Nie zdajemy sobie sprawy, jaką marką dla Polski był papież!

Dzięki naszemu papieżowi Polska odrobiła 200 lat strat w reputacji na świecie, polski naród pojawił się w świadomości milionów ludzi.

Prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Marek Belka b. premier, b. minister finansów o Janie Pawle II.

Ostatnie moje spotkanie z Janem Pawłem II odbyło się w październiku 2004 roku na prywatnej audiencji. Papież był już bardzo chory. Miał problemy z mową. Zadawał krótkie pytania. Spotkaliśmy się w dzień po podpisaniu przeze mnie Traktatu Konstytucyjnego UE. Niewielu ludzi o tym wie, ale papież był jedynym człowiekiem, który publicznie podziękował mi za podpisanie tego dokumentu. Był niezmiernie zainteresowany tym, co się działo w Polsce.

Reklama

Nie chcę wpadać w jakieś tanie sensacje, ale po spotkaniach z nim miałem wrażenie, że rozmawiam z niezwykłym człowiekiem, głęboko intelektualnym patriotą. Mimo konserwatywnych poglądów był otwarty na inne kultury, w tym żydowską i islamską. Nie zdajemy sobie chyba sprawy, jaką marką dla Polski był papież. Dzięki niemu odrobiliśmy 200 lat strat w reputacji na świecie; polski naród pojawił się w świadomości milionów ludzi.

Kiedyś zadałem pytanie byłemu kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schroederowi na temat jego spotkań z Ojcem Świętym. Sam jest luteraninem, wydaje mi się, że niezbyt religijnym. Odpowiedział jednak, że papieża spotkał kilkakrotnie i zawsze miał wrażenie obcowania ze świętością, że było to niezwykłe. Nie chcę powiedzieć, że miałem podobne wrażenia jak Schroeder, ale nie mogę się powstrzymać od przytoczenia takiej paraboli.

Nie da się ukryć, że papież przyciągał do siebie ludzi. Przyciągał, bo ich lubił, a oni lubili jego. Emanowało od niego ciepło.

Najbardziej zapamiętałem z pontyfikatu Jana Pawła II pierwszą pielgrzymkę do Polski w 1979 r. Byłem wtedy za granicą. Niewątpliwie ta wizyta miała wpływ na przyszłe losy Polski. Przyjechał i powiedział nam najprostszą rzecz - jesteście silni i nie macie się czego obawiać. I my to poczuliśmy.

Uczestniczyłem też w organizacji wyjazdu polskich dyplomatów na pogrzeb papieża. Przygotowania nie były łatwe, ponieważ np. Lech Wałęsa wahał się czy jechać, czy też nie. Pogrzeb, jak na każdym z Polaków, zrobił na mnie wrażenie.

Było w nim kilka symbolicznych momentów. Kiedy zamykała się i otwierała księga na trumnie Jana Pawła II. Plac Świętego Piotra był wtedy polski - widać było, że był to wielki moment dla Polaków. Coś się wtedy zakończyło.

_ _ _ _ _

Wspominając swoje spotkania z Janem Pawłem II, przewodniczący PE Jerzy Buzek powiedział PAP, że papież był zwolennikiem integracji Polski z UE, ale dziś miałby zapewne wiele krytycznych uwag do tego, jak realizowany jest jego testament - w Polsce i w Europie.

Jak wspomina Buzek, wizyta w Watykanie u Ojca Świętego, obok Brukseli, była jego pierwszą zagraniczną podróżą, zaledwie trzy dni po objęciu urzędu premiera Polski w 1997 roku. Jej celem było przygotowanie konkordatu Polska-Stolica Apostolska. "Nie dyskutowaliśmy jednak o separacji Kościoła od państwa, jak się to często mówi na Zachodzie, ale o przyjaznej autonomii. Przyjęcie konkordatu to była pierwsza decyzja mojego rządu" - podkreśla Buzek.

Potem wciąż jako premier, Buzek spotykał się z papieżem jeszcze kilkakrotnie. "Chciał wiedzieć, co się dzieje w Polsce. Przyznam, że większość rozmów polegała na tym, że Jan Paweł II pytał i potem słuchał, analizował i zadawał kolejne, czasem bardzo dociekliwe pytania. Ceniłem sobie jego uwagi, nawet krótkie, dotyczące historii czy miejsca Polski w świecie i naszej unijnej przyszłości. Wszystkie one wynikały z elementarnych zasad biblijnych: czyli z jednej strony - zasady solidarności, działania wspólnotowego, wolności, ale równocześnie wielkich wymagań od człowieka" - wspomina.

"Nie rozmawialiśmy w ogóle o decyzjach rządu w sprawie wymiaru sprawiedliwości czy nowego systemu podatkowego. Rozmawialiśmy, jaka Polska i jaka Europa mogą być w przyszłości i jak ważne to może być dla świata, a także, co powinniśmy z tego wynieść. Nam Polakom wiele udało się dzięki temu, że w latach 70. i 80. budowaliśmy wielką jedność i przestaliśmy się dzielić, niezależnie od wykształcenia i pochodzenia. Może warto by było na nowo to wszczepić. Zapewne teraz papież miałby wiele uwag co do tego, jak realizujemy testament naszych poprzedników i jego testament" - powiedział Buzek.

Jego zdaniem, nie ma wątpliwości, że papież sprzyjał integracji Polski z UE. "Rozumiał, że przyszłość Polaków i państwa polskiego leży w połączeniu ze strukturami Zachodu, bo taka jest nasza przeszłość cywilizacyjna, kulturowa i takie jest polskie chrześcijaństwo. Natomiast miał sporo wątpliwości, jak ta integracja będzie przebiegać i jakie będą jej dalekosiężne skutki ze względu na duchowość Polaków i duchowość Europy. Uważał, że mamy do spełnienia wielką misję" - kontynuował.

Jerzy Buzek wspomina zwłaszcza długą rozmowę z papieżem o trzech przypadkach w historii, "w których Polacy odegrali ogromną rolę dla całej zachodniej Europy, jej tradycji i tożsamości". "Chodzi o trzy wielkie starcia: Legnica, Wiedeń, Warszawa, które spowodowały, że Europa ocalała. Każdą z tych wielkich krucjat ze wschodu na Europę odnosiliśmy do tego, co nas czeka w przyszłości" - powiedział. Jako czwartą, jeszcze niezakończoną krucjatę, Buzek wymienił polski ruch Solidarności na rzecz wolności. "Ale ona się nie skończyła tym, że upadły mur berliński i żelazna kurtyna. To jest dopiero początek, bo my mamy zobowiązania, by do Europy wnieść duchowość i przekonanie do głębokiej wiary, do opierania się na chrześcijańskich korzeniach. Po to także jesteśmy potrzebni w UE, żeby Europa nie straciła duchowości, którą Polacy mają w znacznie większym stopniu niż jakikolwiek inny kraj europejski" - mówił.

Zdaniem Buzka, papież miałby dziś wiele krytycznych uwag co do stanu dzisiejszej UE, ale nie kwestionowałby samej idei integracji.

"W 1991 roku przyjechał po raz pierwszy do wolnej Polski. Byliśmy przekonani, że nas pochwali za dobrze wykonane zadanie. A on miał wiele słów goryczy i głębokiej rozterki, w jakim kierunku zmierzamy, czy spełniliśmy testament ojców wolnej Europy. Byliśmy zaskoczeni, może nawet rozczarowani. Ale z perspektywy lat można powiedzieć tylko jedno - miał rację" - podkreślił Buzek. Dodał, że papież także dziś miałby wiele krytycznych uwag. "Ale to nie znaczy, że wtedy krytykując to, co zastał w Polsce, uważał, że powinniśmy pójść inną drogą. Dokładnie to samo byłoby z UE w tej chwili. Droga, którą podążamy, jest dobra, ale czasami działamy w sposób naganny" - zauważył.

Buzek, który sam jest protestantem ciepło wspomina stosunek papieża do protestantów w Polsce. "Jan Paweł II miał niezwykłą zdolność otwierania się i ciepłej, mądrej rozmowy z każdym, a zwłaszcza, jeśli to był chrześcijanin i Polak. Do protestantów na południu Polski, gdzie mieszka ich najwięcej, zwracał się w pięknych słowach, że połączyła nas miłość do Jezusa Chrystusa i wspólna ojczyzna. Trudno sobie wyobrazić piękniejsze, prostsze i bardziej symboliczne ujęcie istoty rzeczy" - powiedział. Jerzy Buzek weźmie udział w beatyfikacji Jana Pawła II w Rzymie 1 maja.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Watykan | Polskie | sprawy | papież | ludzi | 200 lat | Marek | naród | Polska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »