Reklama

Na złotym to tylko korekta?

Powodem umocnienia złotego jest raczej brak negatywnych informacji, niż dobre wieści - uważają ekonomiści. Polska waluta umacnia się od początku stycznia i choć dziś złoty lekko stracił, możliwe, że zagraniczne waluty jeszcze trochę stanieją.

Główny ekonomista banku Societe Generale Jarosław Janecki wyjaśnia, że wzrosty na rynkach, w tym na rynku walutowym, wynikają z chwilowej poprawy nastrojów po wcześniejszej serii złych danych o stanie światowej gospodarki. Ekspert wskazuje, że w najbliższym czasie inwestorzy będą uważnie obserwowali negocjacje dotyczące redukcji greckiego długu oraz czekali na przeszłotygodniowego szczytu w Brukseli, gdzie zapadną rozstrzygnięcia dotyczące kształtu paktu fiskalnego.

Podobnie uważa główny ekonomista banku BZ WBK Maciej Reluga, który dodaje, że po wzrostach na rynkach walutowych można się spodziewać okresowych spadków. Jego zdaniem, inwestorzy byli zmęczeni nadmiarem negatywnych informacji, co spowodowało wzrostu. Jednak w najbliższym czasie można się znów spodziewać okresowego osłabienia złotego nawet do poziomu 4 złotych 50 groszy za euro.

Reklama

Większość ekonomistów spodziewa się jednak systematycznego umacniania złotego, który pod koniec roku powinien być wyraźnie silniejszy. Około południa na rynku międzybankowym za euro trzeba płacić 4 złote 28 groszy, za dolara 3 złote 29 groszy, a za franka szwajcarskiego 3 złote i 55 groszy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »