Ponad dwa miesiące temu spółka Weltbild GmbH & Co, która prowadzi w Niemczech działalność polegającą na sprzedaży (stacjonarnej, katalogowej oraz online) książek oraz innych artykułów, złożyła wniosek o upadłość.
Jak informowaliśmy wówczas na łamach Interii Biznes, podjęcie takiej decyzji przedstawiciele spółki tłumaczyli m.in. rosnącymi kosztami działalności, zakłóceniami w łańcuchach dostaw oraz coraz większym zainteresowaniem klientów produktami oferowanymi przez chińskich gigantów e-commerce.
Niemiecka firma kończy działalność. Poszukiwania inwestora zakończyły się klapą
Jak informuje niemiecki Business Insider, Christian Plail, który w czerwcu został wyznaczony na tymczasowego syndyka masy upadłościowej firmy Weltbild, nie dostrzega możliwości uratowania spółki. - Długoterminowa i zrównoważona kontynuacja działalności nie jest możliwa bez świeżego kapitału ze względu na utrzymującą się sytuację strat - powiedział w czerwcu Christian Plail.
Z uwagi na konieczność poczynienia inwestycji oraz wysokich kosztów na rynku, który - jak zauważa serwis - i tak jest bardzo konkurencyjny, poszukiwania inwestorów zakończyły się klęską. Dodano, że istnieje zainteresowanie prawami do znaków towarowych i ich zapasami, a negocjacje w tym zakresie trwają.
W 14 oddziałach stacjonarnych Weltbild w Niemczech, które mają zostać ostatecznie zamknięte do końca sierpnia, obecnie prowadzone są wyprzedaże, a dostawy zakupów internetowych realizowane są na bieżąco. A co z pracownikami? Z informacji przekazanych przez serwis wynika, że we wrześniu 440 osób zatrudnionych w niemieckim przedsiębiorstwie otrzyma wypowiedzenia.











