwą, żeby ktoś w 2019 r. przewidział, że wybuchnie pandemia, że będą lockdowny, że spowoduje to zapaść gospodarczą - kontynuował Glapiński. 

- I że wybuchnie ogromna inflacja, że nastąpi radykalne podrożenie podstawowych elementów kosztów życia gospodarczego. To nie było do przewidzenia - zauważył szef banku centralnego.

Umiarkowanie optymistyczny scenariusz

Prezes NBP zwrócił również uwagę, że projekcje sprawdzają się w normlnych czasach, a nie „gdy świat jest wywrócony do góry nogami”.

- Scenariusz nasz jest umiarkowanie optymistyczny: że pandemia się stopniowo kończy, że kolejne warianty wirusa będą słabsze, że ceny transportu maleją, a ceny gazu i ropy się stabilizują. Jedyne co pewne jest, że będzie rosło - to ceny energii. Będą rosły przez najbliższe kilkadziesiąt lat - podkreślił Glapiński.

Dlatego - kontynuował - przewiduje się, że w I kw. tego roku inflacja zmaleje (efekt tarczy), a w II kw. ponownie wzrośnie. - Powyżej 8 proc. osiągnie w okolicach czerwca. Ten pik będzie w połowie roku, a potem inflacja powinna maleć. Niemniej, inflacja będzie znacząco wyżej w tym roku niż cel inflacyjny NBP. Dopiero w 2023 r. ta inflacja będzie na przyzwoitym poziomie - powiedział Glapiński.

Prezes NBP podkreślił, że sytuacja gospodarcza Polski jest dobra. - Relatywnie dobra na tle innych krajów; rośniemy szybciej niż inni. PKB już odbudowaliśmy i jest większy niż przed pandemią. Nadrabiamy te straty, które powstały w ciągu straconego roku. Powstała cała ta konieczność poluzowania polityki, skupu obligacji, którą NBP musi wziąć pod uwagę. Impuls do wzrostu cen czynniki zewnętrzne powodują, ale ta inflacja może być rozwijana przez rosnący popyt krajowy - wyjaśnił szef NBP. I dodał: korzystna koniunktura w Polsce ma drugą stronę, tj. presję popytową na ceny.

- Rośniemy szybciej niż inni, praktycznie nie ma w Polsce bezrobocia, czyli tej najgorszej rzeczy. Trzeba utrzymać te dobre tendencje a nie popaść w inflację. Ten cały cykl podwyżek nie jest nakierowany na bieżącą inflację - ma zastopować inflację popytową, która może wyniknąć za kilka kwartałów - podkreślił. Kolejna podwyżka - zauważył - spowodowała, że od października podnieśliśmy stopy o 2 pkt proc. - To jest bardzo szybko. Przyglądamy się skutkom wzrostu stóp proc. Nie chcemy spowodować bezrobocia - mówił.

"Nie mamy hiperinflacji, przetrwamy to"

Jak się wyraził: Część członków RPP patrzy na obecny poziom stóp proc. jak na ten krytyczny, że ten koszt obsługi kredytów powoduje uszczerbek popytu, który gospodarkę nadmiernie spowolni. - Ten pas bezpieczeństwa jest jeszcze większy. Czy RPP będzie dalej podnosić stopy? - Nie wiem. Zobaczymy jak to będzie - konstatował.

- Podnieśliśmy stopy w tym momencie, kiedy to było bezpieczne. Inflacja bazowa w Czechach jest wyższa niż w Polsce - to, że podnosili wcześniej nie miało większego znaczenia. To (podnoszenie stóp - red.) jest działaniem na okres po pięciu kwartałach. Trzeba myśleć, co wtedy jest gospodarce potrzebne - wyjaśnił, odpierając zarzuty, że NBP zbyt późno zaczął zacieśniać politykę pieniężną. 

- RPP zachowała się właściwie. Zresztą, co tu dużo mówić: Fed czy EBC do tej pory utrzymują zerowe stopy proc. Mają takie same koszty gazu, transportu, ale obawiają się innych aspektów, jak wzrost kosztów obsługi zadłużenia. Ta ostrożność jest bardzo potrzebna. Proszę doceniać, że bezrobocie w Polsce praktycznie nie istnieje - dodał.

- Nie mamy w Polsce do czynienia z hiperinflacją. Jest ona podwyższona, ale nie są to zjawiska na monstrualną skalę. Ta inflacja będzie maleć – podkreślił Glapiński.

Szef NBP zaważył, że jako prezes nigdy "nie krytykował poprzednich prezesów banku centralnego". - Nie mamy innej, bardziej autorytatywnej instytucji. Nie podkręcamy tego, co nam wychodzi z analiz czy modeli. Czy to jest dla rządu, tego czy innego, przyjemne czy nie - to nas nie interesuje. Przez cały okres sprawowania urzędu prezesa NBP nie miałem ze strony rządu ani uwag, ani pretensji, ani presji czy prośby, by NBP zachował się tak czy inaczej. I tak będzie nadal. Dążymy do obniżenia inflacji do naszego celu inflacyjnego, tj. 2,5 proc. - mówił Glapiński. Uznał, że "inflacja jest przejściowa i przetrwamy to".

Ponad 10 mld zł zysku NBP

- Mam do przekazania bardzo dobrą wiadomość. NBP za ubiegły rok ponownie osiągnął bardzo dobry wynik finansowy - bardzo dobry zysk. Jest to wynik bardzo dobrej pracy kilku departamentów NBP, ponosząc pewne ryzyko, ale na tyle racjonalnie, że mamy wielki sukces. Będzie on znacząco wyższy niż w zeszłym roku (9 mld zł). Staramy się przekazać społeczeństwu maksymalnie duży zysk - służy on każdemu obywatelowi - powiedział Glapiński. Dlaczego prezes NBP mówi o tym dzisiaj, a nie - jak zwyczajowo - w marcu dopiero? - Zysk ten będzie służyć zakupowi nowoczesnego uzbrojenia. Cieszymy się, że będziemy mogli się do tego przyczynić. Społeczeństwo otrzymuje tak znaczącą sumę. Chcielibyśmy, żeby była przekazana na wysiłek obronny - dodał.

- Rząd wie czy w najbliższym czasie będą potrzebne czołgi czy załatanie jakichś dziur. Być może jesteśmy bliżej tego momentu, gdy czołgi będą bardziej potrzebne - podkreślił Glapiński.

95 proc. zysku NBP jest przekazywane do budżetu państwa, a zgodnie z planami rządu te pieniądze mają iść na zakupy uzbrojenia.

- Wszystko w kraju jest na dobrej drodze. Sytuacja jest trudna. Wysokie koszty przychodzą z zewnątrz. Z Rosji (ceny gazu), z UE (polityka klimatyczna). Wewnętrznych powodów nie ma - wyjaśnił Glapiński. Jego zdaniem dla Polski ta polityka klimatyczna UE dzieje się za wcześnie i zbyt gwałtownie.

Prezes NBP podkreślił, że wynik NBP będzie wyższy niż 10 mld zł. - Jest bardzo znaczący - dodał.

Glapiński powtórzył, że NBP powinien pozostać instytucją wyjętą spod krytyki. - Apeluję do polityków aby trzymali się z daleka od NBP - podkreślił Glapiński. - Za mojej prezesury NBP osiągnął 30 mld zł zysku - podkreślił prezes NBP.

Ile podwyżek jeszcze? Glapiński o krokach po 0,5 pkt proc.

Pytany o inflację w 2022 i dalsze podwyżki stóp proc. Glapiński stwierdził, że "stopa proc. do 3 proc. nie spowoduje żadnych negatywnych skutków w gospodarce. Ale każda podwyżka stóp proc. powoduje pewne spowolnienie wzrostu gospodarczego". - To jest lekarstwo, które ma skutki negatywne - wyjaśnił.

- Jeśli koniunktura się poprawi, dynamika gospodarcza będzie rosła, to może się okazać, że do 4 proc. nie zaszkodzimy. Głównie mam na myśli bezrobocie - dodał.

Jak podkreślił: Dobrze jest utrzymywać w cyklu podwyżki o 0,5 pkt proc. - Banki centralne mają raczej stały rytm. Trzymajmy się tych 50 pkt bazowych. Ale być może to jest już koniec. To jest sztuka oddziaływania na gospodarkę; nie można abstrahować od tego, co robi rząd - zauważył Glapiński.

Odpowiadając na pytanie o "czas kolejnych podwyżek i utrzymanie dotychczasowego tempa czy cykl może się wydłużyć do 2023 r.", Glapiński przypomniał, że podczas głosowania czasami decyduje przewaga jednego głosu. - Biorąc pod uwagę naszą prognozę, namawiałbym jeszcze do jednej podwyżki. Aby za tych kilka kwartałów odpowiednio działać na to, co się działo w gospodarce. Te ceny trudno będzie obniżyć. Będę namawiać do podwyżki o 50 pkt bazowych, ale co zrobi RPP - tego nie wiem - powiedział Glapiński.

- Wydaje mi się, że to będzie bezpieczne takie zakotwiczenie. Takie 3 proc. byłoby umiarkowanie zabezpieczenie. Bez przesady, ale solidne - dodał.

Wczorajsza podwyżka stóp proc. jest kolejną z rzędu, o które zdecydowała RPP. Rada, której przewodniczącym jako prezes NBP jest Adam Glapiński, przypomnijmy, zaczęła podnosić stopy procentowe w październiku (o 0,4 pkt proc.). Potem były kolejne kroki zacieśniające politykę pieniężną nad Wisłą: w listopadzie (o 0,75 pkt proc.) i w grudniu (o 0,5 pkt proc.).

Obecnie główna stopa NBP wynosi 2,25 proc. Inflacja według prognoz przekroczy w grudniu 8 proc. Będzie się też utrzymywać na wysokim poziomie w całym 2022 r. Według zaktualizowanych pod koniec minionego roku prognoz NBP - średniorocznie wyniesie ona 7,6 proc., czyli będzie znacznie wyżej niż cel inflacyjny, wynoszący w Polsce 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem w górę lub w dół o 1 pkt proc.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »