Reklama

Naimski: Mamy nadzieję na porozumienie z Czechami ws. Turowa

- Nie możemy zaprzestać wydobycia węgla i zaopatrywania elektrowni w Turowie - mówił w czwartek Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej Piotr Naimski. Dodał, że "wszyscy mamy nadzieję", że porozumienie z Czechami będzie osiągnięte.

Naimski w rozmowie z Programem 1 Polskiego Radia zaznaczył, że oczekiwany jest szybki rezultat polsko-czeskich rozmów w sprawie Turowa, które zaplanowano na czwartek w Pradze.

- Wyłączenie, czy zaprzestanie wydobycia w Turowie spowodowałoby zaprzestanie działania elektrowni Turów - powiedział Naimski. - To istotne dla polskiego systemu energetycznego, bo gdyby okazało się, że nie mamy tej elektrowni, a wystąpiłby taki incydent, jak w Bełchowie, to groziłoby konsekwencjami nie tylko dla Polski, ale i dla dużej części systemu europejskiego - dodał minister.

Reklama

W drugiej połowie maja br. doszło do zakłócenia na stacji elektroenergetycznej Rogowiec, należącej do operatora przesyłu energii PSE. Wskutek zadziałania automatyki stacyjnej nastąpiło wyłączenie 10 bloków w Elektrowni Bełchatów, należącej do spółki PGE GiEK. Utracono 3.640 MW mocy. Awaria w rozdzielni w Rogowcu została usunięta tego samego dnia.

Jak mówił w czwartek Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej, działania, które mogłyby doprowadzić do wyłączenia elektrowni w Turowie są groźne. - Nie możemy zaprzestać wydobycia węgla i zaopatrywania elektrowni w Turowie, to nie może się zdarzyć - podkreślił Naimski.

Odpowiadając na pytanie o spodziewany rezultat rozmów w czeskiej stolicy, Naimski powiedział, że "wszyscy mamy nadzieję, że to się uda i porozumienie będzie osiągnięte".

Jego zdaniem osiągnięcie porozumienia, które rząd czeski będzie mógł uznać za swój sukces, byłoby dla strony czeskiej lepszym rozwiązaniem, niż "ciągnięcie kryzysu z Polską".

W lutym br. czeskie władze skierowały sprawę związaną z kopalnią Turów do TSUE. W ich ocenie rozbudowa kopalni zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca. W maju unijny sąd, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. Decyzję TSUE premier Mateusz Morawiecki określił jako bezprecedensową i sprzeczną z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE. Polski rząd oświadczył jednocześnie, że wydobycie w kopalni Turów nie zostanie wstrzymane i rozpoczął negocjacje ze stroną czeską.

Pod koniec maja szef polskiego rządu, po rozmowach z premierem Czech Andrejem Babiszem w Brukseli w czasie szczytu UE, poinformował, że obie strony są bliskie porozumienia, w wyniku którego Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek z TSUE. Z kolei Babisz zapowiedział wówczas, że rząd czeski nie wycofa skargi z TSUE, dopóki nie zostanie podpisana umowa z Polską. Później poinformowano, że rząd Czech będzie wnioskować o 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu przez Polskę postanowienia TSUE. Dwa dni później Komisja Europejska zdecydowała o dołączeniu jako strona do pozwu Czech przeciw Polsce.

W środę po południu do Pragi poleciała delegacja polskich ministrów, którzy mają ustalić ostateczne szczegóły umowy w sprawie kopalni w Turowie i przyspieszyć cykl negocjacji z Czechami.

***

Dowiedz się więcej na temat: energetyka | Turów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »